Co tam gole; król się liczy!
Trzy bramki w meczu ze Szkocją? Ważne, ale nie najważniejsze. Dla fanów Canarinhos liczy się przede wszystkim powrót do gry Neymara.
Kibice w Brazylii dopingują Canarinhos wszędzie. Tutaj Nowy Jork, lokal na Queens i radość fanów po golu Matheusa Cunhi Prawdziwą euforie wzbudziło jednak wejście na murawę Neymara. Fot. Michał Zichlarz
Brazylia ze Szkocją w mistrzostwach świata zmierzyła się już po raz piąty. Wyspiarzom tylko raz udało się zremisować, a było to na turnieju w Niemczech Zachodnich w 1974, kiedy było 0:0. Potem były kolejne przegrane. Tak też było i teraz.
W Nowym Jorku mistrzostwami żyje się na swój sposób. Lokale i puby przeżywają prawdziwy boom. Kibice chcą oglądać i przeżywać mecze razem, w grupie, a nie siedząc samemu przed telewizorem, jak to w większości przypadków jest u nas. Szczególnie dotyczy to Latynosów. Nie ma miejsca w Nowym Jorku, które nie było obwieszone flagami przede wszystkim Meksyku, Kolumbii, Ekwadoru, oraz oczywiście tych największych w południowoamerykańskiej piłce: Brazylii i Argentyny, choć fani obu tych krajów ci są mniej widoczni niż wcześniej wymienione nacje.
Kiedy w sobotę Ekwador grał z Curacao, do lokalu „Pig Beach” na Queens, jednej z pięciu dzielnic metropolii, nie można się było wbić; kolejka doń była kilkudziesięciometrowa! W środę w przypadku Brazylii było już inaczej. – Jest trochę mniej osób, bo Ekwador grał w weekend, a dziś jest normalny roboczy dzień. Stąd ciut mniejsza frekwencja – tłumaczył mi Jairo Presinal, supervisor (czyli zarządzający w lokalu), pochodzący z Dominikany.
Lokal był jednak pełen. I pełen był też radości, kiedy wybrańcy Carlo Ancelottiego w dalekim Miami na Florydzie raz za razem trafiali do siatki. Nic jednak nie przebiło euforii, kiedy na boisku na kwadrans przed końcem pojawił się tak kochany w Kraju Kawy Neymar. Wrzawa była większa niż kiedy do siatki trafiali wcześniej Vinicius czy Matheus Cunha! Jak mówią kibice Brazylii, z Neymarem w kolejnych grach, już w fazie pucharowej, będzie łatwiej. Czy faktycznie tak będzie, pokażą najbliższe dni. Na razie Brazylia w dobrym stylu wygrała grupę C i spokojnie może szykować się do gry w 1/16 finału, w poniedziałek w Houston.
Michał Zichlarz, Nowy Jork
