Chile za górką, w dołku. Górka przed nim
Ten moment, kiedy spacerujesz alejkami największego cmentarza w kraju i nagle natrafiasz na… świątynię piłki nożnej!
Mausoleo de los Viejos Cracks Colo-Colo. Fot. Paweł Czado
Paweł Czado z Santiago
W Chile nastroje futbolowe raczej minorowe. La Roja zajęła ostatnie miejsce w grupie eliminacji mistrzostw świata, więc nie zagra na tegorocznym mundialu. Warto jednak pamiętać: nastroje mogą tu zmienić się w mgnieniu oka. Chile z dnia na dzień ze słabego potrafi stać się silnym i odwrotnie!
Wieczny mistrz
Jestem na Cementerio General w Santiago. Leży tu mnóstwo chilijskich osobistości najważniejszych dla historii tego kraju (są tu także i akcenty polskie – choćby grób Ignacego Domeyko, tak zasłużonego dla tego kraju geologa i inżyniera górnictwa, rektora uniwersytetu w Santiago, który do Chile w latach 30. XIX wieku podróżował przez cztery miesiące). Cmentarz jest zdumiewający (Pere Lachaise lubi to), ale to jednak osobna opowieść; a ja chcę skupić się tym razem przede wszystkim na Mausoleo de los Viejos Cracks Colo-Colo. Colo-Colo to najsłynniejszy tutejszy klub: coś jakby Real i Barcelona w jednym... To 34-krotny mistrz Chile i jednocześnie jedyna drużyna z tego kraju, która zdobyła Copa Libertadores (w 1991 roku). Nosi nawet ksywkę „Eterno campeon”, czyli „Wieczny mistrz”...
Długo na rozległym cmentarzu szukałem mauzoleum, ale nie poddawałem się; jest w nim bowiem malutki polski akcent! Trudno było trafić, ale ostatecznie się udało: zaprowadziła nas pewna Chilijka.
Kaplica jest mniejsza, niż myślałem; w środku groby, część z nich widać. Na murze rozpisana lista pochowanych. Nieruchomość została nabyta przez Colo-Colo w 1958 roku i jest jedyną, która nie została wywłaszczona po bankructwie klubu. Okazuje się, że w mauzoleum pochowano 31 byłych piłkarzy i trenerów, m.in. Davida Arellano, założyciela i kapitana Colo-Colo, a także węgierskiego piłkarza i trenera – Ferenca (Franza, Francisco) Plattko. Właśnie o... niego mi chodziło! To był prawdziwy obieżyświat, którego losy we wspaniały sposób łączą futbolowe wątki: Plattko był szkoleniowcem Barcelony, Porto (asystent) i olimpijskiej reprezentacji USA, a w 1938 roku... Cracovii! Rok po opuszczeniu Krakowa pierwszy raz prowadził Colo-Colo (jeszcze dwukrotnie tam wracał), ale pracował także w Boca Juniors, River Plate czy reprezentacji Chile. Zmarł w Santiago w 1983 roku. Pokłoniłem mu się więc jako przedstawiciel polskich entuzjastów futbolu. Czy zrobiłem to jako pierwszy Polak?
W jednym miejscu pochowane są największe legendy Colo-Colo. Fot. Paweł Czado
Gdy wyjeżdżaliśmy z Santiago, akurat odbywało się Superclasico: Colo-Colo podejmowało w prestiżowym meczu Universidad de Chile i mimo przewagi ostatecznie przegrało na Estadio Monumental 0:1. Udało mu się jednak po następnym meczu odzyskać pozycję lidera. – Fakt, że się podnieśliśmy po przegranej w derbach u siebie, jest dla nas bardzo cenny. Tamten cios był jednak bolesny – przyznał słynny Arturo Vidal, który mimo 38 lat na karku ciągle gra! Po 15 latach występów w Europie (Leverkusen, Juventus, Bayern, Barcelona, Inter) wrócił bowiem do Ameryki Południowej.
Nowy stadion
Colo-Colo chce się rozwijać, niedługo zamierza wybudować nowy, efektowny stadion. Oficjalnie ogłoszono to 19 kwietnia zeszłego roku, kiedy klub obchodził stulecie istnienia. Tamtego dnia, w obecności architekta Carlosa de la Barrery, zaprezentowano model i wizualizację przyszłego stadionu marzeń. Jednakże słabszy moment sportowy oraz silne wewnętrzne spory w zarządzie klubu osłabiły ten pomysł na tyle, że pojawiła się wręcz niepewność: czy zostanie zrealizowany? Skąd my to znamy...
