Co za walka! Znowu remis w finale!
Kolejny thriller w wielkim finale ekstraklasy. Start wyrwał wygraną w Warszawie i w rywalizacji znowu jest remis.
Walka w tych finałach jest niesamowita. Czasem wygląda to wręcz na zapasy. Fot. PAP/Piotr Nowak
W czwartym meczu finałowym przed wielką szansą stanęła Legia. Warszawianie w razie wygranej zyskiwaliby przewagę dwóch wygranych i byliby o krok od zdobycia tytułu. Ale Start nie zamierzał kapitulować. - Już nie raz pokazywaliśmy w tym sezonie, że jesteśmy drużyną, która zawsze walczy do końca. Nie jesteśmy w finałach przez przypadek i już w najbliższy poniedziałek zrobimy wszystko, żeby wrócić z remisem do Lublina - zapowiadał Filip Put, kapitan gości.
I faktycznie lublinianie zaczęli bardziej zdeterminowani i przede wszystkim skuteczniejsi. Przez większość pierwszej kwarty robili na boisku co chcieli, dominowali przede wszystkim pod koszami. Kiedy po 5 minutach prowadzili 13:9, aż 11 punktów miał na koncie potężny Gwinejczyk Ousmane Drame. Pod koniec pierwszej kwarty mieli już 12 oczek zaliczki (26:14) i była to największa przewaga startu w całej finałowej serii!
Do przerwy Start jeszcze to podwyższył. Miał w 2 ćwiartce nawet 15 oczek przewagi. Na boisku dominowali Emmanuel Lecomte i wspomniany Drame. W Legii Andrzej Pluta nie miał swojego dnia - w pierwszej połowie trafił 1 na 7 rzutów! - Został nam tydzień grania w tym sezonie. Nikt tu nie kalkuluje. Nikt nie zostawia rezerw na potem. Liczy się tylko tu i teraz - mówił w przerwie Filip Put przed kamerą Polsat Sport.
Jednak po przerwie drugi bieg włączyła Legia. Gospodarze grali jak natchnieni, prowadził ich Ojars Silins, który bombardował kosz trójkami. Gospodarze wygrali trzecią kwartę aż 24:11 i zmniejszyli straty do ledwie jednego oczka (59:60).
Wynik rozstrzygał się w ostatnich minutach. Dzięki dobrej grze Lecomte'a i energetycznemu Tyranowi De Lattibeaudiere minutę przed końcem goście odskoczyli na 6 punktów (75:69). Nie dali już sobie odebrać cennej wygranej! Kolejny remis w tym finale! Teraz to Start odzyskał atut własnej hali.
Jamajczyk De Lattibeaudiere graczem meczu - zanotował 19 punktów i 8 zbiórek, w Legii najlepszy tym razem Mate Vucić (10 punktów, 9 zbiórek). Katastrofalną skuteczność miał Pluta, który spudłował wszystkie 8 rzutów za trzy! Kolejny mecz już w środę w Lublinie.
◼ Legia Warszawa - PGE Start Lublin 71:77 (26:16, 19:23, 24:11, 12:17)
stan rywalizacji: 2-2
WARSZAWA: McGusty 15 (1x3), Pluta 4, Vucić 10, Radanov 3 (1x3), Silins 17 (5x3) - Kolenda 8 (2x3), Grudziński, Sykes 10 (2x3), Wilczek, Onu 4. Trener Heiko RANNULA.
LUBLIN: Krasuski 5 (1x3), De Lattibeaudiere 19, Williams 1, Lecomte 17 (1x3), Drame 14 (3x3) - Ramey11 (1x3), Brown 10 (1x3), Put. Trener Wojciech KAMIŃSKI.
(p)
