Coraz mniej Polaków…
W ekstraklasie gra coraz więcej obcokrajowców, a coraz mniej naszych piłkarzy. Z roku na rok jest pod tym względem gorzej.
GKS Katowice i Zagłębie Lubin (pomarańczowe stroje) to najbardziej polskie drużyny w ekstraklasie. Fot. Tomasz Folta / Press Focus
EKSTRAKLASA
Ten trend trwa od lat. Jeśli tendencja się utrzyma, za chwilę polscy zawodnicy w najwyższej klasie rozgrywkowej będą mniejszością. Dziś stanowią dalej ponad 50 procent graczy kadr ekstraklasowych drużyn, ale jeżeli chodzi o samą grę, to tylko w pięciu klubach jesienią w zespołach grało więcej Polaków niż obcokrajowców!
Nie takie szkolenie, jak trzeba
Pamiętamy czasy Michała Probierza w Cracovii. Kiedy były selekcjoner był trenerem Pasów w latach 2017-21, to nierzadko w wyjściowej jedenastce było 10 zagranicznych graczy i jeden Polak, obowiązkowo grający wtedy młodzieżowiec. Potem Probierz został trenerem… młodzieżówki, a zaraz potem reprezentacji. Wiemy, jak to się skończyło... Kolejny przykład to Marek Papszun. Szkoleniowiec ceniony, ale... niezbyt ceniący rodzimych graczy. W „jego” Rakowie też nierzadko w podstawie było 10 obcokrajowców i do tego Kacper Trelowski między słupkami. Teraz mamy koleje „kwiatki” i przykłady choćby jedenastek znad morza. W Lechii zaledwie 25 procent graczy to Polacy. W Szczecinie, gdzie od niespełna roku jest nowy właściciel, mający irańskie korzenie Alex Haditaghi, jest jeszcze gorzej, bo zaledwie co piąty gracz jest miejscowym zawodnikiem, czyli Polakiem. Gdzie te czasy, kiedy w portowym klubie byli nie tyle rodzimi piłkarze, co wyłącznie piłkarze z regionu, z Pomorza Zachodniego, czyli ze Szczecina i jego okolic?
Kiedy pytałem o brak polskich piłkarzy angielskiego trenera Lechii Johna Carvera, który wcześniej przez kilka lat był asystentem Steve Clarka w reprezentacji Szkocji, ten odpowiedział: – Gdy przyglądałem się pracy wykonywanej w akademii w Polsce, to tempo i intensywność nie są takie, jak widzę to u siebie w domu. Nad tym trzeba pracować, żeby zawodnik opuszczający akademię był przygotowany mentalnie, fizycznie i pod względem technicznym do gry i treningów z pierwszym zespołem. Wiem, jak to powinno funkcjonować i działać od podszewki, bo z powodu wczesnej kontuzji szybko przestałem grać i w Newcastle przechodziłem wszystkie szczeble, do dyrektora akademii włącznie – tłumaczył Carver.
Doświadczony angielski trener nie ma wątpliwości. – Z tym samym problemem stykaliśmy się w lidze szkockiej, gdzie też nie ma zbyt wielu miejscowych zawodników, na czym potem cierpi reprezentacja, bo nie ma z czego wybierać. To był i jest problem dla Steve'a Clarka, z którym przez pięć lat współpracowałem. W Gdańsku mamy program, która ma zachęcić młodych polskich zawodników do tego, żeby trafiali do Lechii. Nasza akademia działa dobrze i mam nadzieję, że wypuścimy stamtąd dobrych zawodników. Współpracujemy z akademią. Trenerzy stamtąd przyglądają się pracy, którą wykonujemy w pierwszym zespole. Trzeba jednak wiele poprawić – mówił Carver „Sportowi”.
Polscy trenerzy w grze
Na drugim biegunie są takie kluby jak GieKSa, lubińskie Zagłębie, Motor czy beniaminek z Niecieczy. Co je łączy? Przede wszystkim fakt, że pracują w nich polscy szkoleniowcy! W Katowicach jest Rafał Górak, w miedziowej ekipie Leszek Ojrzyński, w Lublinie Mateusz Stolarski, a w Niecieczy Marcin Brosz, który przecież słynie z tego, że stawia na rodzimych graczy. Przykład to nie tylko teraz Bruk-Bet, ale w poprzedniej dekadzie Górnik, gdzie w wyjściowym składzie było ośmiu Polaków, także zawodników z Górnego Śląska plus trzech świetnych Hiszpanów: Igor Angulo, Dani Suarez, a potem także Jesus Jimenez.
Niestety, w wielu innych klubach stawia się przede wszystkim na obcokrajowców, bo – jak tłumaczą działacze – są tańsi od naszych piłkarzy! Nie ma już przepisu o młodzieżowcu i tylko patrzeć, jak za niedługo na boisku coraz częściej będziemy widzieć zespół złożony z samych obcokrajowców, co już się przecież zdarzało. Nie tędy chyba jednak droga…
Michał Zichlarz
CZAS GRY POLAKÓW W EKSTRAKLASIE (w procentach)
◾ GKS Katowice – 74,1◾ Zagłębie Lubin – 71,2
◾ Bruk-Bet Termalica Nieciecza – 62,7
◾ Motor Lublin – 52,3
◾ Legia Warszawa – 50,4
◾ Korona Kielce – 48,3
◾ Jagiellonia Białystok – 45,5
◾ Lech Poznań – 42,9
◾ Arka Gdynia – 41,0
◾ Wisła Płock – 40,9
◾ Piast Gliwice – 40,8
◾ Widzew Łódź – 40,1
◾ Górnik Zabrze – 36,9
◾ Raków Częstochowa – 31,2
◾ Radomiak – 30,6
◾ Cracovia – 30,5
◾ Lechia Gdańsk – 24,9
◾ Pogoń Szczecin – 21,2
Źródło: Wojciech Bajak, Canal +
Marcin Brosz od lat stawia na młodych Polaków. Tak też jest w Niecieczy. Fot. Norbert Barczyk / Press Focus
