Czas rozstrzygnięć

KOMENTARZ „SPORTU” – Mariusz Rajek

Wisła Kraków po czterech latach wraca do ekstraklasy. Formalnie, aby słowo ciałem się stało, musi zdobyć jeszcze jeden punkt, ale w praktyce nie ma już takiej możliwości, aby Wieczysta ją wyprzedziła, reszta już nawet matematycznie nie ma szans na zrzucenie ekipy z Reymonta z dwóch czołowych pozycji. Nawet, gdyby w jakiejś surrealistycznej wizji się tak stało, Wieczysta zapewne nie byłaby w stanie wyprzedzić Białej Gwiazdy bilansem bramek, a w bezpośrednich meczach w derbach Krakowa dwa razy było po 1:1.

Przy Wieczystej na chwilę się zatrzymamy. W tej chwili to chyba najpoważniejszy kandydat do awansu po barażach, ale pytanie, czy podopiecznym Kazimierza Moskala w ogóle będzie dane w nich zagrać? Od jakiegoś czasu coraz głośniej spekuluje się o tym, że Wojciech Kwiecień porzuci swoje „dziecko” i stanie się współwłaścicielem Wisły – klubu, który zawsze był jego namiętnością, któremu kibicował, chciał w niego zainwestować dużo wcześniej, ale wskutek splotu wielu czynników i zdarzeń musiał ten pomysł zarzucić, inwestując w Wieczystą – przez lata i kolejne awanse prowadząc ją aż do czołówki I ligi. Teraz, gdy na horyzoncie pojawia się ekstraklasa, Kwiecień ma jednak stać na rozdrożu i zastanawiać się, czy to dalej ma sens? Wieczysta to bowiem klub bez stadionu, bez kibiców, bez szerszych perspektyw – w zasadzie bez sensu. Powracająca do elity Wisła to najlepszy moment, aby zrobić drugie podejście. Czy dogada się w tej materii jednak z Jarosławem Królewskim? Niedługo się pewnie przekonamy.

„Oczekiwanie na śmierć jest gorsze od niej samej” – taką mądrość w latach 90-tych wyniosłem z jednego filmu ze Stevenem Seagalem. Na przeciwległym biegunie GKS Tychy oczekuje na to, co nieuniknione, a więc spadek do drugiej ligi. Tyszan nie uratowałby już nawet komplet zwycięstw do końca, trudno bowiem wyobrazić sobie, aby Stal Mielec równolegle nie zdobyła choćby punktu. Czy to będzie dla Tyskich czas oczyszczenia, koniecznych zmian tak w szatni, jak w gabinetach i „powrócenia silniejszym”? Czy wręcz przeciwnie – popadnięcie w jeszcze większy marazm. Jak ciężko jest z drugiej ligi wrócić, a nawet się w niej utrzymać, wiedzą coś w Zagłębiu Sosnowiec. Tyszanom pozostaje życzyć lepszego losu.

Materiał premium

Dalsza część jest dostępna dla subskrybentów

Odblokuj pełne wydanie i korzystaj bez ograniczeń. Czytaj ekskluzywne wywiady, analizy i felietony sportowe. Słuchaj podcastów oraz oglądaj materiały wideo.

Zobacz pakiety i odblokuj wydanie

Dostęp od 12,50 zł • BLIK / karta • Anulujesz online, kiedy chcesz

Masz już dostęp? Zaloguj się