Cieszą się nie tylko w Okalewie!
Dominika Włodarczyk, wygrywając dwa z trzech etapów wyścigu Itzulia w Kraju Basków, potwierdziła, że jest jedną z najlepszych zawodniczek na świecie.
Dałam sobie szansę, a potem ją wykorzystałam – tak o sobotnim triumfie napisała Polka. Fot. UAE Team ADQ
KOLARSTWO
Warto zaznaczyć, że był to jej pierwszy start po blisko miesięcznej przerwie spowodowanej chorobą. Przystępowała do niego, nie wiedząc, na co tak naprawdę ją stać, a osiągnęła największe sukcesy w karierze.
Wirus, ból i frustracja
Po bardzo dobrej pierwszej części sezonu, której znakomitym podsumowaniem było piąte miejsce w marcowym monumencie Mediolan - San Remo, Polka bardzo chciała wreszcie zaistnieć w stworzonych jakby specjalnie dla niej ardeńskich mocno pagórkowatych klasykach. W poprzednich dwóch latach z różnych powodów jej się to nie udało, teraz też nie... I tym razem nie zawinił, jak rok wcześniej, obóz wysokogórski, po którym źle się czuła, ale... pobyt w rodzinnym domu w Okalewie koło Wielunia. Przegrała z wirusem, który na tyle ją osłabił, że 17 kwietnia nie ukończyła otwierającej cykl Brabanckiej Strzały. Z całej reszty też musiała zrezygnować – z bólem i frustracją, bo wszystko podporządkowała tym startom, starannie się do nich przygotowując.
Moc Jasnej Góry
Po niecałym tygodniu doszła do siebie na tyle, że wróciła na rower. Na treningach pokonywała coraz dłuższe dystanse, żeby 2 maja w końcu wybrać się do Częstochowy i tak ważnej dla niej Jasnej Góry – także po to, żeby zamówić dla siebie zdrowie. Niejako przy okazji „wpadło” 200 km. Kolejne dni to średnie prędkości, które przerażały i jednocześnie budziły podziw cyklistów-amatorów, a ją nastrajały coraz bardziej optymistycznie. – Tylko 10 wat słabiej niż przed chorobą, jeszcze wyjdzie słońce! – obwieściła tydzień przed pierwszym wyścigiem po przerwie. Tego słońca w Kraju Basków, bo tam od piątku do niedzieli rywalizowała w Itzulia – trzyetapowym, trudnym ze względu na wielość podjazdów wyścigu najwyższej kategorii, za wiele nie było, ale akurat dla niej specjalnie wyszło. – Zimno, pada, ale bardzo ładnie. Zielono, ciekawie, trochę dziko, drogi chyba dobre do jazdy po mokrym. Trochę się stresuję, trochę jestem dobrej myśli – napisała zawodniczka UAE Team ADQ przed debiutem w tej imprezie, podchodząc do niej bez konkretnych celów, nie mając nic do stracenia, chcąc jechać z dnia na dzień, a przede wszystkim sprawdzając organizm i to, w którym miejscu znajduje się z formą.
Weekendowe popisy
Pierwszego dnia właśnie trochę jej zabrakło, żeby znaleźć się w czołowej, pięcioosobowej grupie. Finiszowała na ósmej pozycji ze stratą 18 sekund do zwyciężczyni i późniejszej triumfatorski całej imprezy, Holenderki Mischy Bredewold (SD Worx-Protime). To był całkiem dobry prognostyk, w sobotę zaś dała już prawdziwy popis. Na ostatnim z kilku wymagających wzniesień ruszyła za rywalką i zgodnie współpracując, zyskały przewagę – niewielką, ale do mety pozostawało ledwie kilka kilometrów. W samej końcówce nieco się „czarowały” i kiedy wydawało się, że dogoni je grupa, Polka nacisnęła na pedały, ile miała sił, a że ma ich sporo, to przed kreską podniosła jeszcze ręce w geście triumfu, radując się z pierwszego worldtourowego zwycięstwa. – Teraz po prostu chcę się nim cieszyć. Klasyfikacja ogólna? Nie myślę o tym. Zobaczymy, co się wydarzy ostatniego dnia – mówiła w sobotę, żeby w niedzielę powtórzyć ten sukces! Tym razem jechała czujnie, trzymając się czoła, ale nie atakując, tylko oszczędzając siły na finisz z niewielkiej grupy. Na ulicach San Sebastian 25-latka z Okalewa, o którym wspomina przy niemal każdej okazji, nie dała szans rywalkom, popisując się kapitalnym 200-metrowym sprintem!
Zostaje w Hiszpanii
– Mój stan poprawia się z dnia na dzień, więc spodziewałam się, że dzisiaj będzie lepiej. Dlatego naprawdę szkoda, że to już koniec – uśmiechała się Polka. – Teraz mam trzy dni na regenerację przed startem we Vuelta a Burgos (czteroetapowy wyścig także kategorii World Tour – przyp. red.), gdzie ponownie spróbuję osiągnąć dobre wyniki – zapowiedziała. Powodzenia!
Grzegorz Kaczmarzyk
