Czekają tak długo

Polscy laskarze w niedzielę w stolicy Chile rozpoczną walkę o awans do tegorocznych mistrzostw świata.

Polską reprezentację czeka w Santiago trudne zadanie. Fot. PZHT

HOKEJ NA TRAWIE

Biało-czerwoni po raz ostatni w mundialu wzięli udział 24 lata temu. Tegoroczne mistrzostwa świata mężczyzn i kobiet odbędą się w Belgii i Holandii w dniach 15-30 sierpnia. Drużynę trenera Dariusza Rachwalskiego w Santiago czeka arcytrudne zadanie. W hokejowym mundialu uczestniczy tylko 16 reprezentacji, a zostało jeszcze dziewięć wolnych miejsc. Z turnieju w Chile zakwalifikują się trzy najlepsze zespoły, podobnie jak z drugiej takiej imprezy, rozgrywanej równolegle w Egipcie. Ostatnie miejsce przypadnie czwartej drużynie, która będzie wyżej sklasyfikowana w rankingu.

Biało-czerwoni w fazie grupowej zmierzą się w niedzielę z Koreą Południową (początek, godz. 18), dzień później z Kanadą (13) i na zakończenie rundy grupowej w środę zagrają z Irlandią (13). W drugiej grupie rywalizować będą Chile, Francja, Szkocja i Walia. Po dwie najlepsze ekipy awansują do półfinału, pozostała czwórka grać będzie o lokaty 5-8. Turniej potrwa do 8 marca.

Polacy do Chile wyruszyli w niedzielę, a od poniedziałku trenują na obiektach w Santiago.

- Wylecieliśmy wcześniej, gdyż w Polsce nie mamy warunków do przygotowań na otwartych boiskach. Szukanie innych miejsc na konsultację nie miało sensu, bo skoro lecimy na drugi koniec świata, to warto było pojawić się tu wcześniej. Poza tym większość drużyn tak zrobiła, bo trzeba przejść proces aklimatyzacji, oprócz treningów, jest także możliwość rozegrania meczów kontrolnych - powiedział PAP Dariusz Rachwalski.

Najbardziej istotna zmiana dla zawodników to pogoda. Gdy wylatywali z Polski, termometry zaczynały wskazywać kilka stopni powyżej zera. W Chile jest obecnie ok. 30, ale w cieniu. - Nie ma możliwości, żeby słońce schowało się w ciągu dnia, mamy tu pełnię lata. Dopiero adaptujemy się do gry na boiskach otwartych, niektórzy zawodnicy dopiero co „zeszli z hali”. Cały czas pracujemy nad technicznymi aspektami wejścia w tzw. sezon trawiasty - tłumaczył selekcjoner.

Cel przed zawodami może być tylko jeden – zajęcie miejsca w pierwszej trójce i udział w mistrzostwach świata. - Marzy nam się awans, czekamy na to już 24 lata. Ostatni raz walczyliśmy pięć lat temu w Walii, ale wówczas daleko byliśmy od uzyskania kwalifikacji. Natomiast dziś jesteśmy już zupełnie inną drużyną, bardziej doświadczoną, choć wciąż niezaawansowaną wiekowo. Mamy swoje ambicje, ale jesteśmy jednak sklasyfikowani w rankingu na 24. miejscu, czyli najniżej spośród wszystkich uczestników. Dlatego musimy minimum zająć trzecią lokatę, bo czwarta nic nam nie da – podkreślił.

Jednym z faworytów będą Irlandczycy, którzy wystąpili na igrzyskach w Paryżu. W drugiej grupie najsilniejsza z kolei wydaje się być Francja. Zdaniem Rachwalskiego o wynikach mogą zadecydować nie tylko umiejętności. - Irlandia i Francja są najwyżej sklasyfikowane w rankingu, ale turniej wszystko zweryfikuje. Tutaj mogą decydować niuanse, jak choćby reakcja na te wysokie temperatury. Przygotowanie motoryczne, aspekt fizyczny będą odgrywać ogromne znaczenie, bo hokej to przede wszystkim praca bez piłki. I tu nie ma żadnych negocjacji. Uważam, że ostatnie turnieje bardzo dobrze wytrzymywaliśmy pod względem fizycznym i nie różniliśmy się od topowych reprezentacji. Skupiamy się teraz nad tym, by poprawić nasze działania w ofensywie, dłużej utrzymywać się przy piłce i nie tracić jej w naiwny sposób - zaznaczył szkoleniowiec.

Marcin Pawlicki (PAP)

Materiał premium

Dalsza część jest dostępna dla subskrybentów

Odblokuj pełne wydanie i korzystaj bez ograniczeń. Czytaj ekskluzywne wywiady, analizy i felietony sportowe. Słuchaj podcastów oraz oglądaj materiały wideo.

Zobacz pakiety i odblokuj wydanie

Dostęp od 12,50 zł • BLIK / karta • Anulujesz online, kiedy chcesz

Masz już dostęp? Zaloguj się