Chyba bym jej wywinęła!
Władimir Semirunnij i Natalia Czerwonka nie odegrali żadnej roli w kończących zmagania panczenistów biegach ze startu wspólnego.
Natalia Czerwonka: Teraz śmiało mogę powiedzieć, że to koniec, którego chciałam, jaki sobie wymarzyłam... Fot. PAP/ EPA/ ROBERT GHEMENT
ŁYŻWIARSTWO SZYBKIE
Mass start to dynamiczna konkurencja na długim torze, w której zawodnicy ścigają się bezpośrednio ze sobą, a nie na czas. O zwycięstwie decyduje nie tylko kolejność na mecie, ale przede wszystkim zdobyte punkty podczas wyścigu. Co cztery okrążenia, czyli po czwartym, ósmym i 12. „kółku”, odbywają się punktowane sprinty. Po ostatnim, 16. okrążeniu przyznawana jest kluczowa punktacja: 60, 40 i 20 „oczek” dla pierwszych trzech zawodników. Zwycięzcą zostaje zawodnik z największą liczbą punktów, zgromadzonych podczas sprintów pośrednich i finałowego.
By walczyć o medale w Mediolanie trzeba było najpierw zmieścić się w ósemce w biegach półfinałowych. Niestety, dwójka naszych reprezentantów nie odegrała w tej rywalizacji żadnej roli.
Ktoś mnie wypchnie, to jedź!
Władimir Semirunnij w swoim półfinale uplasował się na 11. pozycji. Srebrny medalista na 10 000 m nie specjalizuje się w tej konkurencji, poprzednio jechał w mass starcie cztery lata temu. - Nie wiedziałem czego się spodziewać, tempo było bardzo szybkie, a ja nie lubię kontaktu z innymi zawodnikami, jak ktoś mnie trochę wypchnie, to mówię jedź, na 10 kilometrów nie dojedziesz. To jeszcze nie jest moja konkurencja, ale moim celem był medal na 10 tysięcy metrów i bardzo się cieszę, że poszło mi tam dobrze - mówił w TVP Sport Semirunnij.
W finale złoty medal zdobył 40-letni Holender Jorrit Bergsma (68 pkt), wcześniej brązowy medalista na 10 000 m. Srebro wywalczył Duńczyk Viktor Hald Thorup (47), a brąz Andrea Giovannini (21), który wcześniej wygrał wraz z kolegami bieg drużynowy. Czwarte miejsce zajął mistrz olimpijski z Mediolanu na 500 i 1000 m Amerykanin Jordan Stoltz (10).
Złapała za biodra…
Natalia Czerwonka wypadła jeszcze gorzej od Semirunnija, w swoim półfinale nie wywalczyła ani jednego punktu i uplasowała się na ostatniej, 13. pozycji. Ale 37-letnia Polka nie planowała tego startu, dostała się do rywalizacji tylko z powodu rozszerzenia list startowych.
- Co tam się działo! Chwytanie za biodra, bicie się. Ja też jednej pogroziłam, bo tak mnie złapała za biodra, że jeszcze raz i bym jej chyba wywinęła! – uśmiechała się w TVP Sport srebrna medalistka z Soczi (2014) w wyścigu drużynowym. – To zupełnie inny dystans. W tym się trzeba specjalizować, to trzeba ćwiczyć. A my z Władkiem… to nie ma o czym w ogóle mówić – dodała. To był ostatni występ olimpijski Czerwonki, która od 2010 roku wystąpiła w pięciu kolejnych igrzyskach. - Teraz śmiało mogę powiedzieć, że to koniec, którego chciałam, jaki sobie wymarzyłam. Warto było tak wiele poświęcić, żeby tu, w Mediolanie, być i to przeżyć. Na trybunach jest moja rodzina, przyjaciele, kibice... Jest tak, jak miało być - podsumowała w piątek po biegu na 1500 m, w którym zajęła 15. miejsce, identyczne jak na początku igrzysk w biegu na 1000 m.
Lollobrigida za podium
Złoto w biegu ze startu wspólnego zdobyła Holenderka Marijke Groenewoud, która zaatakowała przed ostatnim z 16 okrążeń, uzyskała sporą przewagę i samotnie wjechała na metę. W pościg jako pierwsza ruszyła najlepsza zawodniczka Pucharu Świata w tej konkurencji Mia Manganello, ale drugie miejsce straciła kosztem Kanadyjki Ivany Blondin, która minęła Amerykankę na ostatnim zakręcie. Blondin powtórzyła swój wyczyn sprzed czterech lat w Pekinie. Pierwsza trójka nie punktowała na żadnej z trzech premii. Czwarta finiszowała Włoszka Francesca Lollobrigida, która wcześniej w Mediolanie zdobyła dwa tytuły mistrzowskie - na 3000 i 5000 m.
(ToM)
