Czapki z głów!
TRZY PYTANIA DO… KATARZYNY TEODOROWICZ, byłej tenisistki Górnika Bytom, wielokrotnej mistrzyni Polski, olimpijki z Barcelony (1992)
Magdalena Fręch najlepsze wyniki osiąga w turniejach rozgrywanych w Meksyku. Fot. PAP/EPA
1. Czym zaimponowała pani Magdalena Fręch w Meridzie?
- Szkoda, że nie wygrała meczu o tytuł, ale sam finał to fantastyczna sprawa! Cały ten turniej pokazał, że Magdalena ma psychikę, zdrowie i kondycję lepszą od większości swoich rywalek. Przecież ona te długie tenisowe maratony, toczone w ciężkich warunkach, w upale znosi najlepiej i z reguły potrafi obrócić je na swoją korzyść. Żeby mieć cztery meczbole w drugim secie, tak jak w półfinale z Shuai Zheng, przegrać seta, a potem się odrodzić i wygrać, to trzeba naprawdę mieć diabelsko mocną psychę! No czapki z głów!
2. Łodzianka najlepsze wyniki osiąga w Meksyku. Czy jakiś kraj, miasto lub korty mogą sprzyjać sukcesom?
- Może tak być. Ja na przykład bardzo lubiłam grać w Hiszpanii, gdzie wygrywałam najczęściej - uwielbiałam tamtejszą aurę, styl życia, jedzenie i słońce, upał nie miał znaczenia. Przypadek Fręch pokazuje, że czasem warto w pokorze przeczekać te kilka gorszych miesięcy na korcie, a jak dobrze „powieje” w miejscu, które się lubi, to trzeba wykorzystać moment.
3. Czy sukces w Meridzie będzie dla Fręch budujący na dalszą część sezonu?
- Na pewno to ogromny zastrzyk pewności siebie. Gdy cały rok goni się za punktami, a ranking leci w dół, to każdy mecz gra się pod presją, co bywa demotywujące. Magdalena w ciągu jednego tygodnia wykonała taki skok, że znów będzie rozstawiona w największych imprezach, jest w komfortowej sytuacji. I może iść do przodu, nie oglądając się za siebie.
Tomasz Mucha
Katarzyna Teodorowicz.
