„Czeski” atak zdekompletowany
Kamil Górny będzie kapitanem Biało-czerwonych podczas turnieju w Budapeszcie.
Miał być tercet rodem z Krynicy, ale Patryk Krężołek poprowadzi atak w nieco innym ustawieniu. Fot. Marcin Bulanda/PressFocus
REPREZENTACJA POLSKI
Sezon ligowy jest niezwykle intensywny, ale teraz czas na kolejny przystanek dla reprezentacji, by mogła uczestniczyć w turnieju Europejskiego Pucharu Narodów w Budapeszcie. Kontuzje Bartosza Fraszki i Mikołaja Sytego oraz choroba Pawła Zygmunta wyeliminowały ich z możliwości gry przeciwko silnym reprezentacjom, Francji, Włoch i Węgier, więc otworzyła się szansa dla zawodników z listy rezerwowych: Dominika Jarosza, Łukasza Krzemienia oraz absolutnego debiutanta, 20-latka z Katowic Jonasza Hofmana. Mimo drobnych perturbacji kadrowych rytm pracy nie został zakłócony. Wszystko się toczy wedle planu nakreślonego przez selekcjonera Pekkę Tirkkonena oraz jego najbliższych współpracowników: Tobiasza Bigosa i Grzegorza Klicha.
Szeroka grupa
W innym ustawieniu personalnym niż w listopadzie, nieco odmłodzona kadra w trenowała Tychach zaledwie dwa dni i tylko raz dziennie. Generalnie szkoleniowcy mają do dyspozycję grupę 40 z niewielkim okładem zawodników, którzy kandydują do reprezentacji. Teraz w Tychach trenują i wezmą udział w turnieju m.in. Michał Naróg, Jakub Wanacki, Oskar Jaśkiewicz czy Patryk Wronka, których z różnych względów nie było na pierwszym turnieju w Sosnowcu.
- To świetna sprawa, że trenerzy mają do dyspozycji kolejnych zawodników, których mogą zobaczyć w akcji i sprawdzić z wymagającym rywalami – podkreśla dyrektor reprezentacji Jarosław Rzeszutko. - Na razie selekcjoner poznaje potencjalnych kandydatów do reprezentacji i z nich wybierze zespół na mistrzostwa świata. Jestem z kadrą od dwóch miesięcy i śmiem twierdzić, że podczas bezpośrednich przygotowań do najważniejszej imprezy trenerzy będą mieli ból głowy z wyborem, bo grupa jest szeroka. Oczywiście, że to jeszcze odległa sprawa, bo po drodze będziemy mieli jeszcze jeden turniej z tego cyklu w Nottingham oraz ligowy play off oraz mecze towarzyskie przed mistrzostwami świata.
Prymus w boksie
Tobiasz Bigos, jeden z asystentów selekcjonera, zakończył edukację w Haaga-Helia University of Applied Sciences na kierunku Sports Coaching and Management w słynnym fińskim hokejowym ośrodku w Wierumäki. Pracę obronił z wyróżnieniem i niebawem okaże się czy pozostanie w Ilves Tampere w zespołach młodzieżowych czy też przeniesie się do innej drużyny.
- Dyplom dostanę jeszcze przed świętami i przy kolejnym spotkaniu będę mógł się nim pochwalić – uśmiecha się trenerski prymus. - Pracę pisałem wspólnie z kolegami z zamiarem wydania podręcznika o rozwijaniu odporności mentalnej zawodników. Podręcznik ujrzał światło dzienne i spotkał się ze sporym zainteresowaniem nie tylko w Finlandii, bo otrzymaliśmy e-maile z różnych krajów. Moja przyszłość zostanie wyjaśniona niebawem, ale potencjalni pracodawcy patrzą czy posiada się hokejowy paszport (śmiech). Polakowi znacznie trudniej się przebić, ale wcale nie zamierzam rezygnować. Niemniej fiński hokej przechodzi poważną burzę. W najwyższej klasie rozgrywkowej w przyszłym sezonie będzie grało 20 drużyn zamiast 14, ale spadanie sześć. Wszystkie kluby teraz pompują pieniądze do drużyn seniorskich, ze szkodą dla drużyn młodzieżowych. Na razie jednak jestem z kadrą i koncentruje się na tej pracy. Przed nami ciekawy turniej.
