Byle szybko, byle celnie

Wygrana 3:0 w Białymstoku zdaje się przesądzać kwestię awansu do 1/8 finału Conference League na rzecz Fiorentiny. Jej trener tymczasem nie szczędzi komplementów Białostoczanom.

Nie szczędzili sobie wyrazów szacunku trenerzy obu ekip. Z lewej – Adrian Siemieniec, z prawej – Paolo Vanoli. Fot. Michal Kosc / PressFocus

JAGIELLONIA BIAŁYSTOK

Nasze położenie nie jest najlepsze, ale nie takie sytuacje piłka nożna widziała „szepnął” mediom Adrian Siemieniec przed wejściem do samolotu, który zabierał jego podopiecznych do ciepłej (w czwartek będzie tam 20 stopni) Florencji. Trzybramkowa porażka w pierwszym meczu była zdecydowanie za wysoka, gdy zestawi się ją z obrazem meczu. Trzeba jechać do Florencji, szukać szybko strzelonej bramki – nakreślił wymarzony scenariusz rewanżowej potyczki. Ona może zmienić naprawdę dużo – dodał, okraszając to zdanie uśmiechem.

Wierzyć i grać

Gdyby spojrzeć na dwa ostatnie mecze Jagi, podstaw do takiego optymizmu nie jest zbyt wiele. Białostoczanie nie znaleźli sposobu na włoskie „catenaccio” w wykonaniu Violi, a Radomiakowi w niedzielę strzelili tylko jednego gola. Sporo czasu w tych meczach spędziliśmy w polu karnym przeciwników, a bramkę zdobyliśmy raptem jedną. Ale w końcu... trafimy na spotkanie, w którym nie stworzymy wielu sytuacji, ale będziemy strzelać gole – zapowiedział z nadzieją Siemieniec.

Musimy iść odważnie, wierzyć i grać w piłkę. A jeżeli szybko zdobędziemy bramkę, to czemu nie wierzyć, że uda się pójść za ciosem? wtórował swemu trenerowi obrońca Bartłomiej Wdowik.

Ignoracja, która zaskakuje

Zbyt wiele hurraoptymizmu w Białostoczanach? Niewykluczone. To, że obraz pierwszego meczu nie był zupełnie jednostronny, potwierdził jednak również i trener Florentczyków. - Podoba mi się gra Jagiellonii. Widziałem też jej ostatni mecz ligowy, znów była w nim dobrze zorganizowana. To drużyna techniczna, nastawiona na posiadanie piłki i z dużą umiejętnością pressingu – podkreślił Paolo Vanoli. A włoskich żurnalistów, ferujących wyroki, zgromił mocnym zdaniem: Zaskakuje mnie ignorancja niektórych w niedocenianiu zagranicznych drużyn.

Vanoli zapewnił, że lekceważenia polskiego zespołu nie będzie. Priorytetem jest utrzymanie w Serie A, ale gramy w Lidze Konferencji po to, by ją wygrać – zaznaczył.

Walka o Afimico

Warto dodać, że po kartkowej nieobecności w pierwszym meczu w szeregach Jagi będą już mogli zagrać Taras Romanczuk i Afimico Pululu. Rolę obydwu trudno przecenić. A Białostoczanie – co potwierdził ostatnio dyrektor Łukasz Masłowski – jeszcze nie stracili wiary, że tego drugiego uda się przekonać do przyjęcia kolejnego wariantu nowego kontraktu! Ten obecny wygasa z końcem tego sezonu.

(DaL)

MINUS TRZY NA STARCIE

Nigdy dotąd polska drużyna w pucharowych dwumeczach nie odrobiła trzybramkowej straty z własnego boiska. Dwukrotnie zdarzało się natomiast polskim zespołom poszukać skutecznego rewanżu u siebie po wysokiej porażce na wyjeździe.

1999/2000 – I runda kwal. Ligi Mistrzów

Litex Łowecz – Widzew Łódź 4:1, 1:4 k. 2:3

2000/2001 – I runda PUEFA

Real Saragossa – Wisła Kraków 4:1, 1:4 k. 3:4


Liga Konferencji – 1/16 finału
◼ Fiorentina - Jagiellonia (w pierwszym meczu 3:0)
dziś, 18.45 – Polsat Sport 1

Materiał premium

Dalsza część jest dostępna dla subskrybentów

Odblokuj pełne wydanie i korzystaj bez ograniczeń. Czytaj ekskluzywne wywiady, analizy i felietony sportowe. Słuchaj podcastów oraz oglądaj materiały wideo.

Zobacz pakiety i odblokuj wydanie

Dostęp od 12,50 zł • BLIK / karta • Anulujesz online, kiedy chcesz

Masz już dostęp? Zaloguj się