Cieszcie się chwilą
KOMENTARZ „SPORTU” - Dariusz Leśnikowski
Świetny mecz. Intensywny, wyrównany. O to chodzi w piłce – Robert Podoliński futbol zna i od strony trenerskiej ławki i (od dłuższego już czasu) monitora telewizyjnego. Nie była to więc kurtuazja ni kokieteria, gdy w niedzielne popołudnie chwalił piłkarzy Polonii Bytom i Lechii Gdańsk za widowisko stworzone przy Piłkarskiej.
Oba kluby różni bardzo wiele. Lechia potrafi sprzedać zawodnika – po wcześniejszym jego wypromowaniu – za paręnaście milionów euro i zbudować na tej bazie zespół oparty na legii zaciężnej. Polonia przez lata, poczynając od IV ligi, budowała swą ekipę na zasadzie nosa (i wiedzy) Tomasza Stefankiewicza i kolejnych – zawsze nieoczywistych – szkoleniowców. Lechia potrafi (fakt, że tylko na derby) przyciągnąć na stadion ponad 35 tysięcy fanów; Polonia swą bazę kibicowską wciąż odbudowuje, a na razie górną granicę wsparcia stanowi dla niej pojemność obiektu zbudowanego na potrzeby akademii, a nie zawodowej piłki.
W Bytomiu z obu swoistych ograniczeń próbują wyciągnąć maksa. Swoją drogą podobnie działo się dwie dekady temu; niesłusznie zapomniany w środowisku trenerskim Dariusz Fornalak z podopiecznymi wywalczył dla Polonii ekstraklasę wbrew organizacyjnej – ale nie piłkarskiej, skoro zawodnicy „ogarnęli sprawę” – logice. Teraz też zwłaszcza sfera infrastrukturalna zdaje się mocno ograniczać nadzieje Niebiesko-czerwonych, ale grać dobrze w piłkę nikt im nie zabrania. „Cieszcie się chwilą” – zaapelował do nich, via „Sport”, wspomniany Podoliński. Nic dodać, nic ująć – niech sobie wszyscy pierwszoligowcy wezmą to do serca!
