Czarny tydzień Górnika

Piłkarze Górnika kontuzji nabawili się na… treningach.

Lukas Ambros (nr 18) i Jarosław Kubicki (z prawej) nie grali w ostatnich meczach jesieni. Fot. Marcin Bulanda/PressFocus

GÓRNIK ZABRZE 

Końcówka rozgrywek była w wykonaniu jedenastki z Zabrza słaba. W czterech ostatnich ligowych grach zespół prowadzony przez Michala Gasparika zdobył tylko punkt. Owszem, w tym czasie udało mu się awansować do ćwierćfinału Pucharu Polski, wygrywając z Lechią w Gdańsku w poprzedni wtorek 3:1, ale już ligowe starcie z Zielono-białymi w piątek obnażyło wszystkie słabości zespołu, który na pierwszym miejscu był od 9. kolejki, od wygranego u siebie meczu z Widzewem. Liderowanie trwało do 17 kolejki.

Teraz na pierwsze miejsce wskoczyła Wisła Płock, a wiele jeszcze w tabeli mogą zmienić niedzielne mecze. Wygrane Rakowa i Jagiellonii sprawią, że Górnicy mogą skończyć pierwszą część rozgrywek poza podium.

I tak jednak rundę w wykonaniu zabrzan można zaliczyć na plus. Przez większą część rozgrywek na grę górniczej jedenastki patrzyło się z przyjemnością. Docenili to też kibice. Mecze na Stadionie im. Ernesta Pohla były wyprzedane, ponad 20 tys. ludzi pojawiało się na trybunach co spotkanie.

Wypadali jeden za drugim  

Być może sytuacja sportowa Górnika pod koniec rundy jesiennej byłaby inna, gdyby słowacki szkoleniowiec mógł skorzystać ze wszystkich swoich kluczowych graczy. W końcówce zaczęli wypadać jeden za drugim. Przed meczem na szczycie z Wisłą Płock, a było to w piątek 21 listopada, na przedmeczowej konferencji był obecny jeden z liderów zespołu Jarosław Kubicki, wcześniej grający we wszystkich spotkaniach

W tym spotkaniu, które zakończyło się remisem w Zabrzu, nie wybiegł jednak na boisko - zastąpił go Luka Zahović. Oficjalnie mówiło się, że piłkarz się rozchorował. Kubicki nie zagrał już potem do końca sezonu. Kiedy Górnicy wyjeżdżali nad morze na dwumecz z Lechią w poprzedni poniedziałek, zabrakło go w kadrze meczowej, podobnie zresztą jak Lukasa Ambrosa. Dla reprezentanta czeskiej młodzieżówki mecz z Nafciarzami był ostatnim. Nie zagrał potem w Radomiu, nie był też dostępny dla trenera podczas dwumeczu z Lechią.

Grać bez dwóch środkowych pomocników nie jest łatwo. Raz się uda, ale w kolejnych meczach już nie. Trener Motoru Mateusz Stolarski ciekawie wypowiedział się na temat Ambrosa, mówiąc, że gdy analizował grę Górnika, zauważył, że większość akcji ofensywnych szła właśnie przez 21-latka. „Ambro” był, jak Kubicki, jednym z mózgów gry Górnika jesienią 2025.

Sami się pokopali

Kolejny kontuzjowany to Josema. W końcówce nie grał dobrze, schodził z boiska przed ostatnim gwizdkiem w rywalizacji z Wisłą i Radomiakiem, a w Gdańsku już w ogóle nie zagrał, choć był w Trójmieście z zespołem, w przeciwieństwie do Kubickiego i Ambrosa. O przyczynach takiego stanu mówił trener Michal Gasparik.

- Gdybyśmy byli wszyscy zdrowi, wszystko wyglądałoby inaczej, także defensywa. Szkoda, że kontuzje przydarzyły się na treningach. Był taki jeden czarny tydzień, że w jednym tygodniu takich urazów nabawili się Kubicki, Ambros i Josema. Hiszpan jeszcze potem grał, ale miał problem. Był też kłopot z utrzymaniem formy podstawowej jedenastki, choćby przez błędy w bramce, które zaczęły się powtarzać – tłumaczy trener Górnika sytuację w końcówce rozgrywek.

Górnik na razie dalej jest na drugim miejscu w ekstraklasowej tabeli, mając tyle samo punktów, co Nafciarze z Płocka, którzy mają lepszy bilans bramkowy. Zabrzanie mogą jednak spaść na czwarte miejsce po niedzielnych meczach, a trzeba pamiętać, że Jaga ma dwa mecze mniej. Wiosną Górnik będzie walczył i w Pucharze Polski, i o pierwsze podium w ekstraklasie od 1994 roku.

Michał Zichlarz

Materiał premium

Dalsza część jest dostępna dla subskrybentów

Odblokuj pełne wydanie i korzystaj bez ograniczeń. Czytaj ekskluzywne wywiady, analizy i felietony sportowe. Słuchaj podcastów oraz oglądaj materiały wideo.

Zobacz pakiety i odblokuj wydanie

Dostęp od 12,50 zł • BLIK / karta • Anulujesz online, kiedy chcesz

Masz już dostęp? Zaloguj się