Czeka nas wojna
W niedzielę w olsztyńskiej Uranii reprezentacja Polski, z minimalnym handicapem z pierwszego meczu z Austrią, stanie przed szansą wywalczenia 19. awansu na mistrzostw świata.
Od postawy Macieja (z lewej) i Tomasza Gębalów w niedzielnym meczu będzie bardzo wiele zależeć. Fot. Norbert Barczyk/PressFocus
ELIMINACJE MŚ 2027
Podopieczni trenera Joty Gonzaleza mają za sobą udaną pierwszą część rywalizacji z Austrią w ramach 3. rundy eliminacji mistrzostw świata, które w styczniu przyszłego roku odbędą się w Niemczech. Pierwsze starcie odbyło się w środę w Grazu. Było bardzo emocjonujące i wyrównane, a obie drużyny miały w nim lepsze i gorsze momenty. Po bramce Macieja Gębali w ostatnich sekundach Biało-czerwoni zwyciężyli 26:25, zapewniając sobie przed rewanżem minimalną przewagę. Teraz Polakom do 19. w historii awansu na mundial wystarczy zwycięstwo lub remis. W przypadku wygranej Austriaków jednym trafieniem o promocji zadecyduje seria rzutów karnych (nie przewiduje się dogrywki). Wygrana rywali większą liczbą bramek zapewni im bilety do Niemiec.
Pełna koncentracja
- Fajna sprawa, że wygraliśmy, aczkolwiek to jest dopiero pierwsza połowa rywalizacji – przypomina rozgrywający Industrii Kielce, Michał Olejniczak. - Ten dwumecz trwa 120 minut. Nie możemy myśleć o tym, że jest jakaś zaliczka. Popełnimy bardzo duży błąd, kiedy pomyślimy, że mamy przewagę. Niezależnie od tego, czy jest, czy jej nie ma, musimy po prostu wygrać kolejny mecz i na tym się skupiamy. Jest pełna koncentracja na celu. Wszystko mamy w naszych rękach. Musimy zachować chłodne głowy, bo to będzie wojna o mistrzostwa świata.
Z opinią „Oleja” zgadza się inny filar reprezentacji, Maciej Gębala. - To był brzydki, skupiony głównie na obronie i walce, mecz. Na szczęście ze szczęśliwym zakończeniem - podkreśla obrotowy HC Erlangen. - Cieszymy się ze zwycięstwa, które dużo dla nas znaczy w kwestii mentalnej. Po meczu w Grazu wiemy, że potrafimy grać. Mam nadzieję, że w niedzielę przynajmniej zremisujemy, a najlepiej wygramy i awansujemy na mundial, ale o to znowu musimy się mocno bić.
Płonne obawy
Przed pierwszym spotkaniem można było mieć lekkie obawy, bo Polacy ze znacznie słabszymi rywalami miewali ostatnio problemy. Tym razem było odwrotnie. Austria to dobry zespół, więc pokonanie jej to naprawdę niemała sprawa, a tak dobrej połowy, jak pierwsza w Grazu, dawno w wykonaniu Biało-czerwonych nie oglądaliśmy. Oprócz zwycięstwa polskich kibiców cieszyć mógł fakt, że do drużyny świetnie wpasował się powracający po dłuższej przerwie Szymon Sićko, który zdobył 5 bramek. Bardzo skuteczny był także Mikołaj Czapliński (8 goli), a grą drużyny umiejętnie kierował Piotr Jędraszczyk. Jedynym zmartwieniem jest kontuzja stawu skokowego Andrzeja Widomskiego, która pod znakiem zapytania stawia jego udział w niedzielnym rewanżu. Generalnie Polakom należą się brawa „za już”, niemniej selekcjoner Jota Gonzalez daleki jest od hurraoptymizmu. - Austria to świetna drużyna i na razie nic nie jest przesądzone. Myślę, że rewanż będzie dla nas naprawdę trudny. Po pierwszym meczu jestem naprawdę dumny z zawodników, bo dali z siebie wszystko. Oczywiście popełniliśmy błędy, ale wynik pozwala myśleć o awansie - uważa Hiszpan.
Austriacy zapowiadają opór i... awans
Co ciekawe, mimo „dramatycznego” wyniku na prawie wyprzedanym (2800) Raiffeisen Sportpark Graz, Austriacy nie stracili wiary w uzyskanie paszportów do „bratnich” Niemiec. - To była ciężka walka. Brawa dla drużyny. Chłopaki ciężko pracowali przeciwko bardzo silnym rywalom. W obu połowach zmarnowaliśmy kilka okazji i mieliśmy problemy przy grze siedmiu na sześciu. Przeanalizujemy to. Teraz mamy już informacje, jak „działa” Polska, więc wierząc w zwycięstwo, podejdziemy do rewanżu z pasją. Wiem, że chłopaki zrobią to świetnie, a ja będę ich wspierał, jak tylko mogę – zapowiedział hiszpański szkoleniowiec naszych rywali, Iker Romero. W szatni Oesterreich nie widać przygnębienia, tylko umiarkowany optymizm. - Wypracowaliśmy sobie wiele dobrych sytuacji, szczególnie przy grze siedmiu na sześciu, ale ich nie wykorzystaliśmy. Poza tym dobrze się broniliśmy, lecz w rewanżu musimy podchodzić bliżej do Szymona Sićki, który świetnie rzuca z dystansu. Dobrze, że teraz mamy materiał wideo, wiemy jak gra. Jestem pewny, że uda nam się odwrócić losy dwumeczu. Hala na pewno będzie pełna i przeciwko nam, ale jesteśmy drużyną, która sobie z tym poradzi. Chcemy stawić opór Polakom i dzięki naszemu spokojowi oraz cierpliwości nam się to uda – zapowiedział lewy rozgrywający Lukas Hutecek, występujący w niemieckim BV Lemgo-Lippe.
