Czarny sen...

Po raz kolejny przyszło nam ukradkiem ocierać łzy, bo Biało-czerwoni przegrali mecz o przyszłość swojej dyscypliny!

Patryk Krężołek zdobył pięć goli z 12 dla Biało-czerwonych. Fot. PAP/Art-Service

MISTRZOSTWA ŚWIATA 

Nieprawdopodobne? A jednak prawdziwe!!! W ostatnim dniu mistrzostw świata Dywizji 1A w Sosnowcu mieliśmy awans do elity w zasięgu ręki, tymczasem przegraliśmy mecz z Litwą 1:2 po dogrywce i zajęliśmy czwarte miejsce. Awans obok Kazachstanu uzyskała Ukraina, która zrekompensowała sobie ubiegłoroczne niepowodzenia. Reprezentacja Francji zajęła 3. lokatę. To był turniej niezwykle wyrównany i obfitujący w nieoczekiwane rozstrzygnięcia. Dla nas to była nadzwyczaj bolesna impreza i zapewne na długo nam zostanie w pamięci!

W kuluarach wiele się mówiło o meczu Kazachstanu z Francją, bo mógł mieć wpływ na końcowy układ tabeli. Kazachowie mieli zapewniony awans, ale tę potyczkę potraktowali poważnie, choć wygraną zapewnili sobie dopiero w rzutach karnych, które wygrali 3-2. W nich klasę pokazał nestor turnieju, zdobywca dwóch goli Roman Starczenko, kończący w najbliższy wtorek 40 lat. Natomiast hokeiści Ukrainy nie pozostawili złudzeń Japonii i już w 1. tercji ustalony został wynik. Owszem, Azjaci próbowali sporo strzelać, ale Bohdan Diaczenko tylko raz dał się zaskoczyć.

W naszej ekipie wyczuwało się ogromne napięcie. Pekka Tirkkonen, zgodnie ze zwyczajem, po odprawie wyszedł na długi spacer wokół efektownych obiektów sportowych. Tomasz Bigos, jeden z asystentów selekcjonera, chodził po arenie i w myślach rozgrywał mecz, a potem na tafli pojawili się Biało-czerwoni, którzy stanęli przed niepowtarzalną szansą awansu do elity, jednak rywale też mieli swoje cele i wyjechali na lód z mniejszym obciążeniem. Początkowo wszystko układało się po naszej myśli, bo mieliśmy inicjatywę i nękaliśmy rywali. W 9 min Mateusz Bryk za uderzanie usiadł na ławce, ale szybko z niej się podniósł, bo 7 sek. później Paulius Gintautas zdobył prowadzenie dla naszych sąsiadów z północy. Na lodowisku zrobiło się cicho. Strata gola podziałała mobilizująco i przewaga była po naszej stronie. W 17 min Dominik Paś, Szymon Kiełbicki i Jakub Ślusarczyk w ciągu kilku sekund mogli doprowadzić do wyrównania, ale nic z tego nie wyszło. Podopieczni Tirkkonena grali zbyt nerwowo i brakowało spokojnego rozegrania krążka w tercji rywala. Pośpiech okazał się złym doradcą i na przerwę zjeżdżaliśmy ze stratą gola.

Przewaga Biało-czerwonych była wyraźna (strzały 16-8), ale krążek jak zaczarowany nie chciał wpaść do bramki. W połowie 2. tercji Christian Mroczkowski miał dwie okazje, zaś Filip Komorski jedną, ale nie potrafili ich wykorzystać. Nie wykorzystaliśmy liczebnej przewagi, zaś największym mankamentem były seryjnie przegrywane buliki. Były chwile zwątpienia, bo z dużej przewagi nic a nic nie wynikało. Długo musieliśmy czekać na gola. W 38 min niezawodny na tym turnieju Patryk Krężołek w końcu posłał krążek do siatki i odetchnęliśmy z ulgą. To jednak tylko część zadania jakie mieliśmy do wykonania. W 39 min Alan Łyszczarczyk mógł uszczęśliwić kibiców, ale przestrzelił.

W ostatniej odsłonie zrobiło się jeszcze bardziej nerwowo nerwowo. Czas płynął, a gola ciągle nie potrafiliśmy zdobyć. Szczęścia próbowali Komorski, Bryk, Paś i jeszcze kilku nieszczęśliwych strzelców. Na 1:38 min przed końcem Fučik zjechał z lodu. Pod bramką Nausedy było kłębowisko, ale w regulaminowym czasie był remis. Dogrywkę zaczęliśmy z przewagą, bo na 30 sek. przed syreną Ilja Cetvertak znalazł się w boksie kar. I właśnie on okazał się „katem”, bowiem wyjechał z ławki kar i zdobył gola na wagę utrzymania się Litwinów w tej grupie. Tym samym elita przeszła nam koło nosa, natomiast hokeiści Ukrainy odtańczyli taniec radości, wydając indiańskie okrzyki! Nam pozostało kolejny raz ocieranie łez...


◼ Polska – Litwa 1:2 (0:1, 1:0, 0:0, 0:1) po dogrywce

0:1 – Gintautas – Aliasuskas – Cizas (8:53, w przewadze), 1:1 – Krężołek – Łyszczarczyk – Chmielewski (37:59), 1:2 – Cetvertak- Aliasuskas – Nauseda (61:43).

Sędziowali: Geoffrey Barcelo (Francja) i Uldis Buss (Łotwa) – Daniel Konc (Słowacja) i Markus Merk (Niemcy). Widzów 2473.

POLSKA: Fučik; Pociecha - Ciura, Naróg (2) – Górny, Bryk (2) – Wanacki, Biłas; Krężołek (2) – Wałęga – Zygmunt, Wronka – Paś – Łyszczarczyk, Mroczkowski – Komorski – Chmielewski, Maciaś – Syty – Kiełbicki, Ślusarczyk. Trener Pekka TIRKKONEN.

LITWA: Nauseda; Gusevas – Rumsevicisu, Kowalenko – Aliasuskas, Valivonis – Seniut, Marcinkevicius; Sadauskas (2) – Cizas – Gintautas, Krakauskas – Grinius – Jukna, Ziukauskas – Bendzius – Cetvertak (2), Noreika – Dedinas – Laimutis, Binkulis. Trener Ron PASCO.

Kary: Polska – 6 min, Litwa – 4 min.

Pozostałe wyniki: Kazachstan - Francja 2:1 (0:0, 0:0, 1:1, 0:0) po karnych 3-2, Ukraina – Japonia 3:1 (3:1, 0:0, 0:0)

1. Kazachstan

5

13

20:8

2. Ukraina

5

10

14:12

3. Francja

5

8

12:11

4. POLSKA

5

8

12:12

5. Litwa

5

4

7:12

6. Japonia

5

2

8:18


Włodzimierz Sowiński

Materiał premium

Dalsza część jest dostępna dla subskrybentów

Odblokuj pełne wydanie i korzystaj bez ograniczeń. Czytaj ekskluzywne wywiady, analizy i felietony sportowe. Słuchaj podcastów oraz oglądaj materiały wideo.

Zobacz pakiety i odblokuj wydanie

Dostęp od 12,50 zł • BLIK / karta • Anulujesz online, kiedy chcesz

Masz już dostęp? Zaloguj się