Coraz bliżej szczytu
Po serii meczów wyjazdowych Zagłębie Sosnowiec wróciło na swój stadion, odnosząc czwarte zwycięstwo z rzędu.
Przed momentem Maksymilian Podgórski (nr 7) dał prowadzenie Zagłębiu. Fot. Zagłębie Sosnowiec
Na występ przed własną publicznością - nie licząc jubileuszowego sparingu z Legią Warszawa - drużyna trenera Tomasza Łuczywka czekała od 19 sierpnia, kiedy pokonała Ślęzę Wrocław 3:1. Później stadion w Sosnowcu stał się jedną z aren mistrzostw świata kobiet do lat 20, stąd aż 6 kolejnych meczów Zagłębie musiało rozegrać w delegacji, notując 4 zwycięstwa i 2 remisy.
Do sobotniego starcia z Kluczborkiem - z mocnodołującym MKS-em rozstał się Łukasz Ganowicz i funkcję trenera pełni jego dotychczasowy asystent Michał Honc - przystępowało po trzech wygranych oraz z misją podtrzymania serii. Sosnowiczanie dopięli swego, a o sięgnięciu po pełną pulę zadecydowało dośrodkowanie Damiana Tronta z rzutu rożnego i uderzenie głową Maksymiliana Podgórskiego. Dla 24-letniego napastnika było to 6. trafienie w tym sezonie.
Więcej bramek nie padło, choć gospodarze mogli, a nawet powinni podwyższyć prowadzenie. Najlepszej okazji nie wykorzystali tuż przed przerwą, gdy strzał Patryka Gogoła z bliskiej odległości padł łupem bramkarza, a dobitka Szymona Jarka zatrzymała się na poprzeczce. W drugiej połowie Zagłębie dążyło do „zamknięcia” meczu, ale mimo kilku szans, nie było w stanie tego dokonać. Niewiele brakowało, a zemściłyby się one w końcówce. Dążący do wyrównania goście zepchnęli bowiem miejscowych do defensywy i po strzale Michała Maja piłka trafiła w boczną siatkę.
- Cieszy kolejne zwycięstwo, cieszy kolejny mecz na zero z tyłu. Gratulacje dla drużyny za porządek, bo dzięki niemu wygraliśmy. Mecz trwa 90 minut i są w nim różne momenty, ale porządek organizacyjny, jaki sobie zaplanowaliśmy, nie pozwolił rywalom na wiele, choć byli w ofensywie. Na pewno pierwsza połowa była lepsza w naszym wykonaniu. Powinniśmy wówczas zamknąć wynik, ale tak się nie stało i do końca musieliśmy być czujni, aby nie stracić tego, co udało się wypracować - przyznał szkoleniowiec Zagłębia, ciesząc się z powrotu na własny stadion. - Tych wyjazdów było sporo, ale wiedzieliśmy o nich przed sezonem i po prostu musieliśmy to przyjąć. Nie było czasu odetchnąć i pocieszyć się tym, co mamy w Sosnowcu. Przez półtora miesiąca nie trenowaliśmy na swoich boiskach i dobrze, że ten czas jest już za nami - dodał trener Łuczywek.
Jeżeli w środę (18.00) jego zespół pokona w zaległym meczu Raków II Częstochowa, zajmie fotel lidera.
Krzysztof Polaczkiewicz
100 MECZÓW w barwach Zagłębia - w lidze i pucharach - rozegrał bramkarz Dawid Kudła.
◼ Zagłębie Sosnowiec - MKS Kluczbork 1:0 (1:0)
1:0 - Podgórski, 15 min (głową)
ZAGŁĘBIE: Kudła - Sikorski, Kośmicki, Gryszkiewicz - Jarek, Tront, Rodriguez, Predenkiewicz (62. Krawiec) - Gogół (78. Madej), Podgórski (78. Chmarek) - Kupidura (62. Barć). Trener Tomasz ŁUCZYWEK.
KLUCZBORK: Warszakowski - Napora, Trojanowski, Maj - Jurek (71. Nowak), Niziołek (62. Neison), Wiszniowski, Lewandowski - Kulig (46. Rachel), Wojtyra (71. Bzdyk) - Tuszyński. Trener Michał HONC.
Sędziował Jakub Kwinto (Wrocław). Widzów 2290.
Żółte kartki: Jarek - Jurek, Wojtyra.
