Czas zamętu, test oblany

Jan Urban rotował składem i dał szansę kilku debiutantom. Ostatecznie Ukraina zdobyła dwa gole w pierwszej połowie, gasząc polski entuzjazm z pierwszych minut.

Już w trakcie meczu Jan Urban miał do swych podopiecznych - tu Jakuba Piotrowskiego - wiele uwag. Nie pomogło... Fot. PAP/Maciej Kulczyński

Po raz ostatni reprezentacja Polski gościła we Wrocławiu 1 czerwca 2022 roku. W niedzielę od tamtej chwili minęły więc cztery lata bez jednego dnia. Wówczas Biało-czerwoni mierzyli się z Walią w Lidze Narodów i wygrali 2:1. PZPN postanowił powrócić do Wrocławia i już zmierzając w stronę stadionu czuć było, że miasto to było spragnione reprezentacyjnego futbolu. Tramwaje wypełnione były po brzegi. Taksówkami trudno było dojechać pod arenę z powodu ogromnych korków. W końcu najbardziej widoczne było to na trybunach – Polacy wypełnili sektory, choć przecież mecz był - w sensie punktowym - o nic. Zespół Jana Urbana w marcu przegrał ze Szwecją, odpadając z walki o udział w mundialu. Wczorajsze starcie z Ukrainą było tym, w którym nie chcieliśmy wystąpić – spotkaniem zespołów, które nie zagrają na turnieju w Ameryce Północnej. Czas – jak widać – u kibiców leczy rany. Polacy chcieli zobaczyć zwycięstwo, nawet jeśli zawodnicy grali o pietruszkę.

Gol znikąd, za to palce lizać

Selekcjoner Jan Urban, jak zapowiedział, sprawdził między słupkami Marcina Bułkę. Podczas swoich pierwszych powołań pominął golkipera, który później zerwał więzadła krzyżowe. Do gry w saudyjskim NEOM SC wrócił w kwietniu, rozegrał pięć meczów, a opiekun reprezentacji uznał, że bój towarzyski z Ukrainą będzie najlepszym momentem na zweryfikowanie tego, czy Bułka pasuje do jego koncepcji. 

Po raz pierwszy w wyjściowym składzie znalazł się Oskar Pietuszewski. 17-latek już w 20 minucie mógł wpisać się na listę strzelców, ale w sytuacji sam na sam uderzył słabo, wprost w Anatolija Trubina. Polska ogólnie nie grała źle, często meldowała się pod polem karnym rywali. Raz bardzo dobrą akcję zniszczył Robert Lewandowski, który spowolnił tempo kontry, a na dodatek źle podał do wychodzącego na czyste pole partnera z zespołu. Mimo nienajgorszej postawy Biało-czerwonych, na prowadzenie wyszła Ukraina. W 34 minucie jeden błąd Jakuba Piotrowskiego w wyprowadzeniu piłki spowodował, że Roman Jaremczuk stanął przed okazją do strzału sprzed pola karnego. Gdy uderzył, Bułka nie miał szans na skuteczną interwencję.

Debiut marzeń. Szkoda że nie u nas...

Dla Andrei Maldery był to pierwszy mecz w roli selekcjonera Ukrainy. Zastąpił on zwolnionego w kwietniu Serhija Rebrowa. Dla Włocha jest to... pierwsza praca w karierze w roli pierwszego trenera. Wcześniej był asystentem w Olympique’u Marsylia i Brightonie u Roberto De Zerbiego. Pracował też w Milanie jako analityk. Na Ukrainie nie jest jednak postacią anonimową, szczególnie dla prezesa piłkarskiej federacji. Andrij Szewczenko współpracował z Malderą w latach 2016-21. Gdy były znakomity napastnik był selekcjonerem Ukrainy, Maldera był jego asystentem. 55-latek urodzony w Mediolanie powrócił więc do miejsca, które zna. W pierwszym meczu postawił też na człowieka, którego doskonale zna – 36-letniego Andrija Jarmołenkę, kapitana od 2018 roku. Reprezentacyjny weteran w 44 minucie zamknął podanie ze skrzydła, dając przyjezdnym prowadzenie 2:0.

Czterech nowych, zero zachwytów

Od razu po rozpoczęciu drugiej połowy Jan Urban zaakcentował, że mecz z Ukrainą ma dla niego charakter testowy. Przeprowadził pięć zmian, m.in. dając zadebiutować Mateuszowi Żukowskiemu, który zastąpił Roberta Lewandowskiego, oraz Oskarowi Wójcikowi, którzy wszedł za Przemysława Wiśniewskiego. Z czasem na boisku zameldowali się kolejni debiutanci – Norbert Wojtuszek i Kacper Potulski.

Fantastyczną szansę na gola w 55 minucie miał rezerwowy Karol Świderski. Zaczaił się za plecami defensorów, gdy ci próbowali wyjść z pola karnego. Przejął futbolówkę i z kilku metrów… uderzył piłką w Trubina. Widać było, że Polacy chcą przejąć kontrolę nad meczem, że chcą dać trochę radości kibicom, ale brakowało im wykończenia. Z czasem okazało się, że był to jedynie przebłysk, chwilowy moment. Minuty płynęły, a nasza drużyna coraz mniej pokazywała w ofensywie. W ostatnich minutach inicjatywę znów przejęła Ukraina, a Marcin Bułka zdecydowanie się nie nudził. Na szczęście już więcej piłki z siatki wyciągać nie musiał. Co z tego jednak, skoro 0:2 wygląda fatalnie...

Kacper Janoszka

◼ Polska – Ukraina 0:2 (0:2)

0:1 – Jaremczuk, 34 min (asysta Cygankow), 0:2 – Jarmołenko, 44 min (asysta Cygankow)

POLSKA: Bułka – Wiśniewski (46. Wójcik), Kędziora, Kiwior (74. Potulski) – Pyrka (56. Wojtuszek), Piotrowski (87. Slisz), Zieliński (46. Kapustka), Zalewski (59. Rózga) – Szymański (46. Świderski), Lewandowski (46. Żukowski), Pietuszewski (46. Kamiński). Trener Jan URBAN.

UKRAINA: Trubin – Romanczuk (46. Bondar), Sarapij, Matwijenko, Mykołenko – Oczeretko, Nazaryna (83. Bondarenko) – Jarmołenko (56. Szaparenko), Cygankow (75. Synczuk), Sudakow (56. Nazarenko) – Jaremczuk (56. Ponomarenko). Trener Andrea MALDERA.

Sędziował Filip Glova (Słowacja). Asystenci: Daniel Polacek i Peter Bednar (obaj Słowacja). Czas gry - 93 min (46+47). Widzów 37904. Żółte kartki: Nazaryna (65. faul), Bondarenko (89. niesportowe zachowanie).

 

Pożegnany brawami

Przed meczem minutą gromkich braw uczczono pamięć zmarłego 10 kwietnia Jacka Magiery, asystenta selekcjonera Jana Urbana. Wrocław był dla trenera ważnym miejscem – to właśnie w tym mieście spędził ostatnie lata życia. Ze Śląskiem świętował wicemistrzostwo Polski w sezonie 2023/24.

Materiał premium

Dalsza część jest dostępna dla subskrybentów

Odblokuj pełne wydanie i korzystaj bez ograniczeń. Czytaj ekskluzywne wywiady, analizy i felietony sportowe. Słuchaj podcastów oraz oglądaj materiały wideo.

Zobacz pakiety i odblokuj wydanie

Dostęp od 12,50 zł • BLIK / karta • Anulujesz online, kiedy chcesz

Masz już dostęp? Zaloguj się