Czas na ósmy krok

Drużyna Jerzego Brzęczka już we wtorek może przesądzić sprawę awansu na młodzieżowe Euro 2027. Wygrać w Czarnogórze nie będzie jednak łatwo.

Jesienią w Katowicach wygraliśmy z Czarnogórą 2:0. W rewanżu zabraknie niestety Jana Faberskiego (z lewej)/Fot. Marcin Bulanda/PressFocus

REPREZENTACJA U-21

W dniu, gdy pierwsza reprezentacja wieczorem rozgrywa najważniejszy mecz czterolecia, spotkanie młodzieżówki nad wyraz byłoby nazwać nawet solidną przystawką, ale można mieć nadzieję, że skromny aperitif kadry U-21 okaże się miłym i dobrze strawnym zaczątkiem wieczornej uczty.

„Nie ma co narzekać”

Nietypowa godzina - 14.00 wtorkowego spotkania - daje spory bufor czasowy, aby dobrze nastroić się przed daniem głównym. Na kameralnym, mogącym pomieścić zaledwie dwa tysiące kibiców stadionie Arena Besa w Tuzi, obejrzą je zapewne jedynie bezrobotni i dzieci, które wybiorą wagary zamiast szkoły. TVP na godzinę meczu zapewne narzekać jednak nie będzie, bo daje ona możliwość dawkowania emocji oraz właściwego opakowania meczu w Sztokholmie. Młodzi Polacy dotarli do Czarnogóry w poniedziałkowe popołudnie. - Na razienie ma na co narzekać. Pogoda i hotel w najlepszym porządku, oby na boisku było podobnie – przekazał nam rzecznik młodzieżowej reprezentacji, Szymon Tomasik.

Długa lista nieobecnych

Kadra U-21 również zagra o sporą stawkę. Ósma z rzędu wygrana praktycznie zapewni naszej drużynie przyszłoroczny wyjazd na bałkańskie Euro oraz komfort oczekiwania na jesienne starcia ze Szwecją i Włochami. Łatwej przeprawy o trzy punkty nie należy się jednak spodziewać. W tej części Europy nigdy naszym drużynom nie grało się łatwo, a dodatkowo Jerzy Brzęczek musi uporać się z istotnymi ubytkami kadrowymi.

Oskar Pietuszewski przerósł już dawno drużynę młodzieżową i wieczorem, mimo niespełna 18-stu lat, spróbuje zapewnić wyjazd na najważniejsza imprezę sportową świata kadrze Jana Urbana. Nie będzie też kontuzjowanych Tomasza Pieńki z Rakowa (kapitan) i kontuzjowanego w ostatnim eliminacyjnym meczu Mateusza Kowalczyka z GKS-u Katowice. Jakby tego było mało, Brzęczek stracił także jednego z najlepszych w ostatnim spotkaniu - Jana Faberskiego z PEC Zwolle. - Skrzydłowy wypożyczony w starciu z Armenią doznał urazu kolana. Badania wykluczyły jego udział w meczu z Czarnogórą. Niespełna 20-letni zawodnik opuścił zgrupowanie reprezentacji Polski i nie poleciał z drużyną do Podgoricy - poinformował PZPN. Stwierdzenie, że to kluczowe żądła drużyny Brzęczka nie będzie żadną przesadą. Nadmiar żółtych kartek z kolei eliminuje z występu Kacpra Dudę oraz Filipa Kocabę. Dodatkowo dowołany na spotkanie został Kamil Jakubczyk z Arki Gdynia, na co dzień grający w kadrze U-20 Miłosza Stępińskiego.

Zawsze groźni?

Czarnogóra to aktualnie trzecia siła naszej grupy z 10 punktami. W piątek nasi rywale podzielili się nimi z rówieśnikami że Szwecji (2:2). Najlepszym ich wynikiem w trwających eliminacjach była wygrana z tą drużyną u siebie (2:0) we wrześniu ubiegłego roku. Na dogonienie Polaków i Włochów nie mają jednak praktycznie żadnych szans i końcówkę eliminacji mogą potraktować szkoleniowo. Jesienią w Katowicach momentami dość solidnie prezentowali się w obronie, ale na trafienie Kozubala i Pietuszewskiego w pierwszej części spotkania nie potrafili odpowiedzieć. - To będzie kluczowy mecz, najtrudniejszy wyjazd. Musimy być maksymalnie przygotowani mentalnie. Mam nadzieję, że będziemy gotowi, żeby walczyć tam o zwycięstwo i zrobimy wszystko, żeby przywieźć wygraną – mówi przed wtorkowym spotkaniem Jerzy Brzęczek.

Mariusz Rajek

Materiał premium

Dalsza część jest dostępna dla subskrybentów

Odblokuj pełne wydanie i korzystaj bez ograniczeń. Czytaj ekskluzywne wywiady, analizy i felietony sportowe. Słuchaj podcastów oraz oglądaj materiały wideo.

Zobacz pakiety i odblokuj wydanie

Dostęp od 12,50 zł • BLIK / karta • Anulujesz online, kiedy chcesz

Masz już dostęp? Zaloguj się