Czas pod znakiem piątki
Pięć zimowych strat, pięć nabytków, pięć goli na inaugurację czwartoligowej wiosny, bramka Łukasza... Piontka i zaproszenie na piątkowe derby – dzieje się w Cidrach!
Zwycięska ekipa Cidrów i ich kibice na wyprawie do Turzy Śląskiej. Fot. Ruch Radzionków
RUCH RADZIONKÓW
Już 16 goli w siedmiu zimowych sparingach mogło wskazywać na to, że skuteczność będzie atutem Radzionkowian w rundzie wiosennej. Wyjazd do Turzy Śląskiej przyniósł prawdziwą kanonadę w ich wykonaniu. Na bardzo trudnej murawie – podkreślali to wszyscy w ekipie gości – Ruch „rozjechał” spadkowicza z Betclic 3. Ligi aż 5:2. Dwa gole strzelił młodzieżowiec, Daniel Bolacki, już do ośmiu bramek „podkręcając” swój snajperski wynik. Dwie asysty dołożył „Piłkarz roku 2025” w klubowym plebiscycie, Szymon Siwy; dwa trafienia zaliczyli też defensorzy, Tymon Sobek i Tomasz Harmata. - Ćwiczyliśmy w piątek stałe fragmenty – tłumaczył skuteczność obrońców ten drugi.
Żadnych obaw!
- I szybki atak też! - przypominał z miejsca Marcin Trzcionka. Szkoleniowiec Ruchu stanął zimą przed ogromnym wyzwaniem: rozpadł mu się przecież kręgosłup zespołu! Pożegnali się z Radzionkowem stoper Rafał Otwinowski i rozgrywający (na dodatek kapitan) Bartłomiej Gwiaździński, a także napastnik Michał Szromek. Nie był to koniec ubytków: wiosną kibice Cidrów będą mogli zobaczyć Oliwiera Lazara w koszulce Przemszy Siewierz, a Michał Karwot już zagrał przeciwko byłym kolegom w zespole Unii. Z niepokojem więc czekano wśród fanów Żółto-czarnych – tradycyjnie licznie podróżujących za drużyną po ligowych boiskach – na pierwszy występ. - A ja tych obaw, widząc pracę, jaką wykonali zawodnicy, nie miałem – zapewniał natomiast Trzcionka.
Dłuuugie czekanie
I wiedział, co w trawie (niewiele jej było w Turzy...) piszczy. - Byliśmy dobrze przygotowani na doświadczony zespół gospodarzy, dobrze zabezpieczyliśmy nasze pole karne – podsumowywał 90 minut na murawie. Dla Tomasza Harmaty, który przejął opaskę kapitańską, najważniejsze było jednak co innego. - Najważniejsze, że się odkuliśmy na wyjazdach – podkreślał z dumą po końcowym gwizdku. Rzeczywiście, Ruch wygrał dopiero drugie w tym sezonie spotkanie wyjazdowe. Czekał na ten moment od... 9 sierpnia ubiegłego roku. Po zwycięstwie 4:0 w Tarnowskich Górach, z kolejnych wypraw jesienią przywiózł remis i sześć porażek!
- Fakt, ciążyła nam ta seria – podkreślał trener Trzcionka. Spora liczba nowych graczy – poza wspomnianym Sobkiem z Rekordu Bielsko-Biała, dołączyli także Seweryn Pacyga (Stadion Śląski), Kevin Rocki (Sparta Katowice), Dominik Piotrowski (Piast II Gliwice) i Mateusz Piernikarczyk (Gwarek Zabrze) – pozwala mieć nadzieję, że już za moment nikt w Radzionkowie o niej pamiętać nie będzie.
Taniej nie znaczy gorzej
Owa zimowa rewolucja w kadrze miała też cel... ekonomiczny; z listy płac „spadło” parę nie najniższych kontraktów. - Najważniejsze byśmy wyprostowali sytuację finansowo i mogli w przyszłości grać „do przodu” - Marcin Trzcionka od dłuższego czasu robi sportowo świetną robotę. Ambicje sportowe – jego i podopiecznych – krępują jednak realia pozostawione przez byłego prezesa. Być może wiosna przybliży Ruch do realizacji obu celów.
Kolejną odsłoną wiosennych zmagań Cidrów będą piątkowe (godz. 19.00) derby powiatu z Gwarkiem Tarnowskie Góry.
DaL
