Cudowny sen trwa dalej!

Trzecioligowy Zawisza zameldował się w półfinale po pokonaniu Chojniczanki w serii rzutów karnych.

Filip Kozłowski zdobył swoją trzecią bramkę w obecnej edycji Pucharu Polski. Fot. Piotr Matusewicz/PressFocus

Zespół Chojniczanki przyjechał do Bydgoszczy i chciał osiągnąć dwa cele. Po pierwsze i najważniejsze, awansować do półfinału Pucharu Polski. Po drugie, zwycięstwo pozwoliłoby zdjąć klątwę niepokonanemu Zawiszy. Dotychczas obie drużyny mierzyły się ze sobą 18 razy. 12 spotkań wygrali Niebiesko-czarni, a sześć zakończyło się remisem. Nic więc dziwnego, że w Chojnicach chęć przełamania tej niekorzystnej serii była ogromna. Ostatecznie ambitne plany nie zostały zrealizowane, choć rozstrzygnięcie przyszło dopiero po rzutach karnych.

Lis pola karnego

Choć oba zespoły wyszły mocno zmotywowane, to pierwsza połowa nie porwała publiczności. Gospodarze szans szukali po stałych fragmentach, a goście z Chojnic po początku, w którym często byli w posiadaniu piłki, okopali się w okolicach swojej bramki i czekali na kontrataki. W takich warunkach na pierwszy "konkret" - i jedyny w tej części meczu - czekaliśmy pół godziny. Michał Cywiński wstrzelił piłkę w pole karne, a zza pleców zaskoczonych obrońców, niczym rasowy lis pola karnego, wyłonił się Filip Kozłowski i wyprowadził Zawiszę na prowadzenie.

Wyrównanie!

Bydgoszczanie w drugiej połowie szukali podwyższenia wyniku i mieli bardzo dobre sytuacje. Niewykorzystane okazje lubią się mścić i gospodarze boleśnie się o tym przekonali. Marcin Kozina położył dwóch zawodników gospodarzy i dograł piłkę do niezawodnego Valerijsa Sabali, który płaskim uderzeniem doprowadził do remisu. 

Obie drużyny starały się, ale piłka już nie chciała wpadać do siatki. Zatem sędzia musiał zarządzić dodatkowe pół godziny.

Młody nie wytrzymał

W dogrywce zarówno drużyny Zawiszy, jak i Chojniczanki opadły z sił, ataki były sporadyczne, a czas nieubłaganie płynął. Nic jednak już się nie wydarzyło, dlatego w Bydgoszczy o awansie do półfinału musiały rozstrzygnąć rzuty karne!

Decydującą jedenastkę na wagę awansu Zawiszy wykonał Sebastian Golak, czyli były piłkarz… Chojniczanki. Z kolei w ekipie trenera Marka Brzozowskiego jedynego karnego nie wykorzystał 20-letni Jakub Żywicki. Młodego zawodnika zjadł stres i uderzył mocno, ale i wysoko nad poprzeczką. Zatem w półfinale zameldował się zespół z trzeciej ligi, który jest jedno spotkanie od finału na PGE Narodowym! Z kolei drużyna z Chojnic po raz czwarty odpadła w ćwierćfinale tych rozgrywek.

Miłosz Cebo

◼ Zawisza Bydgoszcz – Chojniczanka Chojnice 1:1 (1:0, 1:1) 5:4 w karnych

1:0 – Kozłowski, 31 min, 1:1 – Sabala, 64 min

ZAWISZA: Oczkowski – Wszołek, Golak, Staniak, Sławek (110. Nowak) – Cywiński, Kona, Szramowski (82. Pralat) – Strzyżewski (Bogusiewicz), Kozłowski (106. Bojas), Rak (82. Szumilas). Trener Adrian STAWSKI.

CHOJNICZANKA: Primel – Diallo (70. Olejnik), Juchymowycz, Tkocz – Bąkowicz, Guilherme (108. Żywicki), Szczepanek, Kamiński (57. Eizenchart)  – Lemka (57. Kozina) – Sabala, Firlej (57. Oleksiewicz). Trener Marek BRZOZOWSKI.

Sędziował Sebastian Krasny (Kraków). Widzów 12000. Żółte kartki: Sławek – Szczepanek, Tkocz, Diallo, Eizenchart, Juchymowycz.

Materiał premium

Dalsza część jest dostępna dla subskrybentów

Odblokuj pełne wydanie i korzystaj bez ograniczeń. Czytaj ekskluzywne wywiady, analizy i felietony sportowe. Słuchaj podcastów oraz oglądaj materiały wideo.

Zobacz pakiety i odblokuj wydanie

Dostęp od 12,50 zł • BLIK / karta • Anulujesz online, kiedy chcesz

Masz już dostęp? Zaloguj się