Czas apokalipsy

POWRÓT DO KORZENI, cotygodniowy felieton Michała Listkiewicza

Czas uderzyć pięścią w stół ! Pobicie Bogu ducha winnych hiszpańskich kibiców na szosie pod Ostrowią Mazowiecką musi obudzić wszystkich odpowiedzialnych za nasze bezpieczeństwo, Prezydenta Karola Nawrockiego nie wyłączając. Tylko czy starczy im odwagi i determinacji? Polskie stadiony piłkarskie są piękne, funkcjonalne i w teorii bezpieczne. Niestety, agresywne grupki złożone ze złych, zdeprawowanych ludzi roszczą sobie prawo do zawłaszczania naszego dobra wspólnego. Są ich setki, czyli tyle co nic w skali wielkiego obiektu. Ale za nimi idą już tysiące zmanipulowanych, sfrustrowanych młodych ludzi, wcale nie tak złych jak o nich mówią. Wmawia im się, że podporządkowując się terrorowi bandytów okazują miłość do klubu i jego tradycji. Obrażając, skandując plugawe hasła, odpalając żałosne race, pozdrawiając nieznanych nikomu kryminalistów w więzieniach, paląc flagi klubów, o których nigdy nie słyszeli.

Doświadczony policjant mówi bez ogródek (cytuję za tygodnikiem Przegląd): „To środowisko działa jak mafijna struktura. Jest lider, są wykonawcy, jest lojalność i brutalne rozliczenia. Pseudokibice to dziś przede wszystkim przestępcy, kibicowanie do dla nich zaledwie tło”.

Ilu ich jest? Ułamek promila wszystkich fanów. Dużo więcej ludzi unika chodzenia na mecze w obawie przed tym nieciekawym towarzystwem. Gdzie się podziały roześmiane dzieciaki, eleganckie kobiety, stateczni emeryci? To oni byli solą stadionowej publiki przez dziesięciolecia. Pamiętam czasy, gdy jedynym problemem na trybunach byli amatorzy mocnych trunków, przysypiający już po kwadransie. To dzięki nim na Stadionie Śląskim kwitł interes zbieraczy pustych butelek po wódce czystej z czerwoną kartką a okoliczne punkty skupu opakowań szklanych pękały w szwach.

Zabezpieczenie przejazdów grup kibicowskich kosztuje rocznie kilkadziesiąt milionów, do tego dochodzą podobne kwoty na naprawę szkód. Większe spustoszenie czyni rekrutowanie do narkotykowego biznesu kolejnych pokoleń młodzieży przekonanej, że to z miłości do klubu. Gówno prawda! Te wszystkie kibicowskie zgody i rozwody mają w tle brudny biznes narkotykowy i reketerski. Czas by prawdziwi kibice wzięli sprawy w swoje ręce, pogonili szemrane towarzystwo ze stadionów. Zadyma na Stadionie Górskiego (imienia Kazimierza Górskiego oczywiście) spotkała się z dezaprobatą 99% publiki. Mam nadzieję, że gorszy pieniądz nie wyprze lepszego, jak mówi prawo Mikołaja Kopernika. Gdyby tak się stało, to czeka nas czas apokalipsy, jak w słynnym filmie Coppoli. Pierwszym testem będzie styczniowy turniej Spodek Cup w Katowicach. Ten przed rokiem był wspaniały, bez obaw przemieszczałem się z dworca do hali w tłumie fajnych kibiców noszących szaliki różnych klubów. Nazywanie fanami bandziorów wieszających sobie na wytatuowanej szyi klubowy szalik dla niepoznaki to duże nadużycie. Funkcjonariuszka straży więziennej w bandzie troglodytów na pewno nie zna nazwiska piłkarzy Jagiellonii ani historii Dumy Podlasia, za to w biciu innych jest całkiem dobra, nie tylko w pracy. Ślę jej pozdrowienia do więzienia, na właściwą stronę krat.

