Cios za cios

Jurajscy Rycerze po przegraniu pierwszego seta znaleźli sposób na Asseco Resovię. Okazał się nim Bartłomiej Bołądź.

Bartłomiej Bołądź, czyli człowiek, który pociągnął Aluron CMC Wartę. Fot. PAP/Jarek Proszkiewicz

LIGA MISTRZÓW

Już w pierwszej kolejce doszło do polskiego starcia na szczycie grupy D. W Sosnowcu Aluron CMC Warta Zawiercie podejmował Asseco Resovię. Zawiercianie w ubiegłej edycji dotarli aż do finału i tym razem też mierzą wysoko. - Tak się w sporcie mówi, że to, co się udało ugrać w jednym sezonie, powinno być punktem odniesienia w kolejnym. Jednak powinno się zachować pokorę i naprawdę będę szczęśliwy jeśli znowu zagramy w turnieju finałowym – mówił Kryspin Baran, prezes Aluronu CMC Warty.

Niedawno w PlusLidze oba zespoły zagrały ze sobą i w Rzeszowie nadspodziewanie łatwo 3:0 wygrali zawiercianie. Już pierwsze piłki pokazały, że mecz w Sosnowcu będzie wyglądał inaczej. Zawodnicy poszli na wymianę ciosów. Kibice zobaczyli wszystko to, za co kochają siatkówkę. Były więc potężne wymiany, kontrowersje, kapitalne obrony, asy serwisowe i przede wszystkim wielkie emocje, zwłaszcza w dwóch pierwszych setach. 

W pierwszym goście dwukrotnie odskakiwali, za pierwszym razem na trzy punkty (11:8), za drugim na dwa (15:13), ale błyskawicznie tracili przewagę. W końcówce bliżej sukcesu byli z kolei Jurajscy Rycerze. Przy 22:20 mieli szansę na 23. punkt. Wtedy jednak fatalny błąd popełnił Bartosz Kwolek – przeciągnął piłkę przy próbie wystawy – a po chwili Aaron Russell nie trafił w pole gry i znów był remis. Gospodarze mieli też aż siedem piłek setowych, lecz rzeszowianie je obronili, bo na wręcz niebotyczny poziom wspiął się Karol Butryn. Początek miał nie najlepszy, kilka ataków przestrzelił. W końcówce był już nieomylny. Kończył każdą, nawet najtrudniejszą piłkę. Rzeszowianie ostatecznie seta wygrali po asie Klemena Cebulja i sukces zawdzięczają przede wszystkim swojemu atakującemu.

Butryn na premierowej odsłonie nie poprzestał. W kolejnej też ciągnął grę swojej ekipy, która powoli przejmowała inicjatywę. To się zmieniło gdy rozgrywający Aluronu CMC Warty Miguel Tavares Rodrigues przypomniał sobie o Bołądziu. W pierwszym i przez większość drugiego seta praktycznie go nie zauważał.  Piłki zwykle kierował do Mateusza Bieńka, Kwolka i Russella. Dwaj pierwsi nie zawodzili, Amerykanin natomiast miał kłopoty w ataku. Gdy przyjezdni wygrywali 16:15, a zawiercianie zaczęli gasnąć, Tavares Rodrigues zmienił pomysł na grę i posłał w bój Bołądzia. To był znakomity manewr. Reprezentacyjny atakujący był równie skuteczny co Butryn. Radził sobie i z podwójnym, i z potrójnym blokiem rywali. Na nowo obudził ducha walki w kolegach. Ci poszli za nim. Grali jak z nut. Wreszcie też udało im się złapać blokiem do tej pory skutecznych Cebulja i w ostatniej akcji drugiej odsłony Butryna.

To był przełomowy moment. Goście stracili pewność siebie, za to zawiercianie, niesieni dopingiem, poszli za ciosem. Grali bezkompromisowo. Mecz stał się jednostronny. W dwóch następnych setach rzeszowianie byli bezradni. Jeden Butryn nie był w stanie przeciwstawić się sile gospodarzy.

Grupa D

◼  Aluron CMC Warta Zawiercie – Asseco Resovia 3:1 (32:34, 25:22, 25:16, 25:20)

ZAWIERCIE: Tavares Rodrigues (3), Kwolek (17), Bieniek (9), Bołądź (25), Russell (11), Zniszczoł (9), Popiwczak (libero) oraz Łaba (3), Nowosielski, Ensing. Trener Michał WINIARSKI.

RZESZÓW: Janusz, Szalpuk (10), Demyanenko (8), Butryn (27), Cebulj (9), Poręba (5), Shoji (libero) oraz Nowak, Louati (3), Bucki, Vasina (2), Zatorski. Trener Massimo BOTTI.

Sędziowali: Michaiło Medwid (Ukraina) i Maciej Twardowski (Polska). Widzów 3010.

Przebieg meczu

I: 8:10, 13:15, 20:19, 25:24, 30:29, 32:34.

II: 10:9, 14:15, 20:19, 25:22.

III: 10:5, 15:8, 20:11, 25:16.

IV: 10:8, 15:10, 20:12, 25:20.

Bohater – Bartłomiej BOŁĄDŹ.

(mic)

Materiał premium

Dalsza część jest dostępna dla subskrybentów

Odblokuj pełne wydanie i korzystaj bez ograniczeń. Czytaj ekskluzywne wywiady, analizy i felietony sportowe. Słuchaj podcastów oraz oglądaj materiały wideo.

Zobacz pakiety i odblokuj wydanie

Dostęp od 12,50 zł • BLIK / karta • Anulujesz online, kiedy chcesz

Masz już dostęp? Zaloguj się