Celem jest gra na „Lorecie” z kibicami
Rozmowa z Tomaszem Musiałem, prezesem trzecioligowej Skry Częstochowa
Prezes Tomasz Musiał nie ma na razie ambicji szybkiego powrotu do 2. ligi. Fot. Skra Częstochowa
Jak pan ocenia 7. miejsce po rundzie jesiennej? To realne odzwierciedlenie możliwości Skry?
- Biorąc pod uwagę okoliczności i czas, w jakim budowaliśmy tę drużynę, mogę powiedzieć, że wynik jest adekwatny do naszych obecnych możliwości. Zespół został skompletowany na krótko przed startem rozgrywek, więc proces zgrywania drużyny odbywał się już w trakcie sezonu. Należy docenić pracę sztabu szkoleniowego i zawodników - połączenie doświadczenia starszych piłkarzy z energią i umiejętnościami młodzieży z akademii Rakowa stworzyło interesującą mieszankę. Z kolejki na kolejkę drużyna wyglądała lepiej pod względem piłkarskim, co napawa optymizmem.
Czy indywidualnie wyróżniłby pan któregoś z zawodników?
- Nasz projekt w obecnej chwili ma jasny cel: rozwijać piłkarzy i otwierać im drogę do gry na wyższym poziomie. Nie chciałbym wyróżniać pojedynczych osób, bo to byłoby niesprawiedliwe wobec całej grupy. Każdy włożył ogromny wysiłek w to, co udało się osiągnąć zespołowo. Najważniejsze jest to, że widzę u nich prawdziwą chęć rozwoju.
Środek tabeli to zazwyczaj mało emocjonująca pozycja - za daleko do awansu, za bezpiecznie do obaw o spadek. Czy wiosną kibice mogą liczyć na emocje?
- Musimy być realistami - w tym momencie nie stawiamy sobie za cel walki o awans. Priorytetem jest systematyczny rozwój drużyny we współpracy z Rakowem. To strategiczne podejście, w którym równie ważna jak sama drużyna jest profesjonalizacja całej struktury klubowej. Oba kluby intensywnie pracują nad tym projektem i widzimy w nim duży potencjał.
Marek Papszun, który był inicjatorem tej współpracy, odszedł z Rakowa. Czy to nie zagraża partnerstwu między klubami?
- Nasza współpraca opiera się na porozumieniu na poziomie zarządów obu klubów, a nie na decyzjach pojedynczych osób. Najintensywniej współpracujemy z akademią Rakowa, a prezes Dawid Krzętowski pozostaje z nami w stałym kontakcie i jest w pełni zaangażowany w ten projekt.
Jakich ruchów transferowych możemy spodziewać się zimą?
- Pewne zmiany z pewnością nastąpią, jak w każdym klubie po rundzie jesiennej. Będziemy weryfikować formę wszystkich zawodników. Jeśli okaże się, że poziom 3. ligi to dla kogoś jeszcze za wysokie wymagania, taki piłkarz wróci do akademii, gdzie będzie mógł rozwijać się we właściwym dla siebie tempie. Z drugiej strony w akademii Skry jest kilku młodych graczy, którzy w pełni zasłużyli na szansę w pierwszym zespole i dołączą do nas już w styczniu. Jeśli chodzi o starszych, doświadczonych zawodników, ewentualne zmiany będą raczej symboliczne.
Najważniejsze pytanie dla kibiców: czy wiosną będziecie nadal grali przy Loretańskiej? A przede wszystkim, czy z udziałem publiczności?
- W październiku, na starcie mojej pracy, jako prezes wyznaczyłem cztery obszary wymagające poprawy w klubie. Infrastruktura jest jednym z nich. Intensywnie współpracujemy z dyrektorem MOSiR-u i władzami miasta nad tym, aby wiosną mecze Skry odbywały się na „Lorecie" z trybunami spełniającymi minimalne wymogi 3. ligi. Odrębną sprawą jest projekt budowy głównej trybuny, który został zainicjowany wspólnie z miastem. To pozwoli nam przyjmować znacznie większą liczbę kibiców niż dotychczas. Trzeba pamiętać, że to miasto jest właścicielem stadionu. Trwają aktywne rozmowy dotyczące szczegółów realizacji inwestycji. My ze swojej strony przekazaliśmy projekt trybuny, która spełniałaby wymogi wyższych lig. Teraz czekamy na kolejne kroki.
Budynek klubowy robi naprawdę duże wrażenie. Niejedna drużyna z wyższej ligi mogłaby wam pozazdrościć takich warunków...
- To prawda, możemy się pochwalić zapleczem na naprawdę wysokim poziomie. Jeśli chodzi o warunki organizacji meczów na szczeblu centralnym - miejsca dla dziennikarzy, strefę dla sponsorów, pomieszczenia socjalne, szatnie - jesteśmy bardzo dobrze przygotowani. Brakuje nam tylko wspomnianej trybuny głównej, która domknie całość i pozwoli organizować mecze w dobrych warunkach. Mamy solidne fundamenty, teraz czas na ostatni - kluczowy element układanki.
Rozmawiał Mariusz Rajek
