Co mówią statystyki?

Santos, Michniewicz, Sousa, Fornalik, Smuda – ci selekcjonerzy osiągali rezultaty gorsze od Michała Probierza. No, zależy z jakiej perspektywy spojrzy się na cyferki...

Mimo skrajnie negatywnej aury wokół obecnej reprezentacji, za Fernando Santosa było jeszcze gorzej. Fot. Sergey Sokolov/Press Focus

Reprezentacja Polski w ostatnim czasie zmienia selekcjonerów jak rękawiczki, ale akurat Michał Probierz był tym, który na stanowisku utrzymał się relatywnie długo. Pracował 631 dni, więc niewiele mu brakło do dwóch pełnych lat. Poprowadził kadrę w 21 meczach, a dla porównania: Fernando Santos (232 dni, 6 meczów), Czesław Michniewicz (334, 13), Paulo Sousa (342, 15). Jerzy Brzęczek pracował z Biało-czerwonymi prawie rok dłużej od Probierza, ale poprowadził ich tylko w 3 spotkaniach więcej. Rzecz jasna najdłużej z kadrą pracował Adam Nawałka, choć liczba 35 meczów przez 1733 dni nie rzuca na kolana – ale to kwestia braku Ligi Narodów i mniej napiętego terminarza, czasy się zmieniły.

Warto też spojrzeć na średnią punktową, jaką osiągnął Michał Probierz. Otóż zakładając, że zakończone sukcesem rzuty karne z Walią to mecz wygrany, a nie zremisowany, jego wynik wynosił 1,62 pkt na mecz. Poprzednicy? Santos 1,50. Michniewicz 1,38. Sousa 1,53. Brzęczek 1,71. Nawałka 1,88. Waldemar Fornalik 1,56. Franciszek Smuda 1,54. Gorszy wynik od Probierza mieli też w XXI wieku Zbigniew Boniek (1,40), a także Jerzy Engel (1,61). Lepsi – prócz Nawałki – byli także Leo Beenhakker (1,65) i Paweł Janas (1.94!). Ale dobrze, aby być uczciwym, załóżmy, że Walia to jednak remis, no bo co by nie mówić, Polacy nie oddali przez 120 minut ani jednego celnego uderzenia. Wówczas średnia Probierza wynosi 1,52 – czyli gorsi byli Santos, Michniewicz i Boniek. Już nie tak kolorowo. A wystarczyło kopnąć coś do walijskiej siatki, aby nie było wątpliwości! Bytomski szkoleniowiec prowadził Polaków w 21 spotkaniach, wygrywając 10 (w tym karne z Walią), 4 remisując i 7 przegrywając. Bilans goli – 34:29 na korzyść Orłów.

Trochę gorzej to wygląda, jeśli zerknie się na to, kogo pokonywała Polska Probierza. Z porządnych rywali lepsza okazała się tylko na wyjeździe od Szkocji. Jasne, przed Euro 2024 ograła też Turcję i Ukrainę, ale przecież obie te reprezentacje wystawiły rezerwowe składy. Poza tym? Wyspy Owcze, Łotwa, Estonia, Litwa, Malta, Estonia (no i Walia w karnych). Należy zaznaczyć, że Polska nie potrafi grać z najlepszymi zespołami świata, co zresztą udowodniliśmy w Sporcie kilka miesięcy temu. Selekcjoner nic tu (niestety) nie zmienia.

Piotr Tubacki