Cena strachu
Wicemistrz Polski wciąż nie ogłosił nazwiska nowego trenera.
Dyrektor sportowy Śląska Rafał Grodzicki (z lewej) podobno jest na finiszu dogadania się z nowym trenerem wrocławian.
Powiedzieć, że sytuacja Zielono-biało-czerwonych w tabeli ekstraklasy jest „podbramkowa”, to nic nie powiedzieć. Drużyna z Oporowskiej jest w tej chwili jej „czerwoną latarnią” i wygrzebanie się ze strefy spadkowej w rundzie wiosennej będzie misją prawie niemożliwą. Jak wiadomo, „prawie” robi pewną różnicę, lecz trzeba sobie uświadomić, że wrocławianie do bezpiecznej strefy tracą osiem punktów a do rozegrania pozostało już tylko 16 kolejek, bo jedną rundę z wiosny rozegrano awansem. W przypadku zespołu z Oporowskiej był to wyjazdowy pojedynek z Lechią Gdańsk (0:1).
Gasił nie ten pożar
Po porażce z Górnikiem Zabrze (0:1) posadę trenera Śląska stracił Jacek Magiera, ale jego następca Michał Hetel nie popisał się w roli strażaka. Oblał egzamin „z wyróżnieniem”, tylko nie potrafię rozstrzygnąć - zabrakło mu wody w hydrancie, czy pojechał gasić nie ten pożar. Mniejsza zresztą o powody, liczą się bowiem skutki, a te są tragiczne. Trenerowi Hetelowi zabrakło doświadczenia w radzeniu sobie w sytuacjach kryzysowych, a poza tym ekstraklasa to zupełnie inny rozmiar kapelusza niż trzecia liga, w której rezerwy Śląska brylowały. Nie było to jednak wielką sztuką, mając do dyspozycji najbardziej utalentowanych juniorów i młodzieżowców, wspieranych przez „spady” (przepraszam za określenie) z pierwszej drużyny. Przeciwnikami zespołu trenera Hetela byli zazwyczaj półzawodowcy, którzy w treningach uczestniczą dopiero po „odbębnieniu” normalnej pracy zawodowej. W tej sytuacji przewaga zaledwie dwóch punktów nad wiceliderem, Cariną Gubin, wrażenia po prostu nie robi.
Rejterada Litwina
Wszystkie znaki na niebie i ziemi wskazywały, że „spadkobiercą” Michała Hetela zostanie Valdas Dambrauskas, który podobno był już dogadany z działaczami Śląska. 47-letni Litwin zrezygnował jednak z pracy we Wrocławiu po obejrzeniu meczu Zielono-biało-czerwonych z Radomiakiem. Wcale się nie dziwię, bo postawa gospodarzy w tej potyczce to był obraz nędzy i rozpaczy.
Teraz wrocławianie ponoć zdecydowali się na angaż szkoleniowca ze Słowenii. Nową miotłą ma być 53-letni Ante Simundza, chociaż co chwila dochodzą nowe, często sprzeczne ze sobą, wiadomości o jego ewentualnym zatrudnieniu. Gdy w przestrzeni medialnej pojawiała się informacja, że jego angaż jest pewny jak amen w pacierzu, niemal natychmiast na światło dzienne wychodziły informacje o fiasku rozmów między Śląskiem a trenerem. Najświeższa informacja mówi jednak, że wicemistrz Polski jest bliski sfinalizowania kontraktu ze Słoweńcem.
Angaż nowego szkoleniowca to nie jedyne zmartwienie działaczy Śląska, bood zaraz potrzebnych jest kilku nowych zawodników, którzy podniosą jakość zespołu i podołają trudnemu zadaniu, jakie drużyna z Wrocławia będzie miała do wykonania w rundzie wiosennej. - Prowadzimy zaawansowane rozmowy z piłkarzami, docelowo chcemy sprowadzić trzech zawodników, którzy będą wzmocnieniami i od razu będą mogli wejść do pierwszego składu - zapewnia nowy dyrektor sportowy Śląska, Rafał Grodzicki. - Chcemy pozyskać napastnika, środkowego pomocnika oraz bocznego obrońcę.
Turek z odsieczą?
Podobno na celowniku wrocławskiego klubu znalazł się turecki pomocnik z niemieckim paszportem, Umut Gunes. Urodzony w niemieckim Albstadt 24-letni piłkarz od 15 września ubiegłego roku jest zawodnikiem Trabzonsporu, do którego przyszedł z Alanyasporu za 2,3 miliona euro. W bieżących rozgrywkach zagrał jednak tylko w pięciu meczach ligowych (na 16 możliwych), spędzając na boisku 179 minut. Grał przeciwko zespołom: Hatayaspor (5 października), Adana Demirspor (25 listopada), Alanyaspor (30 listopada), Galatasaray Stambuł (16 grudnia) i Bodrumspor (22 grudnia).
By zrobić miejsce nowym nabytkom Śląsk dał zielone światło na zmianę barw klubowych takim zawodnikom jak Mateusz Bartolewski, Serafin Szota i Jakub Świerczok, natomiast wypożyczeni mają zostać Filip Rejczyk i Niemiec Simon Schierack.
Bogdan Nather
