Co ta Maja wyprawia!

Maja Chwalińska nie przestaje zadziwiać – 24-letnia polska rewelacja wygrała w Paryżu już siódmy mecz i w środę zagra w ćwierćfinale wielkoszlemowego Rolanda Garrosa!

Maja Chwalińska nie miała litości dla siódmej już rywalki w Paryżu! Fot. PAP/EPA

FRENCH OPEN

Od niedzieli nie mamy już w paryskim turnieju – jednym z czterech największych na świecie -„królowej mączki” Igi Świątek, która odpadła w 1/8 finału z Martą Kostjuk, ale nic to, bo w ćwierćfinale mamy inną godną reprezentantkę! Konia z rzędem temu, kto przed turniejem typowałby do tego zaszczytu Maję Chwalińską.

Siedem wygranych meczów w Paryżu oznaczałoby zwykle wielkoszlemowy tytuł, ale dla Chwalińskiej poprzeczka ustawiona jest wyżej – jak dla wszystkich tenisistek, które do głównego turnieju musiały przebijać się przez trzystopniowe kwalifikacje. To też wiele mówi o skali sensacji, jaka jest udziałem Polki, dotychczas zaledwie 114. w światowym rankingu. Maja jest ostatnią z tej grupy, która jeszcze rywalizuje na kortach Rolanda Garrosa, a gdyby ten cudowny sen miał się spełnić do końca, tenisistka z Bielska-Białej musiałaby wygrać w sumie aż 10 spotkań.

Czysta radość

Na razie wygrała cztery w turnieju głównym i za każdym razem nie była faworytką. Lista odprawionych objęła już Chinkę Qinwen Zheng, Belgijkę Elise Mertens i Greczynkę Marię Sakkari, a w poniedziałek o niezwykłym tenisowym wyrafinowaniu Mai Chwalińskiej w 1/8 finału przekonała się Francuzka Diane Parry, 92. na liście WTA. Na głównej arenie paryskiego kompleksu – Philippie Chatrierze – grająca bez kompleksów Polka po półtorej godzinie bezapelacyjnie wygrała 6:3, 6:2.

- Czuję czystą radość. Na pewno się tego nie spodziewałam na początku turnieju. Obawiałam się atmosfery, ale nikogo nie winię. Dziękuję za doping pełen szacunku. Było wspaniale - powiedziała Chwalińska na korcie.

Plątała jej nogi

Mieszkająca i trenująca na co dzień w Paryżu 23-letnia Parry mogła liczyć na doping publiczności, jednak być może miano ostatniej nadziei gospodarzy okazało się zbyt dużą presją i nie powtórzyła ubiegłorocznego sukcesu Lois Boisson, która dotarła aż do półfinału.

Silniejsza fizycznie i wyższa Francuzka od początku popełniała dużo błędów – nie trafiała w kort, lub piłka lądowała w siatce. W samym pierwszym secie miała aż 21 niewymuszonych błędów, a łącznie uzbierała ich 38. Ale był to też efekt gry Chwalińskiej, która swoim tenisem – a więc skrótami, slajsami i lobami - wręcz plątała nogi Parry; Francuzce musiało momentami kręcić się w głowie!

- Jest bardzo bystrą tenisistką. Zawsze stara się uderzać piłki inaczej, więc było mi bardzo trudno cokolwiek przewidzieć. Piłki odbijały się bardzo wysoko. To było coś zupełnie innego, niż to do czego przywykłam w ostatnich meczach. Mniej więcej wiedziałam, co może się dziać, ale wierzcie mi, nie jest łatwo z nią grać. Nie potrafiłam znaleźć rozwiązania na jej grę – chwaliła Polkę Parry.

Rosjanka niech się boi

Polka niewymuszonych błędów popełniła tylko 14 i pewnie wygrywała swoje gemy serwisowe, a w ósmym w końcu przełamała rywalkę i odskoczyła na 5:3. Kilka minut później zamknęła pierwszego seta.

Kluczowy dla losów drugiego seta i w efekcie meczu był czwarty gem. W nim Polka pierwszy i jedyny raz musiała bronić break pointa. Wyszła z opresji i od tego momentu spotkanie błyskawicznie zaczęło zmierzać ku końcowi. Z 20 ostatnich piłek Chwalińska wygrała aż 18!

To oczywiście największy sukces w karierze tenisistki zwykle rywalizującej w turniejach niższej rangi, jak WTA 125 czy nawet ITF. Chwalińska dopiero po raz trzeci występuje w zasadniczej części wielkoszlemowego turnieju. Po French Open pierwszy raz znajdzie się w najlepszej setce listy WTA; wirtualnie plasuje się teraz na 49. pozycji – wyprzedzi Magdę Linette i będzie przynajmniej trzecią polską rakietą.

