Czas beniaminków
LIGOWIEC
Na czele ekstraklasowej tabeli wciąż Wisła Płock, a w czołówce inne zespoły, które niedawno cieszyły się z awansu, czyli Bruk-Bet Termalica Nieciecza i Arka Gdynia. Te dwie ostatnie w czwartej kolejce zanotowały ładne i wartościowe triumfy. Bruk-Bet odniósł prestiżową wygraną z Górnikiem w Zabrzu. Prestiżową, bo w jedenastce beniaminka z Niecieczy jest multum graczy z górniczym rodowodem plus cały sztab trenerski z Marcinem Broszem na czele (rozmowa z trenerem niecieczan na stronie 5). Z kolei Arka po emocjonującym starciu odprawiła z kwitkiem mającą problemy na początku rozgrywek Pogonią.
Cała trójka beniaminków ma już sporo punktów i jest w tabeli przed drużynami, które reprezentują nas w europejskich pucharach, nie mówiąc już o tych, które mają wysokie aspiracje, a nie za bardzo im idzie.
Nieodległe to czasy, gdy będąc beniaminkiem z góry było się skazanym może nie od razu na spadek, ale na walkę o utrzymanie. Tak było na przykład w poprzednim sezonie, 2024/25, w którym dobrze spisywał się duet Motor Lublin, GKS Katowice, a Lechia Gdańsk – mimo finansowych problemów - na finiszu zdołała uniknąć degradacji już po roku gry z najlepszymi. Wcześniej tylko Raków Częstochowa, który awansował do ekstraklasy w 2019 r., w miarę sobie radził. No i może Warta Poznań, która awans wywalczyła w 2020 r., a w pierwszym sezonie wśród najlepszych była 5. To jednak inny przypadek, bo teraz dwukrotny mistrz Polski jest na dnie drugoligowej tabeli…
W innych wypadkach nawet po dwie najlepsze ekipy z I ligi spadały rok po awansie, żeby przywołać przykłady Zagłębia Sosnowiec i Miedzi Legnica z rozgrywek 2018/19, Bruk-Betu Termaliki Nieciecza oraz Górnika Łęczna z sezonu 2021/22 czy zasłużonych dla polskiej ligi ŁKS-u Łódź i Ruchu Chorzów w poprzednim roku. Teraz coś się w tym względzie zmieniło, coś drgnęło. To też pokazuje, że I liga rośnie w siłę. Zespoły zaplecza ekstraklasy są coraz mocniejsze, a różnica między najlepszymi ligami się zawęża, choć z wyciąganiem daleko idących wniosków jeszcze się wstrzymajmy, boto przecież dopiero początek grania, przed nami jeszcze wiele kolejek!
Michał Zichlarz
