Chcą dać trochę radości
Drużyna z Cygańskiego Lasu nie ma czasu na rozpamiętywanie ostatniej porażki Unią Skierniewice. Już dziś czeka ją bowiem zaległy mecz z Sandecją Nowy Sącz.
Tomasz Boczek (w zielonym stroju) zdołał się wykurować i dziś ma zamiar stawić czoło klubowi, którego barw z powodzeniem bronił przez trzy pierwszoligowe sezony. Fot. Rekord Bielsko-Biała
REKORD BIELSKO-BIAŁA
Nastroje po ostatnim występie przy Startowej były dalekie od ideału, co po porażce (0:2) z liderem szczerze przyznał szkoleniowiec bielszczan. Piotr Tworek na pomeczowej konferencji prasowej nie gryzł się w język, oceniając postawę swoich zawodników.
Zapowiedź rehabilitacji
- Widzieliśmy Rekord taki, którego nie chcemy widzieć, bo nasz zespół może grać zdecydowanie bardziej intensywnie i bardziej kontrolować spotkanie - przyznał opiekun Rekordu, który zwracał uwagę, że to rywale od pierwszych minut dysponowali większą pewnością siebie i pozytywną energią, co w konsekwencji prowadziło do prostych błędów w szeregach gospodarzy. Tworek zaznaczył, że dwa rzuty karne dla gości były pokłosiem braku koncentracji, ale jednocześnie zapowiedział rehabilitację. - My wiemy, że to spotkanie kompletnie nam nie wyszło. W środę będziemy się starali zrobić wszystko, żeby poprawić naszą grę, a przede wszystkim pokusić się o zwycięstwo. Na nasze pierwsze w tym roku spotkanie domowe przyszło trochę kibiców, ale niestety nie daliśmy im radości. Zrobimy jednak wszystko, żeby ich uszczęśliwić w środę - zadeklarował Tworek.
Bez trzech, ale z Boczkiem
Zadanie to będzie o tyle trudniejsze, że Rekord do starcia z Sandecją (15.15) przystąpi bardzo mocno osłabiony. Nadmiar żółtych kartek wykluczył z gry trzech istotnych zawodników, Michała Śliwkę, Louisa Poznańskiego i Jana Sobocińskiego. Szczególnie absencja tego ostatniego jest bolesna dla defensywy, bo stoper w przegranym boju z Unią był najjaśniejszą postacią zespołu i jedynym, który potrafił skutecznie stopować zapędy ofensywne przeciwników. Z gry nie wypadł natomiast Tomasz Boczek. Doświadczony stoper po ostatnim meczu uskarżał się na ból łydki, co do niedawna stawiało jego występ pod dużym znakiem zapytania. Wszystko wskazuje jednak na to, że lider bielskiej formacji obronnej będzie gotowy do wyjścia na murawę, co przy jednoczesnym braku Sobocińskiego oraz Poznańskiego wydaje się kluczowe dla jej zestawienia.
Kareta musi poczekać
W cieniu przygotowań do środowego boju z wyżej notowaną Sandecją, z klubu napłynęły bardzo optymistyczne wieści dotyczące Konrada Karety. Zawodnik Rekordu ma za sobą niezwykle trudny czas, związany z operacją i żmudną rehabilitacją, spowodowaną zerwaniem więzadeł krzyżowych oraz uszkodzeniem łąkotki w prawym stawie kolanowym, do czego doszło pod koniec sierpnia ubiegłego roku. Doświadczony obrońca, związany z Rekordem od prawie 6 lat, od pewnego czasu trenował z zespołem, biegał wokół boiska, a we wtorek - niejako w prezencie na 31. urodziny, które świętował w sobotę - wziął udział w treningu z piłką. Na występ w meczu o punkty będzie jednak musiał jeszcze poczekać. Według obecnych prognoz, Kareta w pełni gotowy do powrotu ma być na przełomie kwietnia i maja, co byłoby ogromnym wzmocnieniem na decydującą fazę sezonu.
(gru)
