Czekając na potknięcia rywali
Jeśli tylko nadarzy się okazja, wicemistrz kraju zrobi wszystko, aby skończyć sezon na podium. W ostatniej kolejce Częstochowianie podejmują zdegradowaną już Arkę.
Do klubu miała wpłynąć ciekawa oferta za Jonatana Brauta Brunesa (z prawej). Norweg miał się jednak „przestraszyć” ligi, w której miałby grać... Fot. Grzegorz Misiak/PressFocus
A co jeśli Raków zakończy sezon na 2. miejscu i dostanie szansę powalczenia o Ligę Mistrzów? Takie pytanie od dłuższego czasu zadają sobie kibice pod Jasną Górą w kontekście pozostawienia na stanowisku trenera „tymczasowego”, czyli Dawida Kroczka. Szkoleniowiec na razie zrobił dobre wrażenie, wygrywając dość pewnie z Koroną (2:0) i Piastem (3:1). W najważniejszym starciu z Jagiellonią przegrał (0:2), ale paradoksalnie – był to jeden z najlepszych meczów Medalików w tym sezonie.
Odpowiedzi po niedzieli
Czy były trener Cracovii liczy na kontynuowanie pracy przy Limanowskiego? - W przyszłym tygodniu się wszystko wyjaśni. Doświadczyłem już w życiu wielu rzeczy, wiele widziałem, pracowałem w ekstraklasie. Nasza praca polega na tym, że nie do końca wiemy, co się wydarzy nawet mając kontrakt. Finalnie decyzje podejmuje zarząd i właściciel. Jestem ambitny, więc chciałbym pracować dalej – odpowiedział na przedmeczowej konferencji prasowej. Z naszych informacji wynika, że wyżej w tym momencie stoją notowania... Dawida Szwargi, który prowadził zespół w sezonie 2023/24, ale Kroczek „nie jest bez szans”.
Za to szanse na obronę wicemistrzostwa przez Raków portal 90minut wylicza zaledwie na 13,5 procent, ponieważ do jego zwieńczenia potrzebne są aż trzy czynniki – wygrana z Arką oraz strata punktów (remisy lub porażki) Górnika z Radomiakiem i Jagiellonii z Zagłębiem. Nie ma się co oszukiwać – warianty mało prawdopodobne, ale już sam fakt, że Częstochowianie są w grze o tak wysokie miejsce do samego końca. należy poczytywać za sukces biorąc pod uwagę, z jakimi problemami mierzyli się na różnych etapach kończącego się sezonu.
Coś się kończy...
Spotkanie ze zdegradowaną już Arką będzie też czasem pożegnań dwóch – nie będzie to przesadą - legend Rakowa. Mowa o Ivim Lopezie oraz Zoranie Arseniciu. Nawet biorąc pod uwagę, że w ostatnim czasie niewiele już wnosili do gry zespołu (szczególnie Chorwat), to ich odejście z Częstochowy należy poczytywać jak koniec pewnej epoki. - Odchodzi dwóch wielkich piłkarzy, jeśli chodzi o Raków. Zoran oraz Ivi dużo wnieśli do klubu, do całej ligi i szacunek im się należy – nie ma wątpliwości Kroczek. Na tym zresztą nie koniec odejść z klubu. Jeśli dodamy do tego roszady trenerskie, pożegnanie z prezesem Piotrem Obidzińskim, można już mówić o małej rewolucji.
Gdynianie przegrywając w poniedziałek dość niespodziewanie z już wcześniej zdegradowanym Bruk-Betem (2:3) definitywnie stracili szanse na utrzymanie, po meczu usłyszeli wiele cierpkich słów od kibiców, którzy… zrezygnowali nawet z wyjazdu do Częstochowy. Powiedzieć, że atmosfera w Arce jest fatalna, to nic nie powiedzieć. - Nie wiemy do końca, co dzieje się w szatni w Gdyni. Dla nich ta sytuacja na pewno nie jest komfortowa, spadek na pewno budzi emocje i niepokój, co będzie dalej. W pierwszej kolejności chcemy jednak patrzeć na siebie, utrzymać to, co zrealizowaliśmy do tej pory, skupić się na naszym planie. Drużyna jest świadoma, jaka jest stawka spotkania i o co toczy się walka – odpowiada trener Rakowa na pytanie, w jaki sposób ostatnie wydarzenia mogą wpłynąć na rywala.
Oferta za Brunesa
Kroczek, choć nie wie czy pozostanie w klubie na kolejny sezon, aktywnie uczestniczy w budowie zespołu. - Zastanawiamy się, którzy piłkarze będą dostępni, których będziemy w stanie pozyskać i czy będą pasowali do zespołu. Trenerzy i piłkarze się zmieniają, ale działania systemowe powinny być pewnym standardem, to nic nadzwyczajnego – obecny trener nie dorabia jednak do tego większej ideologii.
Do lepszej ligi chciałby latem odejść Jonatan Brunes. Do klubu wpłynęła nawet oferta, którą Raków byłby w stanie zaakceptować z drużyny, która etatowo występuje w Lidze Mistrzów lub Lidze Europy. Sęk w tym, że narodowa liga, w której gra na co dzień oferent, jest dla kuzyna Haalanda zdecydowanie mniej atrakcyjna od ekstraklasy! Trzeba przyznać, że Norwegowi ciężko dogodzić…
Mariusz Rajek
