Cisza przed burzą?
Jaki będzie Raków 2026/27? To pytanie coraz mocniej nurtuje nie tylko kibiców pod Jasną Górą, ale i ligowych rywali.
Patryk Makuch (z lewej) na pewno zostanie w Rakowie. Czy Bogdan Racovitan również? Fot. Grzegorz Misiak/PressFocus
Na razie wielkiej rewolucji nie widać. Drużynę dalej prowadził będzie Dawid Kroczek, kadrę opuścili ci, którymi klub nie był specjalnie zainteresowany, nowe nazwiska to z kolei na razie bardziej giełda spekulacji niż konkretów.
Oferta z Ukrainy
Latem można spodziewać się odejścia Bogdana Racovitana, ale raczej nie do Dynama Kijów, które wydaje się być poważnie zainteresowane, ale oferuje zaledwie 2,5 mln euro. Taka kwota za czołowego obrońcę raczej nikogo przy Limanowskiego nie zainteresuje. Tym bardziej, że Ukraina to obecnie wyjątkowo niebezpieczny kierunek, a Dynamo nie jest jedynym klubem, który wykazuje zainteresowanie Rumunem.
W Częstochowie doskonale wiedzą, że przyszedł „ten” moment na sprzedaż Brauta Brunesa, ale problem w tym, że jeśli już pojawia się oferta, którą klub byłby w stanie zaakceptować (Dinamo Zagrzeb), to nosem kręci Norweg, a ofert z kierunków gdzie chciałby trafić nie ma. Przypomnijmy, że z klubem już pożegnali się Zoran Arsenić, Ivi Lopez, Oliwier Zych oraz Srdjan Plavsić.
Wzmocnienia
Raków miał złożyć ofertę za 23-letniego lewego napastnika Vladimira Lucicia, który w Częstochowie miałby jednak pełnić rolę wahadłowego. Trzykrotny reprezentant Serbii w minionym sezonie raczej jednak nie imponował formą. W 32 meczach w barwach Crveny Zvezdy uzbierał tylko dwa gole i cztery asysty we wszystkich rozgrywkach.
Kto jeszcze mógłby trafić do Częstochowy? Na razie klub przegrywa walkę o Polaków z I ligi. Choć określenie przegrywa w przypadku ekipy, który jeszcze niedawno słynął z przychodzących transferów wewnętrznych (Ameyaw, Mosór, Pieńko) nie do końca oddaje obraz sytuacji. Częstochowianie po prostu wypisali się z wyścigu zbrojeń i oferują kwoty realne - czytaj: niższe od swoich rywali. Stąd Szymon Bartlewicz wylądował w GieKSie, a Kamil Jakubczyk (Arka), Oliwier Kwiatkowski (Polonia) Bytom oraz Kacper Przybyłko (Puszcza) raczej również wybiorą inne kierunki. Raków kojarzony jest też z dwójką 23-letnich środkowych obrońców - Lucasem Ryanem (Brazylia) z Lokomotivu Płowdiw oraz Djibrilem Lamego (Francja, aktualnie La Louviere). To postaci na polskim rynku jednak anonimowe.
Jaką pójdą drogą ?
Udane ostatnie sezony w europejskich pucharach, mnóstwo punktów do rankingu, ogromny przeskok w rankingu europejskim sprawiły, że ekstraklasa stała się naprawdę mocno atrakcyjnym kierunkiem dla graczy, którzy jeszcze niedawno nie chcieliby na nią spojrzeć. Raków w ostatnich pięciu sezonach walnie się do tego przyczynił, ale na krajowym podwórku wyrosła mu bardzo silna konkurencja. Coraz głośniej słychać, że to lato może być decydujące dla kierunku rozwoju klubu na kilka najbliższych lat. Jeśli dotrzyma tempa Lechowi, Górnikowi, Jagiellonii wzmacniając kadrę i skutecznie rywalizując w Lidze Konferencji, powinien utrzymać silną pozycję etatowego pucharowicza, a w kolejnym sezonie powalczyć o powrót na ligowe podium. Jeśli stanie się inaczej, Częstochowianie mogą skręcić w kierunku Piasta Gliwice, czyli ligowego średniactwa, gdzie wyprzedzą ich nie tylko wspomniane kluby, Legia czy Widzew, ale nawet Motor czy GKS Katowice dysponujące nieporównywalnie lepszą infrastrukturą, ale i perspektywami rozwoju.
Lech jeśli awansuje do Ligi Mistrzów może odjechać nie tylko Rakowowi, ale i całej lidze. Awans do piłkarskiego raju to bowiem potężny zastrzyk finansowy. Wcześniej czy później ekstraklasa rozjedzie się na kilka prędkości, a tak wyrównany i pasjonujący sezon jak miniony może się już nie powtórzyć.
Mariusz Rajek
