Czas fighterów
W piątkowe popołudnie znów będziemy z odrobiną (niepoprawnego) optymizmu śledzić wydarzenia na biathlonowym obiekcie. - Sprint powinien być drogą do dobrego wyniku – słyszymy od naszego eksperta.
Na olimpijskich trasach w Anterselvie Jan Guńka na razie z występami dalekimi od satysfakcjonujących. Czy wreszcie nadchodzi jego czas? Fot. PAP/EPA
O ile po rywalizacji sztafet mieszanych polscy kibice biegania połączonego ze strzelaniem mieli nie najgorsze nastroje (9. miejsce), o tyle po tzw. biegach długich u panów i pań nieco zwiesili nosy na kwintę. To dystanse, na których najczęściej notuje się niespodzianki. Tak było i Anterselvie; niestety, ich autorami nie byli Biało-czerwoni...
Czy sprint (10 km) znów może „odbić” nasze nastroje w górę? - Sprint jest dobrą konkurencją zwłaszcza dla Janka Guńki i Grześka Galicy – uważa były trener naszych biathlonistów, Rafał Lepel. - Tu są tylko dwa strzelania, a oni na trasie, w biegu, są fighterzy, prawdziwe walczaki – dodaje.
Występ 18-latka w biegu indywidualnym (33. miejsce) oceniony został bardzo pozytywnie. Dużo gorzej – nawet w stosunku do własnych możliwości – wypadł Jan Guńka (61.). - Nie był w najlepszym nastroju i nie był w najlepszej formie, zaczął popełniać błędy – oceniał start drugiego z Zakopiańczyków obecny szkoleniowiec kadry, Uroš Velepec. O tym nastroju, a raczej paraliżujących go emocjach związanych z olimpijskim debiutem, Jan Guńka mówił po starcie sztafetowym. - Błędy wzięły się z emocji. Nogi drżały – przypomnijmy jego słowa.
Wygląda więc na to, że przede wszystkim musi wygrać... sam ze sobą. Dobrego przygotowania fizycznego trener naszych reprezentantów jest bowiem pewny. - Od tych kilku miesięcy, w których pracujemy wspólnie, widać postępy w bieganiu – podkreśla Słoweniec.
Czegóż się więc spodziewać po Polakach? Wspomniany Guńka łapał już punkty Pucharu Świata w tym sezonie. - Janek w tegosezonowych sprintach i biegach na dochodzenia notował solidne wyniki – zgadza się Lepel. W Oestersund w grudniu był 23. (najlepszy rezultat polskiego biathlonisty w sprincie od 4 lutego 2011 roku i 18. lokaty Tomasza Sikory w Presque Isle), parę tygodni później w Annecy-Le Grand Bornand zajął 31. miejsce, a w styczniu w Oberhofie – 30. pozycję. - Pamiętać też trzeba, że dobry występ w sprincie otwiera nadzieję na poprawę pozycji w biegu pościgowym – dodaje były trener Biało-czerwonych. Guńka zaś w tym sezonie właśnie w tej drugiej konkurencji kapitalnie wykorzystywał szansę, w każdym z wymienionych przypadków poprawiając się o kilkanaście pozycji!
Początek rywalizacji mężczyzn w sprincie na 10 km – w piątek, 13 lutego o godz. 14.00.
(DaL)