Jej rywalką w ćwierćfinale będzie Anna Kalinska. Rozstawiona z numerem 22. Rosjanka pokonała w poniedziałek w trzech setach reprezentującą Austrię swoją rodaczkę, Anastasię Potapovą (28.). Polka znów nie będzie w środowym meczu bez szans, ale z tym już się oswajamy od ponad tygodnia.

Tomasz Mucha

______________

Chcę więcej!

CZTERY PYTANIA DO... MAI CHWALIŃSKIEJ, ćwierćfinalistki French Open 2026

1. Jesteś w ćwierćfinale Wielkiego Szlema! Czy to już do ciebie dociera?

- To zdecydowanie dla mnie wielka niespodzianka i na pewno się tego nie spodziewałam. Jestem niezmiernie szczęśliwa. Dzisiaj czułam się całkiem dobrze. Znacznie gorzej czułam się podczas meczu z Sakkari. Myślę, że pogoda też pomaga. Jestem bardzo wdzięczna, że nie jest tak gorąco, jak wcześniej.

2. Jak ci się grało na korcie Phillippe'a Chatriera?

- To piękny kort. Podczas rozgrzewki zrobiłam sobie zdjęcie przy tablicy pamiątkowej Rafy Nadala. Byłam bardzo podekscytowana. Przystępując do meczu, wiedziałam, że będzie bardzo ciężko, również ze względu na francuską publiczność, ale kibice byli bardzo kulturalni. Wspierali Diane, ale mnie również, za co jestem bardzo wdzięczna.

3. W Paryżu nie brakuje niespodzianek, odpadły faworytki, jak Świątek, Gauff czy Rybakina. Czy ma dla ciebie znaczenie, kto stoi po drugiej stronie kortu?

- Dla mnie nie ma znaczenia, z kim gram, ponieważ i tak jestem niżej notowana w rankingu. To, co się wydarzyło, nic nie zmienia. To one są faworytkami do wygranej, nikt mnie tak naprawdę nie zna.

4. Po French Open pierwszy raz znajdziesz się w najlepszej setce listy WTA. Co to dla ciebie znaczy?

- Moim celem na ten sezon był awans do czołowej setki i bardzo się cieszę, że już to osiągnęłam. Ale w tenisie człowiek zawsze jest głodny sukcesu. Wyznaczasz sobie jeden cel, a kiedy go osiągasz, chcesz więcej. Jestem bardzo wdzięczna za tę chwilę, ale zdecydowanie chcę więcej.


5. POLKĄ w historii – ćwierćfinalistką Wielkiego Szlema - została MajaChwalińska; dołączyła do Jadwigi Jędrzejowskiej, Agnieszki Radwańskiej, Igi Świątek i Magdy Linette.

7. RAZ Z RZĘDU polska tenisistka zagra w ćwierćfinale turnieju na kortach Rolanda Garrosa. W latach 2020-25 sześć razy dokonała tego Iga Świątek, która 4 razy wygrała cały turniej (2020 i 2022-24).


Lament nad Sekwaną

Diane Parry była ostatnim przedstawicielem Francji w singlu w tegorocznym French Open – nic dziwnego, że w tamtejszych mediach przebija gorycz.

L'EQUIPE: „Święto się skończyło. Diane Parry, grając po raz pierwszy w 1/8 finału Wielkiego Szlema, przeszła kompletnie obok meczu z Mają Chwalińską i doznała ciężkiej porażki. Polka jest prawdziwą niespodzianką turnieju (...), mimo słabego serwisu, leworęczna zawodniczka doskonale wykorzystywała slajsy i loby”.

LE FIGARO: „Kurtyna zapadła nad francuskim tenisem. Na początku meczu z trybun rozległo się kilka okrzyków: Parry jest magiczna! Ale kort centralny nigdy nie rozpalił się prawdziwie dla ostatniej Francuzki w turnieju.

Materiał premium

Dalsza część jest dostępna dla subskrybentów

Odblokuj pełne wydanie i korzystaj bez ograniczeń. Czytaj ekskluzywne wywiady, analizy i felietony sportowe. Słuchaj podcastów oraz oglądaj materiały wideo.

Zobacz pakiety i odblokuj wydanie

Dostęp od 12,50 zł • BLIK / karta • Anulujesz online, kiedy chcesz

Masz już dostęp? Zaloguj się