Coraz bardziej nerwowo
Dwie porażki z rzędu, trzy punkty do strefy spadkowej, nieoczekiwane zwolnienie mocno związanego z klubem kierownika i niezwykle ważny mecz z Lechią w Gdańsku. W Piaście o spokoju nie ma mowy!
Adam Fudali był związany z Piastem przez kilkanaście lat. Fot. Norbert Barczyk/PressFocus
PIAST GLIWICE
Jeszcze kilka tygodni temu wydawało się, że pożar przy Okrzei został opanowany. Trener Daniel Myśliwiec mocno wydźwignął drużynę, atmosfera robiła się coraz lepsza, a fani mogli powoli myśleć o wyzwaniach na nowy sezon. Sezon to jednak często rollercoaster i wagonik o nazwie „Piast” znów przeżywa mocniejszy zakręt, a przeciążenie jest odczuwalne na każdym kroku; także poza boiskiem.
Milczenie w klubie
Tematem numer 1 ostatnich dni nie jest wcale topniejąca przewaga nad strefą spadkową, czy dwie porażki z rzędu w lidze i to z przeciwnikami, którzy też walczą o byt. W środku tygodnia bowiem przy Okrzei nagle, niespodziewanie i w sposób lapidarny pożegnano bardzo ważnego pracownika – kierownika Adama Fudalego. Był on symbolem klubu, pracował w Gliwicach przez kilkanaście lat, święcił największe triumfy i słynął z… łapania żółtych kartek za zbyt impulsywne reakcje podczas meczów. Fani doceniali go za oddanie dla klubu i za to, że świetnie organizował drużynie letnie i zimowe obozy przygotowawcze. Nic więc dziwnego, że sam fakt rozstania z kierownikiem wywołał w mediach społecznościowych burzę. Kibice Piasta domagali się jakiegokolwiek komentarza ze strony klubu, ale doczekali się jedynie krótkiej odpowiedzi prezesa. – Kibice widzą zwykle 90 minut pracy, a całość funkcjonowania klubu to jednak zdecydowanie więcej niż sam mecz. Dżentelmeńsko umówiłem się z Adamem, że nie będę upubliczniał powodów rozwiązania kontraktu, który ostatecznie został rozwiązany za porozumieniem stron – powiedział Łukasz Lewiński. Na konferencji prasowej o Adama Fudalego pytany był również szkoleniowiec zespołu. – Rozumiem, że to palący temat i szeroko komentowany. Przestrzegam jednak umów dżentelmeńskich, a według niej i tego co przekazał prezes, nikt się nie wypowiada na ten temat. Akceptuję sytuację i najważniejsze dla nas jest, by patrzeć w jednym kierunku, a ten kierunek prowadzi do Gdańska i meczu z Lechią – wybrnął Daniel Myśliwiec.
Pytania o kierownika i spikera
Skoro więc wszyscy nabierają wody w usta, to wydaje się, że musiało dojść do sporych nieporozumień w klubie, bowiem odejście oddanej osoby, w tak newralgicznym momencie sezonu, nie jest normalną sytuacją. Czy to efekt jakiegoś konfliktu, czy niedopełnienia obowiązków, na razie tego nie wiemy. Wiemy za to, że fani pytali prezesa też o zmianę spikera, bowiem podczas meczu z Pogonią Szczecin za mikrofonem była osoba, której fani zarzucają… sympatię do klubu zza miedzy, największego rywala Piasta. – Nieobecność na jednym meczu domowym to powody osobiste Andrzeja, które uniemożliwiły mu obecność na stadionie. Nie wypada mi, a nawet nie wolno mi o nich mówić – wyjaśniał prezes Lewiński.
Odnaleźć spokój
W tym coraz bardziej bulgoczącym kotle trener wraz ze sztabem musi jednak zająć się kwintesencją, czyli poprawą gry zespołu, bowiem ewentualna porażka z Lechią może być jeszcze bardziej kosztowniejsza. Gdańszczanie lubią grać ofensywnie i dobra postawa defensywy Piasta jest wręcz warunkiem koniecznym do marzenia o przywiezieniu punktów z Trójmiasta. – W grupie ambitnych ludzi dwie przegrane z rzędu nie przechodzą bez echa. Nie będę ukrywał, że nie jest spokojnie w tym sensie, że przeszliśmy nad tym do porządku dziennego. Mam jednak przekonanie, że energia zostanie odpowiednio spożytkowana – mówi trener Myśliwiec, który stwierdził, że jego zawodnikom brakuje… spokoju. – Mam odczucie, że byliśmy spokojniejsi i bardzo pewni siebie, gdy było z nami gorzej w tabeli. Chciałbym, żebyśmy grali tak jak wcześniej, gdy byliśmy odważni. Z sytuacji niemal beznadziejnej wyszliśmy ponad kreskę. Wyczułem ostatnio grę niepewną i myślę, że jeśli wrócimy do tego, co było jeszcze wcześniej, to przyjdą zwycięstwa – przekonuje trener Daniel Myśliwiec.
(KRIS)