Nic z tego...
Trener Tirkkonen przygotował personalną niespodziankę, ale ostatecznie nic z tego nie wyszło. W pierwszym meczu z Francją miał się pokazać „czeski” atak złożony z trzech napastników rodem z Krynicy. Tercet Damian Tyczyński (Frydek-Mistek) – Patryk Krężołek (Banik Sokołów) – Paweł Zygmunt (Litwinów) miał zagrać w 1. formacji. Ten ostatni zachorował i pewnie jego miejsce zajmie Mateusz Michalski. Z kolei „Tyczka” nie uczestniczył we wczorajszych zajęciach, bo pojechał na mecz swojej drużyny ze Slavią Praga, która walczy o miejsce w barażach do I-ligowego play offu.
- Przed sezonem dokonałem właściwego kroku, bo znalazłem się na zapleczu ekstraligi czeskiej, gdzie poziom jest wyrównany, mecze prowadzone są w szybkim tempie – mówi Patryk Krężołek, który dwa razy z rzędu zdobywał tytuł króla strzelców Tauron Hokej Ligi. - Trochę miałem problemów z adaptacją, ale zostałem otoczony opieką ze strony klubu i odnalazłem swoje miejsce w drużynie. Jeden minus, że Sokołów znajduje się daleko od domu i do Katowic mam 600 km. Oczywiście, że obserwuję rozgrywki naszej ligi, ale nie zastanawiam się nad swoją przyszłością. Na razie koncentruje się na grze, bo chcemy wystąpić w play offie. Ponadto mam opcję kontraktu jeden plus jeden i może dostanę propozycję z klubu.
- Mocno kibicuję wszystkim chłopakom występującym poza granicami kraju, bo wiem jak walczą o zrealizowanie swoich marzeń. Widać na lodzie, że grają w innym, silniejszym towarzystwie – dodaje trener Bigos.
Telefon na śniadaniu
Nie tak dawno mieliśmy okazję pisać o bliźniakach Jonaszu i Jakubie Hofmanach z GKS-u Katowice. Nie przypuszczaliśmy, że ten pierwszy już stanie przed szansą debiutu w reprezentacji Polski!
- Dostaliśmy od trenera klubowego trzy dni wolnego i wybrałem się pod Warszawę, by trochę oderwać się od tego hokejowego zgiełku. Podczas śniadania odebrałem telefon, że mam się zjawić na zgrupowaniu. Śniadania nie dokończyłem i w te pędy na Śląsk. Wpadłem na chwilę do domu, mama się popłakała, a tatę rozpierała duma. Marzyłem o tej nominacji, bo przecież byłem na liście rezerwowych, ale nie przypuszczałem, że nastąpi to tak szybko – powiedział tuż przed pierwszym treningiem z kadrą 20-letni Jonasz Hofman, który w 24 meczach ligowych GieKSy poczynał sobie całkiem nieźle i zdobył 10 pkt (4 gole+6 podań).
Podczas listopadowego turnieju rolę kapitana pełnił obrońca Bartosza Ciura, ale tym razem otrzymał wolne i trzeba było nominować nowego. Tym razem tę zaszczytną funkcję będzie pełnił Kamil Górny, wychowanek JKH GKS-u Jastrzębie, w tym sezonie występujący w BS Polonii Bytom.
- Przecież było wiadomo, że wybiorą najmłodszego – śmieje się na powitanie 36-letni defensor, mający za sobą 101 występów w reprezentacji. - A tak poważnie to dla mnie ogromne wyróżnienie gdy powoli trzeba ze sceny schodzić, bo młodzi bez obciachu napierają...
Dzisiaj rano reprezentacja autokarem pojechała do Budapesztu. Wieczorem przewidziano trening, zaś w piątek inauguracyjny mecz z Francją (15.00).
Włodzimierz Sowiński