Zbigniew Cieńciała
__________________________Wmawiamy sobie słabą reprezentację
Rozmowa z Andrzejem Lechem, olimpijczykiem z Monachium (1972)
- Jak pan oceni spotkanie w Grazu wygrane przez Biało-czerwonych jedną bramką?
- To był mecz bez fajerwerków i zagrań, które się długo wspomina. Polaków należy pochwalić za taktykę polegającą na długim rozgrywaniu piłki w ataku. A błędem gospodarzy było to, że na to pozwolili.
Tuż przed spotkaniem w hali w Grazu miał pan okazję do krótkiej rozmowy ze Sławomirem Szmalem, prezesem ZPRP...
- Zwróciłem mu uwagę, że niestety, ale polskie środowisko wmówiło sobie, że „mamy słabą reprezentację”. Przed meczem słyszałem, że przegramy różnicą 2-5 bramek. Widząc niepewną minę Sławka, powiedziałem do niego ze śmiechem: co się martwisz, trzeba wygrać jedną i jechać do domu.
Zgodzi się pan, że w ekipie Austriaków zawiedli najlepsi zawodnicy? Na przykład Lukas Hutecek oddał zdobył zaledwie dwa gole...
- Jego słabsza dyspozycja wynika z uraz barku. Z kolei Mykola Bilyk to aktualnie cień człowieka. To facet po ciężkiej kontuzji. Niemieckie THW Kiel po 10 latach sprzedało go do szwajcarskiego HC Kriens-Luzern; to tak jakby „zjechał” z pierwszej do trzeciej ligi. W rewanżu obowiązkowo należy odcinać od podań ważącego około 130 kg kołowego Tobiasa Wagnera, który w ciągu 10 minut zdobył trzy takie same bramki. To nie może się powtórzyć.
Jak trzeba zagrać w rewanżu, by nie zmarnować wysiłku z Grazu i przede wszystkim dobrego wyniku?
- Musimy dobrze zagrać w obronie. Nasza drużyna w tym elemencie powinna czymś zaskoczyć. Bracia Gębalowie muszą w defensywie otrzymywać wsparcie po bokach. Mam pretensje, że obrotowy Kamil Syprzak nie otrzymywał „wysokich” podań, adekwatnych do wzrostu (208 cm - przyp. red.). Teraz w drużynie musi dominować hasło: „Panowie jedziemy na mistrzostwa świata”. Dobrą decyzją było też wyznaczenie rewanżu w Olsztynie. W przypadku, gdyby gospodarzem było Opole, Kraków lub Katowice, Austriacy przyjechaliby autokarem z Wiednia w cztery godziny.
Andrzej Lech twierdzi, że Austriacy są do ogrania. Fot. Grzegorz Mehring/www.gdansk.pl
CZY WIESZ, ŻE...
◼ Po spotkaniu w Grazu zmieniły się statystyki meczów z Austriakami. Obie drużyny zmierzyły się dotychczas 26 razy. 19 zwycięstw odnieśli Polacy, 6 razy wygrywali Austriacy, a jedno spotkanie zakończyło się remisem. Co warte podkreślenia - 6 ostatnich starć na swoją korzyść rozstrzygnęli Biało-czerwoni.
◼ Mistrzostwa świata to impreza, na której historycznie osiągaliśmy największe sukcesy, tj. srebrny medal w 2007 roku oraz trzy brązowe w latach 1982, 2009 i 2015. W ostatniej edycji w Danii, Norwegii i Chorwacji Polacy spisali się poniżej oczekiwań. Zajęli 25. miejsce i był to ich najgorszy występ w historii.
◼ Stolica województwa warmińsko-mazurskiego ponownie stanie się domem dla reprezentacji Polski. Spotkanie z Austrią będzie drugim w Olsztynie po oddaniu do użytku zmodernizowanej hali Urania. W listopadzie 2024 roku Polska - w ramach eliminacji mistrzostw Europy - zremisowała w niej 32:32 z Izraelem, a mecz oglądał komplet 4050 widzów.
◼ Ostatnie przed rewanżem z Austrią Biało-czerwoni spędzą na szlifowaniu formy w Olsztynie, a piątek i sobota zostały wypełnione treningami techniczno-taktycznymi, sesjami analiz wideo oraz zajęciami w siłowni.
◼ Mistrzostwa świata w styczniu przyszłego roku rozegrane zostaną w Niemczech. Wezmą w nich udział 32 drużyny. Z Europy pewne awansu, poza gospodarzami, są już: Dania (obrońca tytułu), Chorwacja, Islandia, Szwecja oraz Portugalia (czołowe ekipy poprzednich mistrzostw kontynentu).
◼ Grono to powiększy się o kolejne 10 zespołów. Biało-czerwoni mieli szczęście w losowaniu. Uniknęli potęg, bo mogli wpaść m.in. na Francję, Słowenię czy Norwegię.
◼ W pierwszych meczach 3. rundy padły następujące wyniki: Norwegia – Turcja 43:30, Grecja – Holandia 29:27, Szwajcaria – Włochy 32;29, Czechy - Francja 26:37, Czarnogóra – Słowenia 28:29, Serbia – Węgry 31:29, Słowacja – Macedonia Północna 24:31, Bośnia i Hercegowina – Wyspy Owcze 22:24, Hiszpania – Izrael 32:27. Rewanże w weekend.
Niedziela, 17 maja, godz. 15.00
◼ Polska - Austria; transmisja - Super Polsat i Polsat Sport 2.
