Czas debiutantów
Sezon reprezentacyjny ruszył. Biało-czerwoni rozpoczęli od porażki z Serbią.
Biało-czerwoni wystąpili w eksperymentalnym zestawieniu. Fot. PAP/Art Service
Pierwszym akordem sezonu międzynarodowego jest towarzyski turniej Silesia Cup, rozgrywany w Sosnowcu i w Katowicach. Oprócz Polaków występują Serbia, Bułgaria i Ukraina. I właśnie Serbowie byli pierwszymi rywalami Polaków.
Zanim siatkarze rozpoczęli walkę minutą ciszy uczczono pamięć zmarłej w tym tygodniu Teresy Rychlickiej-Kasprzyk. To była wielokrotna reprezentantka Polski, mistrzyni Polski z Płomieniem Milowice i Czarnymi Słupsk.
Dla trenera naszej drużyny, Nikoli Grbicia, Silesia Cup to okazja do sprawdzenia nowych kadr. W starciu z Serbią zaskoczył składem, w którym znalazło się aż ośmiu debiutantów: Jakub Majchrzak, Jakub Kiedos, Bartosz Fijałek, Michał Grabek, Mateusz Nowak, Bartosz Zych, Maksym Kędzierski i zaledwie 17-letni Jakub Przybyłkowicz i każdy z nich otrzymał szansę pokazania się na parkiecie. – Były duże emocje, nogi mi drżały, ale po pierwszej wystawie, gdy Kuba Majchrzak skończył atak, poczułem się pewniej – przyznał Jakub Przybyłkowicz, który został najmłodszym debiutantem w historii polskiej siatkówki.
Nie młodzi jednak nadawali ton grze naszej drużyny. Prym wiedli doświadczeni: Mikołaj Sawicki, Aliaksiej Nasewicz i Bartłomiej Lemański. Ten pierwszy poprzednio w kadrze zagrał przed rokiem, także w turnieju Silesia Cup, potem jednak zmagał się z oskarżeniami o stosowanie dopingu i zawieszeniem. Dopiero niedawno został oczyszczony z zarzutów i uniewinniony. I choć praktycznie stracił rok, Grbić mu zaufał. Jeszcze dłużej, bo siedem lat w reprezentacji nie było Lemańskiego. Wrócił w dobrym stylu. Na siatce był nie do przejścia, potwierdzając dobrą dyspozycję z rozgrywek PlusLigi. Największy aplauz na trybunach wzbudzały jednak ataki Nasewicza. Atakujący był dynamiczny i zbijał z ogromną siłą, co bardzo się podobało fanom. „Łał! Jest siła” – kibice nie kryli podziwu dla jego umiejętności.
Serbowie dzielnie stawiali opór. Do stanu 16:15 gra toczyła się punkt za punkt. Wówczas nastąpiło przełamanie. Polacy wywalczyli trzy punkty z rzędu. Przewaga okazała się wystarczająca, choć rywale w końcówce zbliżyli się na punkt (23:24). Szansę na remis zaprzepaścili, bo Lazar Marinović zaserwował w siatkę.
Kolejne sety nie układały się już po myśli Polaków. Serbowie przejęli inicjatywę. Pewnie wygrali drugą partię, w trzeciej też od początku prowadzili. Nasza drużyna zdołała jeszcze doprowadzić do gry na przewagi, ale as serwisowy Velijko Masulovicia rozstrzygnął losy tego seta.
Polacy nie złożyli jednak broni. Jeszcze raz zerwali się do walki. Kapitalny okres zaliczył Dawid Dulski, mocno wsparty przez Michała Grabka. Doprowadzili do tie-breaka, w którym wygrywali już 13:10. Gdy kibice zaczęli odliczać do końca, ich gra się zacięła. Zaliczyli serię błędów i przegrali 14:16.
Teraz rywalizacja przenosi się do katowickiego Spodka. W piątek Polacy zagrają z Ukrainą, a w sobotę z Bułgarią. Początek obu meczów o 20.00.
(mic, sow)
◼ Polska - Serbia 2:3 (25:23, 22:25, 26:28, 25:22, 14:16)
POLSKA: Bakaj, Kiedos, Lemański, Nasewicz, Sawicki, Majchrzak, Fijałek (libero) oraz Zych, Dulski, Przybyłkowicz, Nowak, Grabek, Kędzierski (libero). Trener Nikola GRBIĆ.
SERBIA: Batak, Kulpinać, Nedeljković, V. Masulović, Brborić, Kokeza, Negić (libero) oraz Marinović. Trener Gheorghe CRETU.
Sędziowali: Piotr Król (Katowice) i Marek Krupski (Bielsko-Biała). Widzów 2000.
Przebieg meczuI: 10:9, 15:13, 20:16, 25:23.
II: 8:10, 13:15, 18:20, 22:25.
III: 7:10, 14:15, 19:20, 24:25, 26:28.
IV: 9:10, 15:12, 20:14, 25:22.
V: 5:3, 10:8, 14:16.
Bohater – Velijko MASULOVIĆ.
(mic)
