Czesi przerażeni Yamalem!

Zgodnie z oczekiwaniami nasi sąsiedzi szybują do dywizji B. Pierwszy zagraniczny selekcjoner w ich dziejach cudu raczej nie dokona. Zresztą... on sam w niego chyba nie wierzy.

Weź, zejdź z tej piłki, Lamine, bo jajo zrobisz. Fot. PAP/EPA

LIGA NARODÓW

Ciekawe czy czeskie społeczeństwo jest tak samo krytyczne wobec swojej reprezentacji jak polskie? W końcu po zatrudnieniu nowego selekcjonera, Santiego Denii, przegrali dwa pierwsze mecze! Ale czy to jakakolwiek niespodzianka? Z pustego to i Salomon by nie nalał – do tego Czesi rywalizują w swojej grupie Dywizji A z Chorwacją, Anglią oraz Hiszpanią... Czy takie wyniki mogą więc dziwić?

Prawdopodobny brak jakości

Zatrudnienie Denii było pewnym zaskoczeniem. Odkąd na mapie pojawiły się Czechy, już bez Słowacji, wystawiając piłkarską reprezentację, zawsze prowadził je selekcjoner rodzimy. Ivan Hasek i Miroslav Koubek w ostatnim czasie się nie sprawdzili, więc tamtejsza federacja po raz pierwszy sięgnęła po Hiszpana. Denia, niegdyś piłkarz Atletico, przez kilkanaście lat był związany z hiszpańskimi reprezentacjami młodzieżowymi, współpracował też z Luisem de la Fuente, a w 2024 roku na igrzyskach w Paryżu zdobył z olimpijskim zespołem złoty medal. Krótko popracował w Katarze i już jako samodzielny selekcjoner seniorskiej reprezentacji objął Czechy. – Widzę w zespole nową energię, ale też... ogromne błędy – tak opisał nową drużyną 30-krotny eksreprezentant Roman Hubnik. Zarówno w meczu z Chorwacją (1:2), jak i Anglią (0:2) to przeciwnicy mieli znacznie więcej do powiedzenia – choć rzecz jasna spotkanie z Brytyjczykami zostało ustawione czerwoną kartką Pavela Sulca z 25 minuty. – Na początku dało się to oglądać, Anglicy popełnili jakieś dwa błędy, ale niestety prawdopodobnie nie mamy jakości, aby to wykorzystać. Potem my popełniliśmy błąd i przeciwnik od razu nas za to ukarał. To jest ta różnica – opisał mecz do momentu „czerwieni” Hubnik.

Znaleźli El Dorado

Teraz Czesi i Santi Denia staną przed najtrudniejszym wyzwaniem – wyjazdem do Hiszpanii, doskonale przecież znanej selekcjonerowi. – Teraz jestem Czechem i kocham Czechy. Nie, żebym zapomniał o Hiszpanii..., ale naprawdę czuję się Czechem – deklarował Denia. Jego nowi „rodacy” mają oczywiste obawy przed tym spotkaniem, głównie związane z Lamine Yamalem, który na wielu czeskich portalach „wita” internautów na czołówce. „Hiszpanie znaleźli El Dorado” – czytamy na iDNES, gdzie nasi sąsiedzi przekazują hiszpański zachwyt gwiazdorem Barcelony. Gdy Czesi przegrywali z Anglią, mistrzowie świata i Europy „przejechali się” 4:1 po Chorwatach. Po 70 sekundach wynik otworzył właśnie Yamal, potem kompletując dublet i dorzucając do niego asystę. Równie szybko skrzydłowy „Barcy”... otworzył wynik we wcześniejszym, wygranym 3:2 spotkaniu z Anglią! – Znam go z treningów i dobrze wiedziałem, co zamierza zrobić, ale nagle... musiałem wyjmować piłkę z siatki – opisał gola na 0:1 chorwacki golkiper Barcelony, Dominik Livaković.

Ta jego magia

– Lamine nieustannie chce się rozwijać i pokazywać światu, jakim jest zawodnikiem. Jego skromność czyni go jeszcze bardziej wyjątkowym. Lubię jego magię, którą wnosi do zespołu. Wierzę, że w przyszłości otrzyma jeszcze większe uznanie i da jeszcze większy wkład w grę zespołu – chwalił Yamala selekcjoner Luis de la Fuente. 

A wracając do Czechów, Denia doskonale zna trenera Hiszpanii. – Pracowaliśmy razem przez 12 lat. To mój kolega, ktoś w rodzaju brata. Chcemy wygrać z Hiszpanią, choć... będzie trudno. No ale czemu nie? – zapytał retorycznie selekcjoner Czech, choć... trudno było wyczuć w tych słowach przekonanie. Dziwić to jednak nie może. La Furia Roja to pierwsza reprezentacja w historii, która osiągnęła pułap 40 kolejnych meczów bez przegranej! Chętnie go jeszcze wyśrubują, zapewne kosztem Czechów.

Piotr Tubacki


Materiał premium

Dalsza część jest dostępna dla subskrybentów

Odblokuj pełne wydanie i korzystaj bez ograniczeń. Czytaj ekskluzywne wywiady, analizy i felietony sportowe. Słuchaj podcastów oraz oglądaj materiały wideo.

Zobacz pakiety i odblokuj wydanie

Dostęp od 12,50 zł • BLIK / karta • Anulujesz online, kiedy chcesz

Masz już dostęp? Zaloguj się