Co zrobi MKOl?
Norwegowie wygrali sprinterski bieg sztafetowy, ostatnią konkurencję w kombinacji norweskiej na igrzyskach. Finowie przegrali złoto o pół sekundy, brąz przypadł Austriakom. Polacy pożegnali się z Predazzo i Tresero 13. miejscem.
Trzy najlepsze "kombinowane" sztafety. Fot. PAP/EPA
W czwartek kończyła swoje olimpijskie pokazy sprintem drużynowym dyscyplina znana jako kombinacja norweska. 14 reprezentacji, w tym Polska, rywalizację rozpoczęło skokami na dużym obiekcie w Predazzo, a następnie rozgrywka przeniosła się na trasę biegu 2x7,5 km w Tresero. Po pierwszej konkurencji prowadzili Niemcy, Johannes Rydzek (123,0 m) i Vinzenz Geiger (122,5 m). Na drugiej pozycji byli Norwegowie, a na trzeciej Japonia. Polacy Miłosz Krzempek (107 metrów) i Kacper Jarząbek (98,5 metra) zostali sklasyfikowani na 13. pozycji z dorobkiem 154,2 punktów, co oznaczało stratę nieco ponad dwóch minut do liderów – każdy punkt mniej oznaczał 4 sekundy straty. Za nami była tylko Ukraina ze stratą 33 sekund.
Śnieg rozdawał karty
Wydawało się, że trudne technicznie, grząskie, ze świeżym, non stop gęsto padającym wilgotnym śniegiem 2,5-kilometrowe pętle będą nie lada wyzwaniem zwłaszcza dla słabszych biegaczy. I były, ale, o dziwo, piekielna aura pozbawiła szans na medal Niemców, którzy dwa razy wyłożyli się na trasie, a upadek Austriaków pozbawił ich szans walki o medal z najcenniejszego kruszcu. Ostatecznie niespodzianki nie było. Mistrzami olimpijskimi zostali Norwegowie w składzie Andreas Skoglund, Jens Luraas Oftebro, przy czym ten drugi został we Włoszech po raz trzeci mistrzem olimpijskim. Wicemistrzami olimpijskimi zostali Finowie, Eero Hirvonen, Ilkka Herola, którzy w dramatycznym finiszu przegrali złoto o... 0,5 sekundy! Brąz przypadł w udziale Austriakom, Johannesowi Lamparterowi i Stefanowi Retteneggerowi.
Cenna lekcja
Polacy ukończyli bieg na 13. pozycji. Podsumowując występ Biało-czerwonych – w startach indywidualnych zamieniali się miejscami. Na skoczni normalnej i 10-kilometrowej trasie Jarząbek był 33., Krzempek 35. Na skoczni dużej Jarząbek 35., Krzempek 33.. Jeśli Miłosz lepiej skakał, to gorzej biegał. Odwrotnie 19-letni Kacper. Generalnie poszło im nie najlepiej, ale nasi młodzi zawodnicy, którzy debiutowali na igrzyskach - nie startowali nawet w Pucharze Świata - cieszyli się z bezcennej lekcji, jakiej udzieliła im ita wielka impreza. - Biegi nas zniszczyły. W tak trudnych warunkach jeszcze nie biegaliśmy, narty zapadały się po kolana. Cenna lekcja na kolejne lata. Jesteśmy szczęśliwi, że tu jesteśmy. Będziemy dalej ciężko pracować – zapewnili.
Monitorowana popularność
Na pożegnanie z kombinacją norweską powiedzmy jeszcze o bardzo ważnych kwestiach związanych z olimpijską przyszłością dyscypliny, chodzą bowiem słuchy, że być może przeżywająca kryzys medialny kombinacja norweska zniknie za cztery lata z programu igrzysk olimpijskich. Dodajmy, że mowa o dyscyplinie, która narodziła się w XIX wieku, a w programie zimowych igrzysk jest od początku, czyli 1924 roku. Dlatego na igrzyskach w Mediolanie oraz Cortinie d'Ampezzo miała być monitorowana jej oglądalność i popularność. Zastanawiano się też, czy kobiety nie powinny dołączyć do olimpijskiej rodziny, bo ich brak wywołuje od dawna bardzo negatywne reakcje. Dlatego działacze zajmujący się kombinacją norweską prosili o maksymalną klikalność i dużą oglądalność, co miało pomóc walczyć z likwidatorskimi zakusami. A czy tak w istocie się stanie – okaże się na czerwcowym posiedzeniu Międzynarodowego Komitetu Olimpijskiego.
Stoch, Małysz, Żyła też kombinowali
Inny problem, już bardziej natury sportowej, polega na tym, że niełatwo jest połączyć dwie dyscypliny wymagające wysiłku i specjalizacji - skocznie najlepiej tolerują możliwie najdrobniejszych, po prostu szczupłych zawodników, z kolei biegi wymagają siły i masy ciała.
To trudne - połączyć dwie konkurencje w jedną dyscyplinę. Dlatego młodzież ucieka od kombinacji do skoków, aczkolwiek w przedziale 12-14 lat większość jednak uprawia tę dyscyplinę, która uczy wytrzymałości, koordynacji ruchów. Wymaga wszechstronności. Mało kto wie, że Kamil Stoch i Piotr Żyła do 15. roku życia trenowali kombinację norweską. Również Adam Małysz, który bodajże startował nawet w Pucharze Świata. - Nie sądzę, żeby zlikwidowali olimpijski status tego sportu. Dwa wspaniałe sporty połączone w jeden. Trzeba jednak przyznać, że to ciężka dyscyplina – przekonuje z optymizmem i nadzieją Krzempek.
Zbigniew Cieńciała
