Czas na „sprawdzam!”
Stara dobra kumpelka Caty McNally pierwszą rywalką Igi Świątek na Foro Italico. To jednak wcale nie zapowiada łatwego meczu.
Osiem lat temu Iga Świątek i Caty McNally świętowały wspólny juniorski sukces w Paryżu, w piątek tylko jedna z nich zachowa szanse na dorosły tytuł w Rzymie. Fot. WTA
TENIS
Był 8 czerwca 2018, korty Rolanda Garrosa: 17-letnia Świątek i o pół roku młodsza rówieśniczka McNally świętowały wspólnie wielkoszlemowy juniorski tytuł w deblu. Dzień wcześniej Amerykanka pokonała Polkę w półfinale singla. W juniorskich czasach drogi obu utalentowanych tenisistek przecinały się wielokrotnie, w grze pojedynczej i podwójnej – wtedy z reguły górą była dziewczyna z Cincinnati.
Szala na stronę Raszynianki przechyliła się w karierze profesjonalnej – Świątek wygrała obydwie dotychczasowe potyczki: w 2022 roku w ćwierćfinale w Ostrawie i przed rokiem w 2. rundzie Wimbledonu, już po powrocie Amerykanki po długiej przerwie. McNally wygrała nawet pierwszego seta i była to... jedyna przegrana partia Polki na drodze do jej niespodziewanego triumfu na londyńskiej trawie. – Wygranie seta z Igą było niesamowite, mogę się za to trochę poklepać po plecach. Potem już tylko patrzyłam, jak ona zmasakrowała resztę stawki – mówiła Caty w lipcu 2025.
Znowu się pnie
Sama też ma na koncie wielkoszlemowe tytuły, ale w deblu – dwa razy z rzędu wygrywała US Open (2021-22), w parze z Coco Gauff i Taylor Townsend, była nawet 11. na świecie, ale w połowie 2023 jej karierę zatrzymała długotrwała kontuzja łokcia.
Wróciła na dobre pod koniec 2024 z rankingiem powyżej 1000. Od zeszłego roku Amerykanka błyskawicznie idzie w górę – w niecały rok wróciła do top 100, dziś już jest 63. Przed tygodniem doszła do 1/8 finału „tysięcznika” w Madrycie, pokonała m.in. 10. na świecie Victorię Mboko, zatrzymała ją dopiero niepokonana w tym sezonie na mączce Ukrainka Marta Kostjuk. W pierwszym meczu w Rzymie McNally łatwo uporała się z reprezentującą Australię Darią Kasatkiną 6:2, 6:3.
W piątek o 11.00 Iga i Caty ponownie wyjdą na ten sam kort – staną naprzeciw siebie po drugiej stronie siatki na rzymskim Campo Centrale. I to nie będzie raczej łatwa przeprawa dla wciąż szukającej formy w tym sezonie Polki.
Taka sama wizja
Po wczesnym odpadnięciu w Madrycie i kreczu w 2. rundzie z powodów zdrowotnych Świątek w Wiecznym Mieście trenowała przez ponad tydzień. W końcu przyszedł czas powiedzieć „sprawdzam!”. W czwartek trzykrotna mistrzyni Italian Open (2021-22 i 24) trenowała godzinę z Ukrainką Eliną Switoliną, potem rozdawała autografy. Na spotkaniu z dziennikarzami kilka dni wcześniej podkreślała, jak dobrze rozumieją się z nowym trenerem, Francisco Roigiem.
– Mamy taką samą wizję tego, jak powinnam grać, a on pomaga mi to osiągnąć. Podczas każdego treningu uczę się czegoś nowego, mamy różne opcje, co jest wspaniałe, bo nie byłam zadowolona z tego, jak grałam parę miesięcy temu. To jest proces i będę potrzebowała trochę czasu, by robić to, czego chce Francisco. Ale idzie nam bardzo dobrze – zaznaczyła Polka.
Łzy Jasmine
W czwartek start w Rzymie zainaugurowała światowa „jedynka” Aryna Sabalenka, która nie dała szans Czeszce Barborze Krejcikovej (53.) 6:2, 6:3.
Do 3. rundy awansowała też faworytka gospodarzy Jasmine Paolini, ale broniąca tytułu 30-letnia Włoszka (8.) męczyła się prawie trzy godziny z Leolią Jeanjean (127.) – m.in. popełniła aż 57 niewymuszonych błędów – wygrywając z Francuzką 6:7 (4-7), 6:2, 6:4. Emocje były duże, a przy końcowym aplauzie na Campo Centrale Jasmine uroniła łzy, podobnie jak jej trenerka i deblowa partnerka zarazem, Sara Errani.
Z turnieju z powodu kontuzji nadgarstka wycofała się szósta tenisistka rankingu Amanda Anisimova; Amerykanka nie grała też w Madrycie.
(ToM)
211 MINUT – czyli ponad trzy i pół godziny – walczyły ze sobą w czwartek w 2. rundzie w Rzymie Anna Kalinska (24.) i Katerina Siniakova (39.). Rosjanka obroniła dziewięć meczboli (!) i ostatecznie pokonała Czeszkę 4:6, 7:6 (7-4) i 7:5.
Maja w ćwierćfinale
Maja Chwalińska (113. WTA) zdołała odwrócić losy meczu, pokonała Szwedkę Lisę Zaar (365.) 3:6, 7:5, 6:2 i awansowała do ćwierćfinału turnieju w Saint-Gaudens we Francji, rangi ITF W75. Rywalką Polki w meczu o półfinał będzie Francuzka Jessika Ponchet (180.).
