Co dalej, Ruchu?

Emocje w Chorzowie będą buzować jeszcze przez długi czas, w trakcie którego trzeba wyciągnąć kluczowe wnioski. One też każą zadać sobie pytanie: jaki jest realny potencjał Niebieskich?

Przy Cichej nastała cisza. Fot. Radosław Makuch/Press Focus

RUCH CHORZÓW

Między pochlebnym klepaniem się po plecach a ostrą krytyką jest bardzo cienka granica. Przebiega ona w 98 minucie meczu w Opolu. Gdyby Łukasz Zjawiński zmarnował „setkę”, w barażach o ekstraklasę byłby Ruch, a nie Polonia. Ale nie jest. Zabrakło sekund i to najbardziej wku...rza kibiców.

Trochę jak Legia

Wielu określa teraz Ruch mianem „frajera”. No bo przecież wystarczyło tylko nie przegrać ze zdegradowanym Zniczem. Jednakże słuszną uwagę wygłosił po meczu trener Waldemar Fornalik – to nie ten jeden mecz zadecydował o braku barażów.

Rozwijając nieco ten punkt widzenia, zauważyć należy, że sezon trwa 34 kolejki i każdy mecz jest za trzy punkty. Gdyby spotkanie z Pruszkowianami odbyło się wcześniej – nie wywołałoby przecież takiej wściekłości. Najgorsze, co może być, to uczucie, że ma się coś w garści, ale to coś się nagle wymyka. W pewnym sensie Niebiescy mogą sobie podać rękę z... Legią Warszawa. Ona też już witała się z gąską i po rozbiciu Motoru była przekonana, że zagra w europejskich pucharach. No ale GKS Katowice miał na to inny pomysł – tak jak Zjawiński. Różnica w tych przypadkach jest jednak taka, że o ile Legia była zależna od GieKSy, o tyle Ruch miał wszystkie karty w swoich rękach.

Klub drugiego szeregu

Pomijając już spotkanie ze Zniczem – jakim zespołem był w tym sezonie Ruch? Czy to była drużyna gotowa na baraże? Czy z grona pierwszoligowców Chorzowianie faktycznie byli zespołem z top 6? Fakty są takie, że z ostatnich dziewięciu spotkań wygrali tylko trzy. Wystarczyło wygrać jedno więcej i nie trzeba byłoby się obawiać gorszego bilansu bezpośredniego z Polonią Warszawa.

Kolejne pytanie brzmi, czy przed sezonem Ruch mógł być realnie typowany do gry w barażach? Gdyby wziąć pod uwagę trzy aspekty: finansowy, kadrowy i organizacyjny, Niebieskich należałoby się spodziewać w gronie... zaraz za strefą barażową, tzw. drugi szereg. Niestety dla nich, aspekty kibicowski i historyczny nie odgrywają tutaj kardynalnego znaczenia.

Pod kątem tych trzech czynników Chorzowianie zdecydowanie ustępowali: Wiśle, Śląskowi, Wieczystej, ŁKS-owi, także Polonii czy Miedzi. To już sześć zespołów (a do ekstraklasy wchodzą trzy). Ruchu finansowo-kadrowo-organizacyjnie należałoby się spodziewać obok np. Puszczy Niepołomice (która ma więcej kasy niż się niektórym wydaje) czy GKS-u Tychy (skompromitowanego). Celem tych drużyn była oczywiście walka o play offy, ale znacznie „logiczniejsza” byłaby tam obecność wymienionej wcześniej szóstki. I piątka z nich faktycznie skończyła w top 6.

Aspekt właścicielski

Czy to znaczy, że Ruch nie powinien być w barażach? Nie, skądże! Chrobry Głogów pokazał, że nawet jeśli na papierze nie jest się czołówką, to się da. Zresztą Niebieskim... brakło kilku sekund. Jednakże realnie, patrząc na (całą) 1. ligę z boku, a nie z perspektywy Chorzowa – Ruch skończył po prostu zgodnie ze swoim potencjałem.

Zresztą jest jeszcze czwarty aspekt, który zasługuje na zupełnie inną dyskusję – właścicielski. Tyle rozmawiamy o klubach miejskich i prywatnych, podczas gdy Ruch... nie jest ani taki, ani taki. Trzech wiodących właścicieli rozdrabnia akcjonariat, a jako że żaden z nich nie jest panami Kwietniem czy Dobrzyckim, zaś miasto Chorzów jest zwyczajnie biedne i ogarnięte innymi problemami – trudno ze świętym spokojem budować kolejny wielki Ruch.

Dlatego też tak ważne były te baraże. Potencjalny awans (wynik ponad stan, w futbolu rzecz spotykana) to nie tylko prestiż, ale i znacznie większe przychody. A nawet jeśli Niebiescy odpadliby w play offach – to wlaliby optymizm w serca społeczności, pokazując, że da się wyrwać z pierwszoligowego bagienka.

Piotr Tubacki

Pierwsze decyzje kadrowe

Ruch poinformował o odejściu sześciu piłkarzy. Nie przedłużono kontraktów: Jakuba Szymańskiego, Bartłomieja Gradeckiego, Przemysława Szymińskiego, Dominika Preislera, Mo Mezghraniego i Mateusza Szwocha. Na razie klub nie przekazał, co z pozostałymi zawodnikami, których umowy wygasają z końcem czerwca: Jakubem Bieleckim, Maxem Watsonem, Andrejem Lukiciem, Martinem Konczkowskim, Denisem Venturą, Patrykiem Sikorą, Shumą Nagamatsu i Marko Kolarem. Z tego grona wszyscy poza Venturą mają opcję przedłużenia przez Ruch. Oprócz tego kończy się wypożyczenie Szymona Karasińskiego z Zagłębia Lubin.

Materiał premium

Dalsza część jest dostępna dla subskrybentów

Odblokuj pełne wydanie i korzystaj bez ograniczeń. Czytaj ekskluzywne wywiady, analizy i felietony sportowe. Słuchaj podcastów oraz oglądaj materiały wideo.

Zobacz pakiety i odblokuj wydanie

Dostęp od 12,50 zł • BLIK / karta • Anulujesz online, kiedy chcesz

Masz już dostęp? Zaloguj się