Chce takiego Ruchu
Powiedzieć, że mecz w Łodzi był dla Niebieskich optymistyczny, to jak nic nie powiedzieć!
Kontrakt Nikodema Leśniaka-Paducha (z prawej) został przedłużony! Ile zarobi na nim Ruch? Fot. Dawid Figura/Press Focus
RUCH CHORZÓW
Spotkanie z ŁKS-em w formacie jednego zdania najlepiej zobrazował trener Waldemar Fornalik. – W pierwszej połowie mecz był bardzo wyrównany, natomiast druga połowa w naszym wykonaniu była bardzo dobra – powiedział doświadczony szkoleniowiec. Nie dało się opisać tego prościej.
Dobry prognostyk
Trener Ruchu chwalił swoich graczy. – Przejęliśmy inicjatywę, było wiele ataków, sytuacji, pokazaliśmy duże zaangażowanie. Powiedziałem chłopakom po meczu, że częściej chciałbym oglądać taki Ruch. Grając w taki sposób – z wymagającym przeciwnikiem, co też trzeba oddać – wcześniej czy później bramki padają. Jesteśmy zadowoleni z tego występu i ważne, aby utrzymać tę dyspozycję. Każdy mecz jest inny, ale to dobry prognostyk na przyszłość. Liczę, że to utwierdzi piłkarzy w przekonaniu, że stać nas na wiele – mówił zadowolony Fornalik, którego zawodnikom pomogli... sami gospodarze.
I nie chodzi tu tylko o to, że byli bezzębni. To swoją drogą, ale ŁKS zagrał naiwnie, bo z jednej strony bardzo chciał się pokazać z przodu, ale z drugiej – za mało było u niego zaangażowania. Stąd Chorzowianie kąsali Łodzian szybkimi akcjami, korzystając z hektarów wolnej przestrzeni, głównie na flankach – co wskazał też trener ŁKS-u Grzegorz Szoka.
Symetryzm utrzymany
To był jeden z tych meczów, w których momentem przełomowym była przerwa. To po niej zmieniło się wszystko. Jednak pytany o to, co wydarzyło się w szatni, trener Fornalik zaskoczył:
– Nic – wzruszył ramionami. – Powiedzieliśmy sobie, że musimy być bardzo konsekwentni, że musimy zwrócić uwagę na kilka drobnych, ale znaczących elementów, typu proste straty, które napędzały ŁKS, niedokładne podania czy złe ustawienie, choć nie było tego wiele. Nie było wielkiej jatki czy przemówienia – przyznał spokojnie „King”, który standardowo zachowuje swój symetryzm. Po porażkach patrzy chłodno, wskazując minusy, ale też plusy, z kolei po wygranej – nawet z faworyzowanym rywalem – nie odfruwa.
– Jestem dosyć długo w piłce i wiem, że trudno wyrokować po jednym meczu. Zresztą w tych ostatnich spotkaniach też mieliśmy długie fazy dobrej gry, ale nie zawsze były one zwieńczone zwycięstwem. Tutaj dobra gra została skonsumowana wynikiem – powiedział najedzony Fornalik.
Komfort kadrowy
W Chorzowie z wielką ciekawością wypatrują piątkowych derbów Górnego Śląska z Odrą Opole, zadając sobie pytanie: czy Ruch znowu pokaże taką dobrą grę? Jak wiadomo, w I lidze utrzymanie regularności – choćby na przyzwoitym poziomie gry, bez jakiegoś „fifa-rafa” – to podstawa. I o tę podstawę na ogół jest bardzo trudno, co Niebiescy pokazują częstokroć na swoim przypadku.
Co cieszy trenera Fornalika, to sytuacja kadrowa. Ruch jest już na etapie, na którym ma zdrowych zawodników, którzy nie łapią się do składu meczowego. Tym razem padło na Patryka Sikorę i Seweryna Cieślaka. Z powodu lekkich problemów zdrowotnych nie było Kacpra Laskowskiego, a na rozgrzewce kłopoty z mięśniem czworogłowym dotknęły Agustina Coscię – lecz obaj powinni być gotowi na Odrę (choć przy Argentyńczyku stoi lekki znak zapytania).
Piotr Tubacki
Nikodem przedłużony!
Ruch ogłosił przedłużenie kontraktu z utalentowanym Nikodemem Leśniakiem-Paduchem. Dotychczasowy kontrakt 20-latka kończył się po sezonie, a teraz został przedłużony do 2028 roku. Co ciekawe, gdy obrońca przychodził do Chorzowa, miał w umowie opcję automatycznego przedłużenia (po spełnieniu pewnych warunków). Klub jednak nie czekał na jej aktywację, a dogadał się z zawodnikiem, podpisując z nim nową umowę wcześniej. Nie jest jednak tajemnicą, że Leśniak-Paduch przyciąga uwagę mocniejszych zespołów i jego letnia sprzedaż jest bardziej niż prawdopodobna.
