Częstochowsko-katowicki łącznik
Chyba nie ma człowieka, który lepiej łączyłby Raków oraz GKS Katowice niż Wojciech Cygan. Prezes Rakowa urodził się w Częstochowie, ale przez lata związany był z GieKSą i w ogóle z Katowicami, gdzie do dzisiaj mieszka.
Wojciech Cygan jest związany z Rakowem od 11 lipca 2018 roku. Fot. Grzegorz Misiak / Press Focus
Oba kluby mają zresztą więcej wspólnych mianowników. W Częstochowie na ekstraklasę czekali 21 lat, od spadku w 1998 do awansu w 2019. W Katowicach zaledwie dwa lata krócej, GieKsa pożegnała się z elitą w 2005 roku, by wrócić do niej dopiero w sezonie 2023/24. Czasu pomiędzy w obu przypadkach nie będzie wielką przesadą nazwać tułaczką Odyseusza – zarówno czasowo (wojna o Troję oraz podróż po morzach zajęły Odysowi 20 lat), jak i egzystencjonalnie – zarówno w Częstochowie, jak i Katowicach poznali w tym czasie gorzki smak spadków, brodzenia w IV lidze (Raków) i funkcjonowania na skraju bankructwa.
- Jakąś cegiełkę w budowanie tego klubu pewnie włożyłem. Pamiętam, w jak trudnym momencie zastaliśmy GKS i jak bardzo wszyscy wtedy drżeli, czy w ogóle GieKSa będzie funkcjonowała. Dziś patrząc na to, ile jest tam sekcji, jak postępują prace dotyczące infrastruktury i w jakim tempie klub się rozwija, naprawdę można być pełnym uznania. GKS odnosi sukcesy w hokeju, siatkówce, piłce kobiecej czy szachach, a mam wrażenie, że niektóre z tych sekcji dopiero co powoływaliśmy do życia – wspomina katowicki okres sternik Rakowa.
Nie widziano szans...
Prezesura Cygana w Katowicach przypadła na lata 2013-17. - Pamiętam czasy, jak martwiliśmy się, czy uda się zebrać jakiekolwiek środki, aby wypłacić zawodnikom i pracownikom klubu choć część wynagrodzenia, a ówczesny współwłaściciel klubu mówił o tym, że GKS na pewno nie przystąpi do rozgrywek, a jeśli nawet się to uda, to szybko się z nich wycofa. Nie widziano szans na dalsze funkcjonowanie tego klubu. Pamiętam te trudne chwile, gdy walczyliśmy o klub wspólnie z kibicami, sponsorami, przedstawicielami miasta czy pracownikami klubu, z Marcinem Janickim jako wiceprezesem na czele – mówi obecny prezes częstochowskiego klubu.
Czy prezesurę w Katowicach da się porównać do tej w Częstochowie? - Do GieKSy przychodziłem bez żadnego doświadczenia i większość rzeczy była dla mnie nowością. W Rakowie było inaczej. Doświadczenie z Katowic na pewno pomagało i nadal się przydaje w pewnych sytuacjach. Praca w GKS-ie pokazała mi, że projekt, w który się wchodzi, trzeba być zaangażowanym w stu procentach. Jeżeli ktoś nie ma na to czasu i chęci, to lepiej, żeby sobie od razu dał spokój. Tak pamiętam te czasy, kiedy wspólnie z Marcinem Janickim staraliśmy się, by marka GKS przestała kojarzyć się z komornikami, długami i niepewnością, a stała się sportową wizytówką miasta - wspomina stare czasy Wojciech Cygan.
Zwolnił Góraka
Jednym z najdłużej obecnie pracujących trenerów w polskiej lidze w tym samym miejscu jest Rafał Górak, który - jak sam mówi - przy starej Bukowej „każdego szczura znał po imieniu”, a i przy Nowej zdążył się już dobrze zadomowić. Z GKS-em pracuje od czerwca 2019 i jest to jego druga kampania w katowickim klubie. W czasie pierwszej (czerwiec 2011 - sierpień 2013) zwolnił go... obecny prezes Rakowa! - Jestem chyba w ogóle jedynym prezesem, który w całej karierze zawodowej trenera Góraka zwolnił go z jakiegokolwiek klubu. Pamiętam tamte czasy i pamiętny mecz w Bełchatowie, gdy GieKSa przegrała 0:5. Jestem jednak przekonany, że trener po tylu latach już nie rozpamiętuje tamtej historii. Zresztą od tamtego czasu wielokrotnie się widzieliśmy i rozmawialiśmy – wspomina Cygan.
Prezes Częstochowian z pewną zazdrością spogląda w kierunku miasta najbliższego rywala. - To, co się dzieje w stolicy województwa, to coś pięknego. Katowice to miasto, w którym spędziłem większość życia i z podziwem obserwuję jego rozwój, nie tylko w zakresie sportu. W ostatnich latach powiedziałbym, że to najszybciej rozwijające się miasto w Polsce. A takie projekty jak Nowa Bukowa tylko potwierdzają taką ocenę – kończy Wojciech Cygan.
Mariusz Rajek
