Czasu coraz mniej
Skocznia w Engelbergu zazwyczaj była szczęśliwa dla polskich skoczków.
Dawid Kubacki ma dobre wspomnienia z Engelbergu. Fot. Krzysztof Porębski/PressFocus.pl
SKOKI NARCIARSKIE
Za nami dziewięć konkursów Pucharu Świata i jeszcze ani razu nie doczekaliśmy się Polaka na podium. Ba, tylko dwukrotnie byli w czołowej dziesiątce - w Wiśle Kacper Tomasiak był piąty, a Piotr Żyła siódmy. Czyżby zanosiło się na powtórkę z dwóch poprzednich sezonów, kiedy - w końcówce rywalizacji - nasi reprezentanci po razie zameldowali się pierwszej trójce? Byli to Aleksander Zniszczoł w 24 marca 2024 roku w Planicy i Paweł Wąsek 22 marca 2025 roku w Lahti. A przecież po to zmieniono Thomasa Thurnbichlera na Macieja Maciusiaka, żeby było lepiej.
Jak na razie lepiej nie jest i nic nie zapowiada, żeby miało być. Świadczy o tym choćby wypowiedź prezesa PZN, Adama Małysza, w której zaznaczył, że nie będzie już obiecywał przełomu w postawie naszych skoczków, skoro w ich skokach brak stabilizacji. O przełomie z tygodnia na tydzień mówił bowiem trener Maciusiak. Powtarza to znów, przed weekendem w szwajcarskim Engelbergu, zapowiadając, że jego podopieczni z wielką nadzieją jadą na zawody na skoczni Gross-Titlis-Schanze, bo zawsze skakało im się tam dobrze... Rzeczywiście tak było, ale po raz ostatni w 2022 roku. To były znakomite dwa dni dla polskich skoków. 17 grudnia Dawid Kubacki był drugi, a dzień później już pierwszy, zaś Piotr Żyła stanął na najniższym stopniu podium. Tak, tak bywało, że dwaj Polacy stali na podium. Kubacki i Żyła, którzy wystąpią i teraz w Engelbergu, mają więc dobre wspomnienia. Podobnie jak Kamil Stoch, który dwukrotnie tam wygrywał (w 2013 i 2019 roku), a 19 grudnia 2020 roku był drugi, ostatni raz zresztą.
Wspomnienia są więc dobre, ale współczesność mocno skrzeczy. Co prawda w ostatnim konkursie w Klingenthalu cała szóstka Polaków punktowała, ale tylko Żyła dwukrotnie, pozostali do finałowej „30” awansowali po razie. Stąd rozczarowanie prezesa Małysza i jego słowa o braku stabilizacji. Czy nastąpi ona teraz w Szwajcarii? Najwyższa pora, bo czas ucieka.
Przypomnijmy w Engelbergu wystąpią: Maciej Kot, Dawid Kubacki, Kamil Stoch, Kacper Tomasiak, Paweł Wąsek i Piotr Żyła oraz trzy panie: Pola Bełtowska, Nicole Konderla-Juroszek i Anna Twardosz. Te konkursy będą ostatnimi, podczas których naszej męskiej reprezentacji będzie przysługiwać sześcioosobowa kwota startowa. W rozpoczynającym się 28 grudnia 74. Turnieju Czterech Skoczni Polska będzie mogła wystawić tylko pięciu zawodników, jednego trzeba będzie więc skreślić.
Nie tylko polska reprezentacja ma kłopoty na początku sezonu. Te nie ominęły również Niemców, chcąc im zaradzić trener Stefan Horngacher zdecydował, że Karl Geiger i Andreas Wellinger odpoczną od pucharowej rywalizacji i spróbują odbudować formę na treningach. W Engelbergu wystąpią więc: Philipp Raimund, Felix Hoffmann, Pius Paschke, Luca Roth oraz debiutant w PŚ Ben Bayer.
PROGRAM PŚ w ENGELBERGU (HS140)
Piątek, 19 grudnia : kwalifikacje mężczyzn (15.45)Sobota, 20 grudnia : kwalifikacje kobiet (12.00), pierwsza seria kobiet (13.00), pierwsza seria mężczyzn (16.00)
Niedziela, 21 grudnia : kwalifikacje kobiet (10.15), pierwsza seria kobiet (11.30), kwalifikacje mężczyzn (14.30), pierwsza seria mężczyzn (16.00)
