Czarny koń pędzi z Azji?!

Koreańczycy zasłużenie wygrali (2:1) z niemającymi pomysłu na grę Czechami. Kombinacyjna i szybka gry drużyny z Azji mogła się podobać.

Kibice z Korei mieli spore powody do radości. Ich drużyna świetnie zainaugurowała mundial/Fot. Martin Zabala/PressFocus

MISTRZOSTWA ŚWIATA

Przed meczem nadspodziewanie wiele przemawiało za Koreańczykami. Bilety na mundial zapewnili sobie już rok temu, dzięki czemu mogli spokojnie wybrać bazę decydując się Guadalajarę, gdzie rozgrywane było spotkanie. Czesi, którzy awansowali jako ostatni nie mieli wielkiego wyboru – zostało im niechciane przez większość Dallas. Biorąc pod uwagę, że stadion, gdzie grali pierwsze spotkanie położony jest 1600 m n. p. m. - miało to znaczenie. Za Azjatami przemawiało też doświadczenie – ostatni mundial na którym ich zabrakło miał miejsce w… 1966 roku! W kadrze można znaleźć zawodników, dla których to czwarte mistrzostwa świata. Nasi południowi sąsiedzi wśród najlepszych znaleźli się po raz pierwszy od 20 lat, zaledwie drugi raz grali na mistrzostwach jako samodzielne państwo.

Pierwsza połowa rozczarowała, ale już w niej widać było większą jakość Korei. Drużyna trenera Honga Myungo grała szybciej, z większym pomysłem. Czesi ograniczali się właściwie do rzadkich kontrataków, a pomysły na grę ofensywną kończyły im się na 30 metrze.

Po zmianie stron przewaga Korei jeszcze wzrosła, stuprocentową okazję zmarnował Heungmin Son, którego w sytuacji sam na sam zatrzymał Matej Kovar. Jak to jednak często bywa, gdy wszyscy spodziewali się gola dla drużyny z Azji… na prowadzeni wyszli Czesi! W 59 minucie Ladislav Krejci idealnie dostawił głowę po wyrzucie z autu Vladimira Coufala.

Koreańczykom szybko udało się jednak doprowadzić do remisu. Hwang Inbeom zwodem położył w polu karnym położył Robina Hranaca i Kovara i nie pozostało mu nic innego jak posłać piłkę w długi róg do pustej bramki. Dziesięć minut później ponownie z prowadzenia ciszyli się Czesi, ale tylko do momentu analizy VAR – Tomas Soucek.

Chwilę później decydujący cios zadała jednak ekipa, z którą tak źle wspominamy inaugurację mundialu w 2002 roku. Szybka, koronkowa akcja zakończona trafieniem Hyengju Oha była najlepszym podsumowaniem przewagi Koreańczyków w tym spotkaniu. Jeśli podobny sposób gry zaprezentują w kolejnych spotkaniach będą poważnym kandydatem do zwycięstwa w grupie, a może i roli czarnego konia. Czesi mają o czym myśleć – samymi stałymi fragmentami gry w Ameryce wiele nie ugrają.


OCENA MECZU⭐  

KOREA PŁD. - CZECHY 2:1 (0:0)

0:1 – Krejci (Coufal), 59 min, 1:1 – Hwang Inbeom, 67 min (Lee Kangin), 2:1 - Ho (Inbeom), 80 min.

KOREA: Kim Seungju - H. Lee, Kim Minjae, Lee Gihjuk - Seol, Hwang (84. Jingju Kim), Paik (84. Park Jingseob), Lee Taeseok (69.Jisung Eom) - Lee Kangin, Lee Jaesong (62. Hwang Heechan)- Son (69. Oh). Trener Mjungbo HONG.

CZECHY: Kovar - Haloupek, Hranac, Krejci - Coufal, Soucek, Sojka (84. Chytil), Zeleny - Provod (64. Sadilek), Sulc (64. Hlożek) - Schick (64. Chory). Trener Miroslav KOUBEK.

Sędziował Amin Omar (Egipt). Widzów 42 000. Żółte kartki: Gihjuk Lee.

Piłkarz meczu – Hyeongju Ho

Mariusz Rajek