Cel uświęca środki
Gliwiczanie w pierwszej połowie byli lepsi od rewelacji tego sezonu, ale trzy ciosy w drugiej odebrały im nadzieje na korzystny rezultat. Miedziowi nie grają porywająco, ale wystarcza to na fotel lidera.
Jesus Diaz to starcie z Emą Twumasi przegrał fizycznie, ale to jego Zagłębie dokonało w Gliwicach wniebowstąpienia, zostając sensacyjnym liderem. Fot. PAP/Art Service
Gliwiczanie w pierwszej połowie byli lepsi od rewelacji tego sezonu, ale trzy ciosy w drugiej odebrały im nadzieję na korzystny rezultat. Miedziowi nie grają porywająco, ale wystarcza to na fotel lidera.
W ekipie gospodarzy przed sobotnim starciem z Zagłębiem humory dopisywały – Murawa myślę, że najlepsza w ekstraklasie, drużyna zmotywowana – zacierał ręce prezes Łukasz Lewiński. Trener Daniel Myśliwiec miał spory komfort przy wyborze składu, bo wykluczony z gry z powodu urazu był tylko Quentin Boisgard.
Miłe złego początki
Pierwsza połowa potwierdziła pozytywne nastawienie w obozie Piasta. Gospodarze dominowali, zepchnęli Miedziowych do defensywy i do roli statystów. Bramka wisiała w powietrzu i wydawała się kwestią czasu. Tak też się stało, gdy Grzegorz Tomasiewicz wykorzystał bezpańską piłkę po wrzucie z autu Patryka Dziczka. – To był ładny gol, jestem z siebie zadowolony – mówił nam pomocnik ekipy z Okrzei.
Po bramce na 1:0 wydawało się, że gospodarze pójdą za ciosem i dadzą radę trafić po raz drugi. Wtedy jednak, zupełnie przypadkowo, kilka wrzutek w jednej akcji sprawiło, że Zagłębie szczęśliwie wyrównało. Wynik nie był sprawiedliwy, ale podziałał na gości pozytywnie.
Zamrożone widowisko
Po przerwie Zagłębie skutecznie studziło ofensywne zapędy Gliwiczan, samo zaczęło też groźniej atakować. Bramka Damiana Michalskiego dała gościom pewność siebie i kompletnie rozbiła gospodarzy. Zespół trenera Leszka Ojrzyńskiego włączył tryb, który dla przeciętnego kibica jest niestrawny: ciągłe przerwy w grze, celebrowanie każdego wybicia i wznowienia gry. - Nie lubię takich meczów, w których efektywny czas gry jest bardzo niski, są momenty, w których można zasnąć przy boisku, a czasami też na boisku – złościł się Daniel Myśliwiec, opiekun gospodarzy. - Muszę się nauczyć, jak w takich momentach, gdy mecz jest zamrożony, tchnąć jeszcze większego ducha w drużynę.
Coś przyjemnego
Cel jednak uświęcał środki, a nagrodą dla lubinian jest pozycja lidera. – Pozycja lidera na pewno to coś przyjemnego. A czy wierzymy w mistrzostwo? Nie wybiegamy tak daleko w przyszłość – stwierdził Jasmin Burić, bramkarz Zagłębia. Fani Miedziowych mieli jednak powody do radości i świętowania z zespołem, bowiem Piastowi nie udało się wyrównać, a w samej końcówce triumf gości przypieczętował Michalis Kossidis.
(KRIS)
OCENA MECZU⭐⭐⭐
◼ Piast Gliwice – Zagłębie Lubin 1:3 (1:1)
1:0 – Tomasiewicz, 22 min (asysta Dziczek), 1:1 – Corluka, 27 min (asysta Diaz), 1:2 – Michalski, 69 min (głową, asysta Radwański), 1:3 – Kosidis, 89 min (asysta Sypek)
PIAST: Plach 5 – Twumasi 4, Czerwiński 5, Rivas 5, Lewicki 6 – Tomasiewicz 6 (72. Leśniak niesklas.), Dziczek 5 – Vallejo 5 (80. Lima niesklas.), Felix 4 (72. Chrapek niesklas.), Sanca 3 (59. Lokilo 3) – Barkowskij 4 (80. Katsantonis niesklas.). Trener Daniel MYŚLIWIEC. Rezerwowi: Szymański, Grelich, Fikaj, Dalmau, Mokwa, Borowski, Drapiński.
ZAGŁĘBIE: Burić 6 – Orlikowski 5, Michalski 7, Nalepa 6, Grzybek 6 (86. Lucić niesklas.) – Dąbrowski 6, Kolan 5 (74. Dziewiatowski niesklas.) – Reguła 6 (86. Sypek niesklas.), Diaz 5 (61. Radwański 5), Corluka 6 – Szabo 3 (61. Kossidis 6). Trener Leszek OJRZYŃSKI. Rezerwowi: Gikiewicz, Kowalczyk, Woźniak, Ligocki, Mlinarić, Urbański.
Sędziował Wojciech Myć (Lublin) – 6. Asystenci: Paweł Sokolnicki (Nasielsk), Marcin Lisowski (Warszawa). Czas gry - 94 min (45+49). Widzów 5294. Żółte kartki: Dziczek (90+2. niesp. zach.) - Kolan (52. faul), Kosidis (90. niesp. zach.), Dziewiatowski (90+2. niesp. zach.)
GŁOS TRENERÓW
Daniel MYŚLIWIEC: - Żałuję bardzo, że nie udało nam się po zdobyciu bramki zachować pełnej kontroli i chłodu. Mam ogromny szacunek do drużyny rywala, ale uważam, że zagraliśmy zbyt dobry mecz, wykreowaliśmy zbyt dużo, ale w kluczowych momentach podaliśmy tlen rywalowi.
Leszek OJRZYŃSKI: - Na początku byliśmy niemrawi, straciliśmy bramkę, ale dobrze zareagowaliśmy. Dużo dały nam zmiany przeprowadzone w drugiej połowie. Pomarudzić mogę jedynie na utrzymywanie się przy piłce, ale zwycięzców się nie ocenia. Jesteśmy liderem, a premie za mistrzostwo mamy w regulaminie nie po to, by go... nie zdobywać. Teraz czeka nas mecz z mistrzem Polski. To będzie dla nas weryfikacja,
| MÓWIĄ LICZBY | ||
| PIAST | ZAGŁĘBIE | |
| 67 | posiadanie piłki | 33 |
| 3 | strzały celne | 5 |
| 16 | strzały niecelne | 8 |
| 10 | rzuty rożne | 7 |
| 1 | spalone | 1 |
| 7 | faule | 15 |
| 1 | żółte kartki | 3 |
