Chaos kontrolowany (?)

Z trzeciej strony

Ten proces – w kontekście geopolityki, której gwiazda (jako przedmiotu akademickiego) wzeszła kilka lat temu na niwie naukowej – toczy się już od dłuższego czasu i najpewniej jest już nie do zatrzymania. Mam na myśli rozpad porządku „starego świata”; tego ukształtowanego trzy i pół dekady temu, po rozmontowaniu żelaznej kurtyny. Z europocentrycznego punktu widzenia upadek „imperium zła”, jakim był Związek Sowiecki i system przezeń stworzony, oznaczał „koniec historii”. Stary Kontynent – w sojuszu z jedynym globalnym hegemonem, jakim w tamtym momencie stały się Stany Zjednoczone – miał już na zawsze pozostać pępkiem świata.

Owinięci tęczowymi flagami, znudzeni dostatkiem, syci aż do przesady Europejczycy, których najwybitniejszym osiągnięciem technicznym ostatniej dekady są... nakrętki przywiązane do plastikowych butelek, przegapili wszystkie sygnały ostrzegawcze emancypacji Trzeciego Świata, dziś – nieco kulturalniej – nazywanego Globalnym Południem.

Na tym tle Gianni Infantino okazał się prawdziwym wizjonerem! To pod jego rządami przeforsowano pomysł 48-reprezentacyjnego mundialu, w którym stara Europa – kolebka futbolu – jest już tylko skromnym petentem w kolejce po dołożone miejsca. Staliśmy się zresztą i my jedną z „ofiar” tego nowego systemu dystrybucji bonusowych miejsc na mundialowych arenach: w jego efekcie Stary Kontynent reprezentowany jest na mundialu przy 30 procent krajów, a Ameryka Południowa – aż przez 60 procent drużyn przystępujących do eliminacji; choć zdecydowana większość światowych gwiazd futbolu na życie zarabia w Europie. No cóż...

Eklektyczny jest ten turniej za Atlantykiem, ale i pewnie mocno chaotyczny będzie głównie za sprawą amerykańskich gospodarzy (wizy, aferki biletowe i kult zysku). Eklektyczna – ale również chaotyczna – była meksykańska odsłona otwarcia turnieju. Choć... to pewnie znów tylko europocentryczne spojrzenie, ale co mi tam: wsadzenie głosu Andrei Bocellego w muzyczny produkt Davida Guetty zabrzmiało pewnie dla wielu obrazoburczo. To też świadectwo tego, iż do starego porządku świata – również tego piłkarskiego – powrotu już jednak nie ma. To kiepska wiadomość dla spadkobierców Laty, Deyny, Bońka...

Dariusz Leśnikowski


Materiał premium

Dalsza część jest dostępna dla subskrybentów

Odblokuj pełne wydanie i korzystaj bez ograniczeń. Czytaj ekskluzywne wywiady, analizy i felietony sportowe. Słuchaj podcastów oraz oglądaj materiały wideo.

Zobacz pakiety i odblokuj wydanie

Dostęp od 12,50 zł • BLIK / karta • Anulujesz online, kiedy chcesz

Masz już dostęp? Zaloguj się