Czekając na przełamanie

ZAPRASZAMY NA STADIONY - Kacper Janoszka

Za piłkarzami Ruchu Chorzów cztery ligowe mecze z rzędu na Stadionie Śląskim. W każdym z tych spotkań na zapleczu ekstraklasy „Niebiescy” mierzyli się z zespołami, które chcą awansować. Chorzowski domowy maraton piłkarze Dawida Szulczka zakończyli z zaledwie dwoma punktami zdobytymi w meczach z Bruk-Betem (2:2) i Wisłą Płock (0:0). To rezultat zdecydowanie poniżej oczekiwań. Ruch miał chwilę czasu na przemyślenia podczas przerwy reprezentacyjnej i w końcu, po raz pierwszy od 17 lutego, uda się na spotkanie wyjazdowe z Górnikiem Łęczna.

Chorzowianie rozbudzili nadzieje kibiców na szybki powrót do elity po całkiem udanej rundzie jesiennej. Przed przerwą zimową znajdowali się na czwartym miejscu z zaledwie sześcioma punktami straty do drugiej lokaty, która gwarantuje bezpośredni awans. Teraz strata wynosi już 14 „oczek”. Trudno mi uwierzyć w to, że w trakcie przerwy zimowej ekipa trenera Szulczka zapomniała, jak się gra w piłkę. Zresztą, swoją wartość udowodniła w ćwierćfinale Pucharu Polski, wygrywając 2:0 z Koroną. Według mnie Ruchowi potrzebne jest po prostu przełamanie złej ligowej serii. Gdy w końcu uda mu się wygrać, przyjść powinny kolejne zwycięstwa. Otwarte pozostaje pytanie, kiedy nadejdzie toprzełamanie i czy nastąpi już w sobotę w Łęcznej? Prawda jest taka, że szansa ku temu jest ogromna, bo Górnik po przerwie zimowej prezentuje się jeszcze gorzej od chorzowian. W 2025 roku zdobył zaledwie punkt.