Czas na rewanż!

Rozmowa z Arkadiuszem Balińskim, prezesem MB Zagłębia Sosnowiec

Zagłębie czeka trudne starcie z ekipą z Poznania. Fot. MB Zagłębie Sosnowiec

Do play offu przystępujecie z 5. miejsca. Patrząc na fantastyczną końcówkę pierwszej części sezonu, pozostaje chyba pewien niedosyt, bo będąc „oczko” wyżej, zaczynalibyście konfrontację z ekipą z Poznania u siebie.

– Na pewno można żałować tego gorszego okresu, który przytrafił nam się na przełomie roku. Wówczas przyszła seria porażek, w tym z zespołami, z którymi nie powinniśmy wówczas przegrać. Mieliśmy trochę problemów kadrowych, a mecz gonił mecz, bo przecież poza ligą były puchary europejskie plus turniej finałowy Pucharu Polski. Czasu nie cofniemy.

Jak obecnie wygląda sytuacja kadrowa przed pierwszymi meczami w Poznaniu? Czy Matea Tadić, która doznała urazu w ostatnim meczu fazy zasadniczej w Gdyni, będzie gotowa do gry?

– Decyzja zapadnie już na miejscu. Chorwatka przeszła szereg badań, zobaczymy, czy będzie w stanie nam pomóc teraz, czy nieco później. Poza Mateą żadna z zawodniczek nie narzeka na urazy i kontuzje. Kadrowiczki wróciły bez szwanku. Zespół jest zwarty i gotowy do walki.

Patrząc na indywidualne osiągnięcia Sydney Taylor, Catherine Reese czy wspomnianej Tadić, trudno nie być optymistą przed play offem, ale mocna musi być też ławka rezerwowych. Czy wymiana Klaudii Niedźwiedzkiej na Eve Wembanyamę to posunięcie, z którego jesteście zadowoleni?

– Zobaczymy, jak zaprezentuje się w play offie, ale te kilka spotkań, w których zagrała, pokazało, że jest wartością dodaną. Przede wszystkim potrzebowaliśmy zawodniczki, która wzmocni grę defensywną i będzie walczyć pod koszem i Eve to gwarantuje.

W ostatnich latach dwukrotnie walczyliście z zespołem z Wielkopolski o wejście do czołowej czwórki i dwukrotnie Zagłębie było górą, ale w fazie zasadniczej dwukrotnie górą były rywalki.

– Dlatego czas na rewanż (śmiech). Mówiąc poważnie, czeka nas trudne zadanie, bo nasz rywal to ekipa doświadczona, zgrana, ale na pewno jest to zespół w zasięgu naszych możliwości. Ostatnie tygodnie pokazały, że mamy moc, o czym przekonały się zespoły z Gorzowa i Wrocławia, które wysoko pokonaliśmy. Nie oglądamy się za siebie, ale pamiętamy ubiegłoroczną rywalizację w play offie, gdzie straciliśmy jedną z ówczesnych liderek, Taylor Soule, a mimo to awansowaliśmy do czwórki. Na pewno cel minimum to wygrać jeden mecz w Poznaniu w najbliższy weekend, a potem przechylić szalę na własną korzyść w Sosnowcu, ale to teoria, a jaka będzie praktyka – dopiero się przekonamy.

Od ostatniego meczu w lidze do play offu minęły trzy tygodnie. Przerwa nie wybije Was z równowagi? Zagłębie kroczyło od zwycięstwa do zwycięstwa...

– Z jednej strony tak, zespół był rozpędzony i kto wie, jak by to było, gdybyśmy grali play offie od razu. Sytuacja jest taka sama dla obu stron. Patrząc jednak na natłok meczów, w sumie ta przerwa nie była taka zła. W gazie są na pewno kadrowiczki. Zwłaszcza Maria Burliga wróciła z kadry „nabuzowana”. Ma za sobą fantastyczny debiut, to ją uskrzydla i na pewno pozytywną energię pokaże na parkiecie w Poznaniu.

Rozmawiał Krzysztof Polaczkiewicz

Arkadiusz Baliński

Materiał premium

Dalsza część jest dostępna dla subskrybentów

Odblokuj pełne wydanie i korzystaj bez ograniczeń. Czytaj ekskluzywne wywiady, analizy i felietony sportowe. Słuchaj podcastów oraz oglądaj materiały wideo.

Zobacz pakiety i odblokuj wydanie

Dostęp od 12,50 zł • BLIK / karta • Anulujesz online, kiedy chcesz

Masz już dostęp? Zaloguj się