Chłopcy z tamtych lat
Marcelo i Semir Stilić będą jednymi z wielu byłych piłkarzy Białej Gwiazdy, którzy zobaczą dziś mecz Wisły z Chrobrym.
Semis Stilić (z lewej) jako piłkarz Lecha grał przeciwko Wiśle z Marcelo w składzie. Fot. Jakub Kaczmarczyk / Press Focus
WISŁA KRAKÓW
Gospodarzom wystarczy remis, by już pełnoprawnie można było otworzyć szampany oznaczające powrót do ekstraklasy po czterech latach.
Znani wśród tłumów
Dwa ostatnie domowe spotkania Wisły w tym sezonie obejrzy komplet widzów. Wielka feta planowana jest na 24 maja, ale i dziś Kraków (na pewno ten wiślacki) długo może nie położyć się spać. To nawiązanie do słów komentatora Mateusza Borka z 2011 roku. W ten sposób skomentował pamiętne przejście zespołu Kazimierza Moskala do kolejnej rundy europejskich pucharów, gdy czekali na wynik innego spotkania. W ostatniej akcji Odense strzeliło gola Fulham i przy Reymonta zapanowała euforia. Wielu byłych zawodników wciąż wraca na Reymonta, o czym świadczą nazwiska dwóch gości zapowiedzianych na dzisiejszą rywalizację z Chrobrym. Są obcokrajowcy, którzy zapisali się w barwach polskich drużyn złotymi zgłoskami, a kibice do dziś wspominają akcje z ich udziałem. Bez wątpienia do tego grona należą Brazylijczyk Marcelo i Bośniak Semir Stilić.
Niespełnione marzenie
Marcelo występował w klubie z ulicy Reymonta jako obrońca. Miał jednak niezwykłą umiejętność odnalezienia się polu karnym przeciwnika i w 49 występach w ekstraklasie strzelił dziesięć goli. W 2009 wywalczył wicemistrzostwo, a rok później wraz z kolegami musieli się pogodzić ze srebrem (jak to dziś brzmi, po czterech latach w 1. lidze). Szanse na obronę tytułu pogrzebali w pamiętnych derbach z Cracovią na stadionie Hutnika, w których o wyniku przesądził samobój Mariusza Jopa, obecnego trenera Białej Gwiazdy.
Wisła była dla Marcelo początkiem solidnej europejskich kariery. Grał później w dobrych klubach z Holandii, Niemiec, Turcji i Francji. Kibice liczyli, że na zakończenie przygody z piłką wróci pod Wawel, ale te marzenia nigdy nie zostały zrealizowane. W 2021 roku wychowanek brazylijskiego Santosu został... ambasadorem 100-lecia Garbarni. Nic nie łączyło go z tym mniej znanym klubem spod Wawelu, mistrzem Polski z 1931. Miał jednak dobre relacje z ówczesnym członkiem zarządu klubu i prezesem firmy Galeco, Szczepanem Buryłą.
Złotousty Smuda
Dla Semira Stilicia Wisła była drugą polską drużyną po Lechu Poznań (a miał jeszcze przygodę z Wisłą Płock). Grał dla niej dwa razy, już poza czasami dominacji w polskiej piłce. Z wielkim sentymentem wspominane są jego akcje „na pamięć” z Pawłem Brożkiem i świetnie bite stałe fragmenty, w tym strzały z wolnych. – Brożek i Stilić rozumieją się, jakby razem spali – mówił w swoim stylu trener Franciszek Smuda.
Dziś prezes Wisły na murawie wręczy Marcelo koszulkę. Stilić będzie gościem projektu Legend Corner. To inicjatywa Krzysztofa Gawła – kibica Wisły, kolekcjonera pamiątek związanych z klubem – i Stowarzyszenia Historia Wisły. Przed spotkaniami część gości z wejściówkami premium ma okazję słuchać wywiadów z byłymi zawodnikami czy trenerami 13-krotnego mistrza Polski.
Na murawie zobaczymy dwie drużyny, które w tym sezonie straciły najmniej goli. Wisła 29 (nie wliczamy trzech za walkower ze Śląskiem), a Chrobry 31. - Postawa rywali jest zaskoczeniem. Widać bardzo dobrą pracę trenera i całego sztabu. To powtarzalny zespół, działania są rozpoznawalne i nie ma przypadków - ocenia trener Mariusz Jop.
Michał Knura
