Co dalej z trenerem?

Trener Jan Woś (z lewej) nie ukrywa, że chce kontynuować swoją pracę z chorzowską jedenastką. Fot. Marcin Bulanda/Pressfocus.pl 


Co dalej z trenerem?

Po zmianie szkoleniowca na początku listopada Ruch jeszcze nie wygrał. Pytania o kolejne roszady w sztabie trenerskim wydają się zatem całkiem uzasadnione.

 

Zastąpienie trenera Jarosława Skrobacza jego dotychczasowym asystentem Janem Wosiem było zaskoczeniem, miało jednak również racjonalne przesłanki.

 

Dostał szansę

Były piłkarz Ruchu zna bowiem chorzowski klimat, nie potrzebował wdrażać się w szatnię, ma trenerskie papiery i ambicje bycia pierwszym szkoleniowcem. I chociaż niektórym przeszkadzał fakt, że Woś wcześniej był najbliższym współpracownikiem Skrobacza i również odpowiadał za jego niepowodzenia w ekstraklasie, to jednak dotychczasowy asystent dostał szansę.

- Trener Jan Woś zasługuje na tę szansę, przekonał nas swoją determinacją i pomysłem na drużynę. Na pewno plusem jest to, że nie musi poznawać zespołu, przechodzić procesu adaptacji. Wie jak zespół się przygotowywał, przemawia za nim także boiskowe ogromne doświadczenie - mówił na naszych łamach tuż po zmianie trenera prezes „Niebieskich” Seweryn Siemianowski.

I pierwsze mecze potwierdzały to, że w drużynę wstąpił nowy duch. Po spotkaniu z Radomiakiem chorzowianie mogli odczuwać niedosyt. - Druga połowa pozostawiła uczucie niedosytu, ale daje nadzieje na kolejne mecze. Zrobiliśmy pierwszy krok, nie straciliśmy bramki, teraz z większym optymizmem wyczekujemy kolejnych spotkań - mówił po bezbramkowym remisie Jan Woś. W kolejnych spotkaniach było o tyle podobnie, że w grze Ruchu można było się doszukiwać dobrych momentów i pozytywów, jednak na końcu pozostawała bezlitosna matematyka: Ruch w każdym meczu więcej tracił niż zyskiwał. - Wynika to chyba przede wszystkim z naszej sytuacji. Drużyna czuje strach, obawę przed utratą piłki i to niestety wpływa na nasze poczynania. Brakuje przełamania - mówił trener po meczu z Koroną Kielce, w którym zwycięstwo Ruchowi wymknęło się w ostatnich sekundach.

 

Pozycja nie drgnęła

Najlepiej sytuację „Niebieskich” pod wodzą trenera Wosia obrazują liczby. W sześciu spotkaniach chorzowianie zanotowali pięć remisów, przegrali jedno, z Widzewem Łódź na wyjeździe, gdzie w drugiej połowie grali w dziewiątkę. Tak jak Jan Woś rozpoczynał pracę w roli głównego trenera, licząc na przełamanie i zwycięstwo, tak dzisiaj plan ten jest cały czas aktualny. Pozycja chorzowian w tabeli pod wodzą nowego szkoleniowca nawet nie drgnęła. Gdy popatrzymy jednak na to, że kolejek do zakończenie sezonu jest coraz mniej, a strata do rywali znad strefy spadkowej cały czas niemal identyczna, to można powiedzieć, że Ruch swoją pozycję pogorszył.

Chorzowianie grają jednak bardzo ambitnie. Jak w kilku meczach potrafili zaprzepaścić dorobek z wcześniejszych minut, tak też pięciokrotnie w tym sezonie w ostatnich fragmentach odrabiali straty. Nie można także mówić, że zespół odstaje od ligowych rywali. Tabela pokazuje jedno, ale beniaminek żadnego meczu z bezpośrednią konkurencją ligową nie przegrał. Pod wodzą trenera Wosia widać różnorodny pomysł na grę, ożywienie graczy z dalszego planu, konsekwencję. - Nie przekłada się to jednak na punkty - martwi się trener niebieskiej jedenastki.

 

Z kim na ławce?

Przy ulicy Cichej zaczyna się teraz chyba najtrudniejszy okres. Nikt w walce o utrzymanie nie zamierza wywieszać białej flagi, ale chociażby przy rozmowach transferowych, a tym samym przy planach budżetowych na przyszły sezon, trzeba zakładać, że operacja „utrzymanie w ekstraklasie” może się nie powieść. Gdy dodamy, że wkrótce może się również zmienić prawo piłkarskie i degradacja nie musi oznaczać automatycznego rozwiązania kontraktu z rodzimym zawodnikiem (casus sprawy Furmana), to kluby będące na krawędzi są w podwójnie trudnej roli przy negocjacyjnym stole.

Również tyczy się to ławki trenerskiej. Decyzja ta będzie miała wpływ nie tylko na plany związane z okresem przygotowawczym i transferami, ale także na dalszą przyszłość drużyny. - Jestem przygotowany na każdy scenariusz. Na pewno chciałbym być dalej trenerem Ruchu Chorzów - powiedział po ostatnim tegorocznym meczu w Łodzi Jan Woś. „Niebiescy” śrubują rekord w liczbie meczów bez wygranej w ekstraklasie. Na przełamanie poczekają co najmniej do lutego, gdy Ruch zainauguruje zmagania od spotkania z Legią Warszawa. Czy zagrają ten mecz pod wodzą Jana Wosia? To chyba główna kwestia, która dzisiaj absorbuje włodarzy czternastokrotnego mistrza Polski.

(td)

 

0,83

PUNKTA - to średnia na mecz w ekstraklasie trenera Jana Wosia. Na ten bilans składa się 5 remisów i jedna porażka.

 

0,62

PUNKTA - to z kolei bilans poprzedniego szkoleniowca, Jarosława Skrobacza. Pod jego wodzą po awansie drużyna 1 mecz wygrała, 5 zremisowała i 7 przegrała.