Skoro było o antybohaterach, to dla poprawy nastroju Czytelników coś o bohaterce prawdziwej. Natalia Maliszewska - też białostoczanka jak wspomniana pani klawiszowa - to wielka gwiazda sportu. Trudno jednym tchem wymienić wszystkie jej rekordy, medale i tytuły na łyżwiarskim torze. Miała w karierze zakręty, z których zawsze wychodziła na prostą. Odważnie przyznawała się do błędów, nie narzekała na rzucane jej pod nogi kłody, bo trudno inaczej nazwać zawieszenie za brak obecności w domu czy różnicę zdań z trenerką. Dziś Natalia znów przywozi medale z mistrzostw świata, jest podporą polskiej sztafety mieszanej.

Co jest nie tak z polskimi skokami narciarskimi? Panowie posadowili się w środku stawki, pierwsza dziesiątka trafia się naszym tak rzadko jak ślepej kurze ziarno, a o paniach - excuse moi - aż przykro pisać. Współczuję prezesowi PZN Adamowi Małyszowi, który jest w sytuacji Salomona co to miał nalewać wino z pustego kielicha. Na konkurs skoków kobiet w Wiśle sprzedano 100 (sto) biletów, czyli tyle co na mecze „mojej” Słupii Sulęczyno w kaszubskiej siódmej lidze, zwanej A klasą. Trudno podejrzewać kibiców narciarstwa o mizoginię, problemem jest poziom sportowy. Na meczach siatkarek i zawodach lekkoatletycznych w kobiecym wydaniu są tłumy. Z kolei gdyby zorganizować rywalizację mężczyzn w pływaniu synchronicznym, to nikt by się nie skusił na ich oglądanie, ja na pewno nie. Ta dyscyplina podobnie jak gimnastyka artystyczna jest zarezerwowana dla płci pięknej.

O schronach już na tych łamach pisałem, ale skoro za sprawą Putina to wciąż gorący temat, rozwinę go jeszcze raz. W Finlandii 90% populacji zmieści się w miejscach schronienia, w Szwajcarii jeszcze więcej. Obiekty nie czekają na wojenną zawieruchę, służą społeczeństwu w czasach pokoju, oby na zawsze. Co ciekawe, dominuje wykorzystanie ich jako obiekty sportowe. Sale fitness, tory kręglarskie i curlingowe, bieżnie, sale gimnastyczne, mini-boiska, dużo tych pomysłów. Na szczęście znowelizowane ostatnio w Polsce regulacje nakazują budowę schronów w otoczeniu obiektów sportowych. Doczekamy się miejsc schronienia pod stadionami, halami, basenami, orlikami. Niech przeżyją Putina i służą tylko pokojowym celom! Bandziorom w klubowych szalikach wstęp wzbroniony, niech idą na ustawki do lasu, choć te powinny być tylko dla turystów, grzybiarzy, a nawet myśliwych. W młodości nie byłem potulnym barankiem, niejednemu dałem pięścią w nos i nieraz dostałem po twarzy, jeździłem na kibicowskie wyjazdy, ale w życiu nie przyszło mi do głowy, by krzywdzić innych. Całkiem niedawno zajrzałem z żoną do hiszpańskiego pubu po meczu Sevilla - Manchester United. Kibice obu drużyn wymienili się szalikami, wygrani postawili pokonanym piwo i przybili po piątce. Nie chcę w Polsce drugiej Japonii obiecanej przez Lecha Wałęsę, wystarczy mi spokojna, uśmiechnięta Ojczyzna z kibicami, bez kiboli.

Stadiony muszą być tylko dla prawdziwych kibiców. Fot. Mateusz Porzucek/PressFocus.pl

Materiał premium

Dalsza część jest dostępna dla subskrybentów

Odblokuj pełne wydanie i korzystaj bez ograniczeń. Czytaj ekskluzywne wywiady, analizy i felietony sportowe. Słuchaj podcastów oraz oglądaj materiały wideo.

Zobacz pakiety i odblokuj wydanie

Dostęp od 12,50 zł • BLIK / karta • Anulujesz online, kiedy chcesz

Masz już dostęp? Zaloguj się