Czarny orzeł czarnym koniem?

Austria przez lata nie jawiła się jako drużyna, która mogłaby powalać i onieśmielać. Co było, a nie jest...

Austriaccy kibice są dumni z obecnej drużyny narodowej. Fot. Paweł Andrachiewicz/PressFocus

Aż dziw bierze, że Austria która jawiła się jako potęga za czasów dzieciństwa naszych dziadków i pradziadków (ostatni raz w czwórce była w 1954, na świecie nie było oczywiście jeszcze nikogo z obecnej kadry, nawet selekcjoner Ralf Rangnick miał urodzić się dopiero za cztery lata) - w XXI wieku jeszcze nigdy nie zdołała awansować na mundial. Ostatni raz grała na nim w 1998 roku i raczej nie zachwyciła. 

Nieustający ból zęba

Teraz jest inaczej. Już podczas ostatnich dwóch mistrzostw Europy Austriacy potrafili wyjść z grupy, prezentując przy tym bardzo solidny futbol. A eliminacje do obecnego mundialu to był już obezwładniający popis. Po konkurencji: Bośni i Hercegowinie, Rumunii, Cyprze i San Marino Austriacy przejechali się jak walec na budowie autostrady pod Salzburgiem, tej ostatniej drużynie sprawili przy okazji dwucyfrowy prysznic (10:0), Przegrali raz, z zawsze groźnymi, choć przecież przechodzącymi kryzys Rumunami, ale w sytuacji gdy nie miało to już większego znaczenia. 

Das Team jawi się jako zespół, który potrafi zabiegać rywala, to prawdziwe charty, To pozwala na agresywną grę bez piłki i intensywny pressing, który potrafi być dla przeciwnika uciążliwy jak nieustający ból zęba. Austria preferuje przy tym ofensywny, przyjemny dla oka styl, to nie jest zespół-męczybuła, który może i wygra, ale w stylu marnym i do zapomnienia. Ten zespół nie dość, że gra szybko, to jeszcze potrafi rotować, zawodnicy umieją zmieniać pozycje i pełnić na boisku różne funkcje, są wszechstronni. To trochę Niemcy bis - nie może być inaczej skoro selekcjoner jest stamtąd, a i ważne ogniwa reprezentacyjne: Konrad Laimer, Marcel Sabitzer czy Christoph Buamgartner grają właśnie w Bundeslidze. Tak czy inaczej - eliminacyjny sukces miał w sobie pomruk wiosennej burzy nad Dunajem. 

Młodzi, zdolni i starzy, zasłużeni

Każdy ma jednak własne problemy, Austriacy także. W ich przypadku to plaga kontuzji. Po pierwsze zaburzają rytm przygotowań, po drugie mocno osłabiają zespół, szczególnie defensywę, ale nie tylko, Z powodu niedawnych urazów z kadry wypadli obrońcy Gernot Trauner i Maximilian Woeber. Wszystko dlatego, że nie zdołali dotąd osiągnąć pełnej sprawności, czas na rekonwalescencję był zbyt krótki. Do zdrowia zdążyli wrócić za to inni ważni piłkarze,choćby kapitan David Alaba. Jego obecność w kadrze na mundial to wręcz sensacja, ale selekcjoner bardzo chciał na niego zaczekać... Wystarczy, że Alaba opuścił Euro 2024 z powodu kontuzji kolana. 

W Austrii mnóstwo dyskutuje się na temat 22-letniego Carneya Chukwuemeki (Borussia Dortmund) i 20-letniego Paula Wannera. Obaj mają podwójne obywatelstwo, a zdecydowali się grać dla Austrii. Chukwuemeka to prawdziwy dzik, w debiucie zdążył strzelić już gola i w Wiedniu wierzą, że może być wręcz objawieniem amerykańskiego turnieju, Czy da drużynie tyle, ile w przeszłości 37-letni Marko Arnautović, dla którego będzie to z pewnością ostatni wielki turniej?

Paweł Czado 

Materiał premium

Dalsza część jest dostępna dla subskrybentów

Odblokuj pełne wydanie i korzystaj bez ograniczeń. Czytaj ekskluzywne wywiady, analizy i felietony sportowe. Słuchaj podcastów oraz oglądaj materiały wideo.

Zobacz pakiety i odblokuj wydanie

Dostęp od 12,50 zł • BLIK / karta • Anulujesz online, kiedy chcesz

Masz już dostęp? Zaloguj się