Herb Colo-Colo na Mausoleo de los Viejos Cracks. Fot. Paweł Czado
Prezes Anibal Mosa, chilijski biznesmen syryjskiego pochodzenia, jest jednak stanowczy: ani kroku w tył! – Będzie nowy stadion! Cokolwiek się stanie, uruchomimy ten projekt. On nie należy do Anibala Mosy ani zarządu. On należy do wszystkich kibiców Colo-Colo – zapewnił prezes „Cacique” (inna ksywka Colo-Colo). Prace są więc kontynuowane. Mosa opowiada się za stadionem na 60 tysięcy widzów, choć opozycja kwestionuje te rozmiary i sugeruje obiekt o 10 tysięcy miejsc mniejszy.
Kryzys
Chilijczycy żyją futbolem. Widać to na ulicach, wielu mieszkańców spaceruje w charakterystycznych czerwonych koszulkach reprezentacji. Dziennik „La Tercera” zwraca jednak uwagę, że Chile nie wystąpi teraz na trzecim mundialu z rzędu!
A przecież wcześniej grało na nim już dziewięć razy, jeszcze w 2015 i 2016 roku wygrało Copa America, a teraz? Zajęło ostatnie miejsce w strefie południowoamerykańskiej! Rozegrało 18 spotkań, w których zdobyło tylko 11 punktów. Po bolesnej porażce z Boliwią 0:2 definitywnie straciło szanse choćby na udział w barażach interkontynentalnych. Przypomnijmy, że bezpośredni awans z tego kontynentu uzyskało sześć najlepszych drużyn, a siódma – właśnie Boliwia – o niego jeszcze powalczy.
Pokolenie tamtych mistrzów siłą rzeczy już pożegnało się z kadrą, choć… nie wszyscy, bo najsłynniejsi piłkarze – 36-letni Alexis Sanchez i cytowany już rok starszy Vidal – ciągle w reprezentacji występują. Ten pierwszy wystąpił w nieszczęsnym meczu z Boliwią, ale nie pomógł drużynie. Obecna chilijska generacja okazuje się dużo słabsza. Chile zajmuje obecnie 57. miejsce w rankingu FIFA, najniższe od 2006 roku. A warto przypomnieć, że jeszcze w 2016 znajdowało się przez moment nawet na trzeciej pozycji!
Choć Chile w najbliższym mundialu nie zagra to… zasiądzie przed telewizorami. Związek zaplanował przerwę w rozgrywkach, co jest zaskoczeniem, bo zazwyczaj liga gra tam od stycznia do grudnia. Decyzja ta została przez wielu przyjęta z zaskoczeniem, drwinami i ironią w mediach tradycyjnych i społecznościowych.
Co za pomysł?!
FIFA potwierdziła, że Chile weźmie za to udział w FIFA Series 2026 – nowych zawodach, rozgrywanych jednocześnie na różnych kontynentach, w którym będą rywalizować reprezentacje wszystkich konfederacji, żeby „wzbogacić doświadczenie międzynarodowe w meczach towarzyskich”. Celem jest „napędzanie rozwoju”. Z Europy wezmą w nim udział trzy reprezentacje: Finlandia, Estonia i Bułgaria. Także chilijska La Roja, którą prowadzi trener Nicolas Cordova. Reprezentacja Chile potwierdziła już udział w dwóch meczach, które zostaną rozegrane w Auckland w Nowej Zelandii. W piątek, 27 marca, zmierzy się z Republiką Zielonego Przylądka, a w poniedziałek, 30 marca – z Nową Zelandią. Z tej trójki tylko Chile nie zagra na mundialu…
Przy okazji warto wspomnieć o kontrowersyjnym pomyśle CONMEBOL (południowoamerykańska UEFA) przy okazji mundialu w 2030 roku. Prezes federacji Alejandro Dominguez wzbudził duże zainteresowanie pomysłem, aby wzięło w nim udział…. wszystkie 10 państw z tego kontynentu! Jego zdaniem w mistrzostwach świata, których rozegranie zaplanowano za cztery lata, powinny wziąć udział... 64 drużyny (obecnie jest ich 48). W takim wypadku eliminacje w Ameryce Południowej w ogóle nie byłyby potrzebne!
Przesada, co? Cóż… W obecnych czasach dzieją się historie, o których nie śniło się rozsądnym filozofom…
Paweł Czado
