Chłopiec do bicia
Z DRUGIEJ STRONY - Michał Zichlarz
Finlandia to taki rywal, z którym Biało-czerwoni z reguły wygrywali. Na 34 spotkania aż 22 były zwycięskie, a w 13 o punkty wygranych było 8. Z kompromitacją mieliśmy do czynienia w eliminacjach MŚ w Anglii w 1965 roku, kiedy to polegliśmy w Helsinkach 0:2. Porażkę (1:3) zanotowaliśmy też w Bydgoszczy we wrześniu 2006 roku w eliminacjach Euro, ale rywale mieli wtedy genialnego Jari Litmanena (strzelił nam 2 gole); był to początek pracy z kadrą Leo Beenhakkera. Skończyło się happy endem, bo pierwszym w historii awansem na mistrzostwa Europy.
Teraz o szczęśliwym zakończeniu trudno myśleć… Dwa lata temu, również w czerwcu, przegraliśmy w eliminacjach Euro w Kiszyniowie z Mołdawią 2:3, mimo że do przerwy prowadziliśmy 2:0. To był początek, ale zarazem szybki koniec pracy z reprezentacją Polski słynnego Fernando Santosa. Portugalczyk naszą kadrę prowadził w ledwie 6 meczach w 2023 roku, a jego bilans to trzy wygrane i trzy przegrane. Po porażce 10 września 2023 w Tiranie z Albanią stracił pracę i zatrudniony został Michał Probierz. Minęły dwa lata i jesteśmy w tym samym miejscu, w którym byliśmy za Santosa, a może jest i gorzej, bo dochodzi do tego konflikt na linii Lewandowski – Probierz – kadra. Jaki jest bilans trenera Probierza w 21 spotkaniach? 9 zwycięstw, 5 remisów, 7 porażek.
Jego jedyny sukces to awans po barażach na Euro 2024. Sam turniej na minus, potem spadek z Ligi Narodów i nieudany początek eliminacji MŚ, gdzie w grupie G spadliśmy na 3. miejsce.
Czy jesteśmy tak słabi, że przegrywamy z zespołem, w którym jest więcej piłkarzy z polskiej ekstraklasy niż u nas? Jak pokazało boisko na Stadionie Olimpijskim w Helsinkach - tak, ale przecież mamy zawodników, którzy potrafią grać, którzy występują w liczących się europejskich klubach! Z nich, nawet bez Lewandowskiego, da się wycisnąć znacznie więcej.
Zupełnie nie zgodzę się z moim redakcyjnym kolegą Pawłem Czado, który po meczu w Helsinkach napisał we wczorajszym teście, że to, co się stało, to awaria. Nie, to nie jest awaria. Kadra pod okiem Probierza gra źle, bez pomysłu, nie tak to powinno wyglądać. Nie bądźmy jak kibice siatkówki przed laty, którzy po kolejnej porażce naszej reprezentacji skandowali, że nic się nie stało.
Nie mogę się też zgodzić z opinią, że z atakiem na trenera rzuciły się „dyszące z nienawiści masy”. Sorry, każdy kibic, a szczególnie ten, który jeździ za reprezentacją, taki, który towarzyszy jej też na wyjazdach, ma prawo do swojego zdania i to głośno zostało wyartykułowane podczas meczu w Helsinkach i po nim. Nie odbierajmy prawa do wyrażania swoich opinii zwykłym fanom.
No dobra, ale co dalej? Krytykować i wygłaszać negatywne opinie jest łatwo, lecz warto postarać się o jakiś konstruktywny punkt widzenia. Nie przesądzając niczego, mam dwie kandydatury do zastąpienia obecnego selekcjonera. To Maciej Skorża i Jan Urban. Jeśli trzeba gasić pożar, to – przynajmniej moim zdaniem – powinien to robić ktoś z tej dwójki!
