Częstochowa wciąż walczy
Częstochowianie przerwali serię porażek. Triumf nad JSW Jastrzębskim Węglem przyniósł nadzieję na utrzymanie w elicie.
Patrik Indra (z prawej) w częstochowskiej ekipie jest gwarantem jakości. Fot. Grzegorz Misiak/PressFocus
STEAM HEMARPOL POLITECHNIKA CZĘSTOCHOWA
Ekipa spod Jasnej Góry od początku sezonu grała źle. I choć w składzie ma czołowych zawodników świata, jak atakujący Patrik Indra i rozgrywający Luciano De Cecco oraz doświadczonych Milada Ebadipoura i Bartłomieja Lipińskiego, od dłuższego czasu okupuje ostatnie miejsce w tabeli. Ostatnio jednak drużyna zaczęła punktować. W meczach z AZS Olsztyn i Stilonm Gorzów Wlkp. udało jej się wywalczyć po punkcie, a w ostatnim starciu z JSW Jastrzębskim Węglem wreszcie sięgnęła po pełną pulę. - Złapaliśmy trochę oddechu. Bardzo trudne spotkanie, bo zespół z Jastrzębia grał bardzo dobrą siatkówkę. My mamy nóż na gardle i wiedzieliśmy, że musimy powalczyć o punkty. Udało się wygrać za trzy „oczka”, zostawiliśmy kawał serducha i miejmy nadzieję, że nasza gra w kolejnych spotkaniach będzie wyglądała dużo lepiej – ocenił Bartłomiej Lipiński, przyjmujący Politechniki.
Częstochowianie zdają sobie jednak sprawę, że utrzymanie nie zależy tylko od nich. Muszą liczyć na potknięcia rywali, zwłaszcza Barkomu Każany Lwów. Tymczasem ukraińska ekipa w arcyważnym spotkaniu pokonała innego kandydata do spadku, InPost ChKS Chełm (3:1), i wskoczyła na 12. pozycję w tabeli. Politechnika znów ma więc cztery punkty straty do drużyn go poprzedzających. - Fajnie graliśmy, to na pewno jest dobry prognostyk przed kolejnymi spotkaniami. Doskonale wiemy, że te trzy punkty niczego nam nie dają i będziemy walczyć w kolejnym meczu – podkreślił Lipiński.
- Bardzo chcemy zostać w PlusLidze. To jest teraz dla nas najważniejsze. O to walczyliśmy i o tym marzymy. Teraz pozostaje nam liczenie na potknięcie rywali, a i my musimy punktować – dodał środkowy częstochowskiego zespołu, Daniel Popiela.
Częstochowianom do końca fazy zasadniczej pozostało pięć spotkań, z zespołami, które walczą o play off, czyli Projektem Warszawa, Skrą Bełchatów, Resovią, ZAKSA Kędzierzyn-Koźle i Treflem Gdańsk. Nie mają więc co liczyć na taryfę ulgową. - Nie jest to łatwa sprawa, jak się przegrywa kilka spotkań z rzędu, patrzy w tabelę i cały czas jest się na ostatnim miejscu. Doświadczeni zawodnicy muszą brać ciężar gry na siebie, tak było w meczu z Jastrzębskim Węglem. Nie oszukujmy się, byliśmy w krytycznej sytuacji przed tym spotkaniem. Ale się nie poddajemy i nie zwieszamy głów. Pomimo naszej ostatnio dużo lepszej gry nie byliśmy w stanie zapunktować., ale wiedzieliśmy, że prędzej czy później zaczniemy zdobywać punkty i cieszę się, że stało się to akurat w meczu z Jastrzębskim Węglem - zakończył Lipiński.
(mic)
